niedziela, 22 grudnia 2013

Czytanie Kobiet Część 1

To jest artykuł o czytaniu kobiet, w sensie rozpoznawania z jakiego rodzaju kobietą mamy do czynienia i co myśli/czuje ta kobieta w danym momencie.

Uwaga!

To raczej nie jest artykuł (seria artykułów) dla każdego.

1. Poruszane tu kwestie bywają subtelne, a cała tematyka jest dość trudna do uchwycenia. Jeżeli lubisz nieskomplikowany i łatwy do strawienia przekaz, to może to nie być artykuł dla Ciebie.

2. Ten artykuł (seria) ma wiele wspólnego ze zwiększaniem skuteczności i zmniejszaniem liczby porażek. Co samo w sobie jest jak najbardziej ok, ale może stanowić pokusę, zachętę do niewłaściwego myślenia. Mam na tu ma myśli to, że wielu facetów chciało działać z kobietami, ale boi się porażek. I ten artykuł mógłby potencjalnie wywołać u części czytelników głupie myśli w stylu "najpierw nauczę się świetnie czytać kobiety, a dopiero potem zacznę działać, nie ponosząc w ogóle porażek". NIE MA TAKIEGO NUMERU. Ten artykuł może wskazać drogę ku zmniejszeniu, ale bynajmniej wcale nie eliminacji porażek. Pewna ilość porażek będzie zawsze. To po pierwsze. Po drugie, nie da się nauczyć czytania kobiet bez obcowania z nimi, nie jest to też substytut doświadczenia czy ogarnięcia psychicznego.


Dlaczego czytanie kobiet jest przydatne?

Powód Pierwszy:

Bo dobre czytanie kobiet w OGROMNYM stopniu zwiększa skuteczność, usprawnia działania z kobietami.

To w sumie powinno być dość oczywiste. W każdej dziedzinie życia jest tak, że aby efektywnie działać, na ogół musisz posiadać INFORMACJE o stanie sytuacji. A jeżeli nie tych informacji nie posiadasz, jeżeli nie wiesz jaka jest sytuacja, to skuteczność Twojego dzialania najpewniej nie będzie zbyt wysoka.

Jeżeli wiesz z jaką kobietą masz do czynienia, jeżeli wiesz jak ona się czuje w danym momencie, to
możesz dostosować swoje postępowanie - zarówno do niej w sensie jej "stałego" charakteru/światopoglądu, jak i jej nastawienia psychicznego na tę chwilę. A to działa dużo lepiej niż pchanie się do przodu "na ślepo", bez dostosowania do tej konkretnej kobiety i do tego konkretnego momentu.


Powód Drugi:

Bo czytanie kobiet w OGROMNYM stopniu ułatwia zwiększanie swoich umiejętności obchodzenia się z kobietami.

Jeżeli ktoś nie posiada dobrej umiejętności czytania kobiet, to widzi tak naprawdę tylko efekt końcowy interakcji. Co nie jest problemem, jeżeli interakcja jest kilku sekundową "zlewką". Ale co jeżeli interakcja to powiedzmy pół godziny przy poznaniu, a potem godzinna randka, zakończona finalnie czy to seksem, czy to odrzuceniem? Które zachowania były dobre i wpływały na laskę korzystnie, a które niekorzystnie? Nawet jeżeli udało Ci się zaliczyć kobietę, to przecież wcale nie znaczy, że wszystko zrobiłeś tak dobrze, jak tylko się dało - mogły być momenty, w których kobieta
była "odpychana" przez niektóre Twoje zachowania. I odwrotnie - nawet jeżeli dostałeś kosza, to wcale nie oznacza, że wszystko zrobiłeś źle. Jak masz nauczyć się czegoś z interakcji, skoro
nie wiesz które spośród Twoich zachowań były trafione, a które nie, jeżeli znasz tylko rezultat końcowy całości?

Jeżeli potrafisz dobrze czytać kobiety, to WIDZISZ kiedy zachowanie Ci wchodzi, a kiedy nie wchodzi. I uczysz się czego należy unikać, a co robi na kobietach dobre wrażenie. Nie mówię tutaj tylko o konkretnych słowach, ale także zachowaniach. Z czasem możesz wiedzieć, że jeżeli przykładowo spojrzysz się dziewczynie w oczy w sposób X, to na ogół działa to dobrze.

Trzy rzeczy wspierające dobre czytanie kobiet:

1. Doświadczenie

Jedną z przyczyn, dla których większość mężczyzn jest dość "ślepa", gdy chodzi o kobiety, jest po prostu to, że brakuje im z nimi doświadczenia. Gdy ktoś ma doświadczenie w danej dziedzinie, to bardzo często potrafi poznać czy też ocenić wiele rzeczy "na oko". Przykładowo osoba zajmująca się tańcem może ocenić klasę innego tancerza, podczas gdy ja będę widział tylko tyle, że ktoś tańczy. To samo ma miejsce z kobietami - facet doświadczony z kobietami będzie widział więcej, niż mniej doświadczony.

I liczy się oczywiście tylko zabarwione seksualne obcowanie z kobietami lub przynajmniej obserwowanie takiego obcowania. Jak już chyba kiedyś pisałem na tym blogu, większość facetów ma wiele do czynienia z kobietami, ale w codziennych sytuacjach związanych z edukacją, sprawami zawodowymi czy rodzinnymi. A to są zupełnie inne okoliczności, w których kobiety zachowują się inaczej i pokazują bardzo niewiele z tego, jakimi są osobami w życiu seksualnym.

Doświadczenie o którym mówię ma miejsce wtedy, gdy idziesz do łóżka z jakąś kobietą, w międzyczasie rozmawiając z nią, poznając ją i jej osobowość. I z czasem, po którejś z rzędu kobiecie układa Ci się w głowie obraz tego, jakim poglądom, cechom charakteru czy emocjom na ogół odpowiadają określone cechy wyglądu, ubrania, różne słowa, spojrzenia, zachowania. Lecz niestety tego nie da się w pełni oddać w tekście. To tak jakby próbować tłumaczyć w tekście, dlaczego jeden człowiek wzbudza w Tobie zaufanie, a drugi sprawia wrażenie cwaniaczka. To się "po prostu widzi", nie da się tego przekazać słowami.

Ja nie mogę Ci tego przekazać, ale na szczęście Ty sam możesz zdobyć takie wyczucie, poprzez zdobywanie doświadczenia z kobietami.

2. Wyluzowanie


Przeciętny facet ma poważne blokady psychiczne. Możemy to nazwać brakiem pewności siebie, nieogarnięciem psychicznym lub jeszcze jakoś inaczej. Ważne jest, że napełnia go to negatywnymi emocjami, napięciem, itd itp. A to wszystko naprawdę nie służy ani dobremu czytaniu. Jeżeli facet jest spięty, wypełniony emocjami i myślami tyczącymi się JEGO SAMEGO, w sensie walki z własnymi negatywnymi myślami i odczuciami, to siłą rzeczy jego zdolność do postrzegania otaczającego go świata ulega zakłóceniu.


Mężczyźni ogólnie traktują zbyt poważnie kobiety i biorą za bardzo do siebie relacje z nimi, tak jakby miały niezwykle istotne znaczenie, wyznaczające ich wartość jako facetów lub wręcz jako ludzi. Jeżeli ktoś podchodzi do tego w ten niezbyt zdrowy sposób, to jego podejście do sprawy będzie generować MASĘ problemów, a zakłócanie czytania kobiet będzie tylko jednym z nich.

Kiedyś napisałem o tym artykuł:

http://uwodzenie-milroh.blogspot.com/2012/06/o-braku-szacunku-do-kobiet.html


3. Otwarty umysł

Ludzie bardzo często miewają wbite do głowy przekonania, które NIE wynikają z ich osobistego doświadczenia. Wiele, wiele razy słyszałem różne opinie, które padały z ust ludzi kompletnie nie mających praktycznego doświadczenia w temacie.

Świetnym przykładem jest być kolega kolegi, którego zdaniem poznanie kobiety na ulicy jest NIEMOŻLIWE. Niemożliwe, bo przecież kobieta da nam w pysk lub policję wezwie. A skąd ów kolega o tym "wie"? Nie wiadomo, bo NIGDY NIE PRÓBOWAŁ. Czy chociaż jakiś jego kolega dostał w twarz od kobiety podczas podejścia ulicznego? Nie, też nie. Więc skąd wziął się jego pogląd? Wyrósł jak chwast na bazie zasłyszanych głupot, własnych kompleksów, itd itp. Ale dla niego, w jego odczuciu "TAK JEST", dla niego to jest "prawdziwe".

Innym, wręcz klasycznym przypadkiem jest osobnik, według którego wszystkie kobiety w eksluzywnym klubie X "lecą na kasę". Ile zna lasek, które poznały tam kasiastego faceta? Zero. Ilu zna kasiastych facetów, którzy poznali tam i przelecieli laskę lecącą na kasę? Zero. Ile razy był w tym klubie? "ON DO TAKICH MIEJSC NIE CHODZI!". No pięknie po prostu...

Ten sam facet uważa, że wszystkie kobiety chodzą do pewnego innego klubu, w którym dla odmiany podobno był, "to szmaty". I jego zdaniem przespanie się z którąkolwiek z nich nie jest jakimkolwiek, najmniejszym problemem. Niestety biedny, głupi Milroh widocznie nie dorósł do geniuszu uwodzicielskiego kolegi, bo jak najbardziej zdarzało mu się dostawać w tym klubie kosze. A ile kobiet z tamtego miejsca przeleciał kolega? Oczywiście zero. A ile kobiet miał w ogóle? JEDNĄ, w wieku 30 lat.

To są skrajne przypadki, ale obrazują pewną prawidłowość. Ludzie "biorą z powietrza" poglądy, które dla nich są "prawdziwe". I potrafią się upierać, wykłócać, i tak dalej i tak dalej, broniąc poglądów pozbawionych jakichkolwiek podstaw.

W przypadku bardziej rozsądnych ludzi mogą wystąpić mniej szokujące, ale też szkodliwe poglądy i oceny "wzięte z powietrza", które będą dla nich "prawdziwe".

W tej chwili przychodzą mi do głowy dwa konkretne typy tego sytuacji:

1. Laska wygląda na sukę, ale potem zaczyna się zachowywać jak wrażliwa osoba. Musimy szybko odstawić na bok starą ocenę i dostosować się do nowych okoliczności. A jeżeli ktoś zbytnio przywiąże się do pierwszego wrażenia i będzie nadal traktował ją jak sukę, to jego szanse drastycznie spadają - efekt jest taki, że ona się otwiera, a on to jak debil odrzuca.

2. Laska wygląda na wrażliwą intelektualistkę, ale potem daje oznaki tego, że tak naprawdę chce faceta silnie seksualnego i dominującego. Niejeden facet będzie miał problem z uwierzeniem, że ta słodko wygląda laska sygnalizuje to, co sygnalizuje. A w efekcie laska uzna, że on kompletnie nie jest facetem którego ona potrzebuje.

Innymi słowy mówiąc, jeżeli chcesz dobrze czytać kobiety, to musisz być gotowy do podążania za tym, co dzieje się i co widzisz na bieżąco. Bez kurczowego trzymania się uprzednich poglądów względem danej kobiety, danej grupy kobiet czy też względem kobiet jako takich.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Docieranie do emocji kobiety, wytwarzanie bliskości emocjonalnej. Część 3


Poziomy głębokości emocjonalnej tematów

Różne tematy mają różne poziomy głębokości emocjonalnej. To może brzmieć tajemniczo, ale chodzi tu o bardzo prostą rzecz. Są tematy takie jak np. rozmowa o pogodzie, które są wyjątkowo mało osobiste i których potencjał emocjonalny jest wyjątkowo niewielki. A są tematy takie jak np. rozmawianie o swoich fantazjach seksualnych czy też o pragnieniach tyczących się idealnego partnera i idealnego związku, które są bardzo osobiste i których potencjał emocjonalny jest bardzo wysoki.

Rozmowa na dany temat zbliży Cię z kobietą [na ogół] w stopniu proporcjonalnym względem poziomu głębokości emocjonalnej danego tematu.

Powiedzmy, że miałbyś teraz przegadać z jakąś kobietą 10 minut na wybrany temat. Jak sądzisz, jakby Was zbliżyło emocjonalnie:

1. 10 minut rozmowy o pogodzie.
2. 10 minut rozmowy o jej pracy.
3. 10 minut rozmowy o imprezach i alkoholu.
4. 10 minut rozmowy o jej pragnieniach odnośnie idealnego związku i idealnego partnera.

To chyba oczywiste, że po 10 minutach rozmowy o jej pragnieniach związkowych będziesz z nią dużo bliżej, niż po 10 minutach rozmowy o pogodzie.

Jakie implikacje ma to w praktyce?


[Na ogół] Twoim celem [na randce] powinno być poruszenie jak najgłębszych, jak najbardziej osobistych tematów.


Wielu facetów robi taki błąd, że rozmawiają o swojej pracy, o jej pracy, o swoich wakacjach, o jej wakacjach, o muzyce, o alkoholu i imprezach, ale nie poruszają żadnych naprawdę osobistych tematów. I co się z tego robi? Robi się z tego randka "niby dobra", na której porusza się wiele ciekawych tematów, ale nie jest wytwarzana zbyt duża bliskość emocjonalna. To tak naprawdę typ randki emocjonalnie rzecz biorąc KOLEŻEŃSKIEJ. Taka randka nadal może zakończyć się sukcesem, bo przecież kobieta przyszła na randkę prawdopodobnie dlatego, że facet się jej podoba, ale skuteczność takiej randki ma się nijak względem randki z dobrym budowaniem bliskości emocjonalnej.

Co się stanie, jeżeli porozmawiasz z kobietą na tematy, na które do tej pory ona rozmawiała tylko i wyłącznie z bliskimi koleżankami i byłymi facetami (kiedy ci byli jeszcze "obecnymi")? To bardzo proste - staniesz się jej bliższy, przestaniesz być "tym OBCYM facetem którego poznałam". A jej BARIERY względem Ciebie i kontaktów seksualnych z Tobą mocno osłabną, bo ona będzie czuła, że naprawdę dobrze Cię zna i że czuje się z Tobą komfortowo także w sprawach osobistych. Oczywiście wiele zależy od tego, co zaprezentujesz podczas takiej rozmowy, bo jeżeli podczas rozmowy na osobisty temat dasz się poznać jako burak, to efekt będzie dokładnie odwrotny.



Jakie tematy są dobre?

Tematy seksualne są bardzo dobre, ALE są jednocześnie najbardziej drażliwe. Należy przy nich zachować dodatkową ostrożność.

Moim zdaniem najlepsze są tematy impresyjne, tożsamościowe, auto-eksploracyjne. Chodzi o rozmawianie o tym:

- Jak ona czuje się w swoim życiu. W ŻYCIU, czyli na poziomie globalnym, a nie np. w pracy.
- Kim ona się czuje, za kogo się uważa. Uwaga to jest wbrew pozorom coś trochę innego niż to jaką jest osobą - to jest niby prawie to samo, ale w praktyce jest duża różnica.
- Co ona chciałaby osiągnąć w swoim życiu, EMOCJONALNIE.

Stopniowanie tematów

Do głębokich tematów należy przechodzić stopniowo. Nie chcemy wyjść na nawiedzonych dziwaków, waląc od samego początku randki głęboką "psychoanalizę". Należy pogadać trochę (np. kilkanaście lub kilkadziesiąt minut) na normalne tematy, a potem STOPNIOWO przechodzić do tych głębszych.

Płynne przechodzenie pomiędzy tematami

Staraj się PŁYNNIE i "NATURALNIE" przechodzić pomiędzy tematami. Unikaj sytuacji, w których w nagły, "nieuzasadniony" sposób zmieniasz temat bez powiązania go z poprzednim tematem, ZWŁASZCZA jeżeli ten następny jest głębszy od poprzedniego.

Jeżeli wprowadzasz płynnie głęboki temat, to masz o wiele mniejsze szanse na opór ze strony kobiety - bo to przecież "tak jakoś samo" wyszło w toku rozmowy. A jeżeli robisz to samo niepłynnie, to może to wyjść tak, że Ty z premedytacją chcesz pchać rozmowę w tym kierunku - więc może nawet myślałeś o tym obsesyjnie od początku randki i dopiero teraz się odważyłeś - a to jest CREEPY.

Jak PŁYNNIE i "NATURALNIE" zmienić temat? Poprzez POWIĄZANIE go z poprzednim. Można ująć to tak, że zaczynasz rozmawiać o kolejnym temacie W KONTEKŚCIE poprzedniego. A potem poprzedni temat gdzieś "umyka" i zostaje tylko ten drugi.

Powiedzmy, że mamy jeden temat płytki - wakacje, a drugi głębszy - otwartość emocjonalna ludzi.

Rozmawiasz z kobietą o tym, że ona była na wakacjach w Egipcie, a Ty w Hiszpanii czy jakoś tak.

Źle:

"Byłem w te wakacje w Hiszpanii i było tam piękne morze i fantastyczni ludzie. <10 minut rozmowy o wakacjach> Co sądzisz o tym, że niektórzy ludzie są bardzo otwarci emocjonalnie, a inni nie?"

Dobrze:

"Byłem w te wakacje w Hiszpanii i było tam piękne morze i fantastyczni ludzie. <10 minut rozmowy o wakacjach> Wiesz co naprawdę lubię w Hiszpanii? To, że Hiszpanie mają zupełnie inny temperament niż Polacy, że są dużo bardziej otwarci emocjonalnie."

Od rozmowy o różnicach w otwartości emocjonalnej Polaków i Hiszpanów można bardzo płynnie przejść do pytania, jaki jest JEJ opinia na temat bycia otwartym emocjonalnie. A z tego z kolei można bardzo płynnie przejść do tego, jaka jej zdaniem jest jej otwartość emocjonalna, dlaczego taka jest, jak to wpływa na jej życie - otwiera się cala masa "psychoanalitycznych" tematów.

Nie wiem czy rozumiesz MOC tego co przedstawiłem powyżej. Temat wakacji jest tematem bardzo
lekkim i łatwym do wprowadzenia - a ja pokazałem, jak można z tego tematu przejść łatwo do tematów emocjonalnych i "psychoanalitycznych". Zastosowana przeze mnie metoda jest prosta, ale daje ogromne możliwości.

Aby przejść płynnie do pożądanego tematu, zacznij mówić o pożądanym temacie W KONTEKŚCIE POPRZEDNIEGO.

Poniżej przedstawię kilka przykładów przejść od zwyczajnych tematów do tematów bogatszych emocjonalnie. Uwaga - zasada stopniowania tematów nadal obowiązuje - poniższe przejścia miałyby sens dopiero po pewnym okresie czasu.

Wykształcenie:

A. Jeżeli laska studiuje/studiowała coś "miękkiego", np. anglistykę: "Bardzo fajnie, że studiujesz anglistykę. Wiesz o tym, że podobno ludzie studiujący kierunki lingwistyczne mają poziom empatii dużo wyższy od przeciętnej?"

B. Jeżeli laska studiuje/studiowała coś "twardego" jak np. prawo: "Wiesz, prawnicy obojga płci których poznałem to tacy jakby zamknięci w sobie, nastawieni tylko na karierę ludzie. Ale Ty jesteś inna, bardziej otwarta i kontaktowa. Jak to jest - może myślałaś o czymś bardziej humanistycznym, a na prawo poszłaś przez pomyłkę? ;)"

Praca:

W zasadzie można podstawić powyższe A i B, bez jakichkolwiek zmian.

Kluby:

"Wiesz, mi się nie do końca podoba atmosfera w warszawskich klubach. Ludzie upijają się w gronie znajomych - są pozornie otwarci i rozbawieni, a tak naprawdę lanserscy i zamknięci emocjonalnie. Ja uwielbiam się bawić, ale w bardziej wyluzowanej, otwartej emocjonalnie atmosferze".

Alkohol/Drinki:

"Wiesz, ja lubię drinka X, ale tak ogólnie to smuci mnie to, że większość ludzi nie potrafi się bawić bez alkoholu. Ludzie są spięci, emocjonalnie zamknięci i potrzebują alkoholu, aby się otworzyć. Ja bardzo lubię imprezować z ludźmi, którzy są naturalnie otwarci emocjonalnie, a piją naprawdę dla przyjemności".


Intensywność "przerobienia" danego tematu.

Nie wystarczy po prostu poruszyć głęboki temat, należy dokonać tego dostatecznie intensywnie. To NIE MA być kilka zdań na krzyż, to NIE MA być coś takiego:


- "(...)Czy otwartość emocjonalna jest dla Ciebie ważna?"
- "Tak, uważam że jest bardzo ważna"
- "Ja też". <Zmiana tematu>

Technicznie rzecz biorąc jest to poruszenie dość głębokiego tematu otwartości emocjonalnej, ale tak naprawdę jest to NIC. Wymiana zdań powinna być dużo, dużo dłuższa. Nie będę pisał takiej rozmowy od A do Z, ale w jej skład mogłyby wchodzić np. następujące pod-tematy:

- Jej wstępna opinia odnośnie otwartości emocjonalnej
- Twoja reakcja (komentarz) na jej powyższą opinię
- Twoja opinia odnośnie otwartości emocjonalnej
- Jej reakcja na powyższą opinię
- Jej ocena własnej otwartości emocjonalnej (po Twoim pytaniu)
- Twoja opinia porównawcza pomiędzy jej powyższą oceną, a Twoim intuicyjnym wrażeniem (prawdziwym czy zmyślonym)
- Twoja ocena własnej otwartości emocjonalnej

Potem możnaby zmienić temat np. na to, jak ona do tej pory dogadywała się z facetami w swoim życiu lub też jakie cechy są dla niej najważniejsze u mężczyzny, itd itp.

Za każdym pod-tematem który napisałem powyżej powinno stać przynajmniej kilka zdań, z różnymi niemożliwymi do przewidzenia pytaniami i komentarzami z obydwu stron. Chodzi mi tutaj o pokazanie, że ten jeden temat to materiał nie na 1, a na np. 10 minut rozmowy.


Miękkie prowadzenie i "Drzwi Obrotowe".

Masz prowadzić rozmowę w odpowiednim kierunku, ale masz czynić to MIĘKKO. Cały przebieg rozmowy ma być miękki i bezproblemowy, bez (widocznego) narzucania swojej woli i forsowania czegokolwiek. Prowadzenie tego w ten sposób powoduje, że kobieta ma wrażenie, że świetnie się z Tobą rozumie i że rozmowa rozwija się sama, a nie że Ty popychasz ją we wskazanym przez siebie kierunku.

Jeżeli kobieta pcha rozmowę w kierunku innym od zaplanowanego przez Ciebie, to zastosuj wariant
techniki "Drzwi Obrotowych", o której pisałem już wcześniej na blogu. Chodzi o to, że drzwi obrotowe przy popchnięciu z jednej strony obracają się, ale z drugiej tak naprawdę nie poruszają się z miejsca ani o centymetr. W przypadku budowania bliskości emocjonalnej "Drzwi Obrotowe" polegają na tym, że gdy kobieta wbrew Twoim zamierzeniom zmienia temat lub mówi coś co Ci nie pasuje, to nie walczysz, nie opierasz się - tylko przytakujesz, zgadasz się z nią, ale nadal starasz się prowadzić rozmowę w pożądanym kierunku.

Czyli jeżeli np. Ty chciałeś przejść do tematu otwartości emocjonalnej z tematu wakacje, a ona nagle zmieniła temat na alkohole, to nie stresujesz się, tylko przechodzisz do tematu otwartości emocjonalnej z tematu alkoholi, oczywiście stosując prawidłowe przejście, z poruszeniem otwartości emocjonalnej w kontekście alkoholu.

Osobiste doświadczenia i interpretacje emocjonalne.

Naszym celem jest zasadniczo emocjonalne otworzenie się i emocjonalna aktywizacja kobiety.

Aby to osiągnąć, należy prowadzić rozmowę w kierunku rozmawiania o OSOBISTYCH DOŚWIADCZENIACH I INTERPRETACJACH EMOCJONALNYCH (Twoich i jej), a nie o suchych faktach czy zdystansowanych opiniach.

Powiedzmy, że kobieta pyta się Ciebie, jakie cechy są dla Ciebie najważniejsze u kobiety.

Odpowiedź, że seksowna twarz, ładne nogi, tyłek czy piersi jest niewątpliwie bardzo szczera, ale w praktyce można bardzo szybko się przekonać, że szczerość nie jest drogą prowadzącą do sukcesu z kobietami. :)

Typowe kłamstwo w stylu "inteligencja, szczerość, wrażliwość" na pewno działa dużo lepiej, ale takie coś jest podaniem SUCHYCH FAKTÓW, co ma się nijak do budowania bliskości emocjonalnej.

Dużo lepsze jest bardziej zaawansowane, bardziej rozbudowane kłamstwo, np: "Wiesz, moim zdaniem najważniejsze jest to, jak CZUJESZ, jak ROZUMIESZ się z drugą osobą. Chodzi o to, aby być z kimś, z kim naprawdę dobrze się rozumiesz, z kim chcesz i potrafisz być naprawdę blisko".

Nie wiem czy to widzisz, ale to co napisałem powyżej sprawia wrażenie czegoś dużo bardziej autentycznego, płynącego z głębi serca, czegoś bardziej indywidualnego, osobistego. I aczkolwiek jedna taka wypowiedź niekoniecznie zmieni wiele, to jeżeli jest takich wypowiedzi więcej, jeżeli stanowią znaczną część rozmowy, to ich wpływ może być bardzo duży.

Powiedzmy, że rozmawiamy o jej studiach i że ona studiuje np. psychologię.

Typowe pytania tyczące się tego to:

- "Czy to ciężkie studia?"
- "Czy jesteś zadowolona?"
- "Co chcesz robić po tych studiach?"

Te pytania są akceptowalne, ale nie są szczególnie użyteczne. To taka gadka-szmatka, która emocjonalnie rzecz biorąc nigdzie nie prowadzi.

Chcemy zwrócić kierunek rozmowy w kierunku jej (lub Twoich) OSOBISTYCH DOŚWIADCZEŃ
I INTERPRETACJI EMOCJONALNYCH. W kontekście studiowania psychologii może nas interesować jej osobisty stosunek, jej osobiste doświadczenia z tym związane.

To może wyglądać np. tak:

- "Dlaczego poszłaś na psychologię?"
- "Bo się tym interesowałam (...)"
- "Czy jest może tak, że CZUJESZ, że chciałabyś lepiej rozumieć innych ludzi?"



Powiedzmy, że kobieta pyta się nas, czy jesteśmy sami/jak długo jesteśmy sami, a potem dlaczego tak jest.

Prawdziwa odpowiedź w moim wypadku brzmi: "nie jestem sam, mam dwie dziewczyny z którymi regularnie się spotykam". I to jest bardzo zła odpowiedź, naprawdę zła. :)

Dużo lepszym rozwiązaniem jest kłamstwo "Rozstałem się pół roku temu".

Odpowiedzią na nie może być przykładowo uprzejme pytanie z jej strony "A mogę się zapytać, dlaczego?"

Akceptowalne, ale niezbyt dobre odpowiedzi to "Nasz związek się wypalił" lub "Przestaliśmy się rozumieć" lub coś podobnego.

Dużo lepszy jest bardziej zaawansowany kit w stylu "Wiesz, to jest przykre, ale czasami człowiek stopniowo przestaje się rozumieć z osobą, którą wydawało mu się że kochał. I to boli, ale z drugiej strony może to po prostu oznacza, że to nie była ta właściwa osoba?"

Laska ma wrażenie, że dzielisz się z nią autentycznymi przeżyciami i że wypowiadasz głębokie, autentycznie znaczące coś dla Ciebie myśli. To działa na Twoją korzyść dużo bardziej niż wcześniej przytoczone "standardowe", niewiele wnoszące emocjonalnie odpowiedzi.

Zasada wzajemnego zaufania i otwarcia emocjonalnego.

To bardzo proste - jeżeli kobieta odnosi wrażenie, że facet traktuje ją powierzchownie i w emocjonalnie zdystansowany sposób, to ona też nie będzie się przed nim otwierać. Ale jeżeli ona ma wrażenie, że facet autentycznie się przed nią otwiera, to ona wtedy czuje, że może mu bardziej zaufać i ma ochotę mu się ODWZAJEMNIĆ, poprzez otwarcie emocjonalne z jej strony.

Innymi słowy mówiąc, TY SIĘ OTWIERASZ - ONA SIĘ OTWIERA. Przy czym Twoje otwarcie oczywiście nie musi być autentyczne, o ile potrafisz to dobrze odegrać.

To między innymi powoduje, że emocjonalne, sprawiające (prawdziwe czy nie) wrażenie autentycznych teksty w stylu tych przedstawionych w poprzedniej sekcji naprawdę dobrze działają na otwartość emocjonalną kobiet.

Ale tyczy się to też wymiany poglądów - jeżeli Ty powiesz lasce o swoich przekonaniach odnośnie jakiejś "głębszej sprawy", np. roli mężczyzny czy kobiety w związku, to ona najpewniej odpowie Ci tym samym, analogicznym "uzewnętrznieniem się". W wyniku czego rozmowa zejdzie na głębsze tory, a jej umysł przestawi się z myślenia o sprawach powierzchownych na myślenie o sprawach głębokich.

Mówienie o negatywnych doświadczeniach i emocjach.

Aby wydusić więcej z poprzedniej zasady, należy zwierzać się kobietom (szczerze lub nie) z tych spraw, które są lub powinny być przykre i bolesne, a nawet delikatne i prywatne. Innymi słowy mówiąc, należy mówić o negatywnych doświadczeniach i negatywnych rzeczach. Oczywiście bez przesady, tak aby nie przeholować w jakieś dziwne klimaty i aby się nie zdyskredytować, ale jednak. To może się wydawać dziwne, bo pierwszym odruchem jest przecież promowanie siebie, przedstawianie siebie i swojego życia w w jak najbardziej pozytywnych barwach.

Moim zdaniem najlepiej zrozumiesz ten mechanizm, jeżeli wyobrazisz sobie jego działanie na sobie samym.

Pomyśl o jakiejś znanej na całym świecie modelce czy aktorce, która bardzo Ci się podoba. Dla mnie na tę chwilę mogłaby to być Irina Sheyk, dla Ciebie może jakaś inna - ważne jest to, aby była to znana na całym świecie laska, która jest dla Ciebie BARDZO atrakcyjna. Wyobraź sobie, że jakimś cudem umówiłeś się z nią na randkę. Nieważne jak mogłoby do tego dojść - może ona miała kaprys na wakacje w Europie Środkowo-Wschodniej, a może Ty akurat byłeś na wakacjach lub pracowałeś np. w Londynie i tam ją poznałeś. Może podszedłeś do niej na ulicy nie wiedząc kim jest, a teraz nie wiesz jak to pociągnąć. W każdym razie liczy się to, że własnie masz randkę z bardzo atrakcyjną w Twoich oczach, znaną na całym świecie modelką/aktorką X.

Wyobraźmy sobie, że X mówi do Ciebie takie rzeczy:

- "Ostatnie wakacje spędziłam na Hawajach, gdzie wynajęłam do swojej dyspozycji cały hotel"
- "Mam w garażu dwa Porsche"
- "Moje życie jest świetne, jestem szczęśliwa, bogata, mężczyźni ślinią na mój widok, odnoszę jeden sukces zawodowy za drugim".
- "Czuję się świetnie, nie mam w życiu żadnych problemów".

Na ile takie rzeczy przybliżyłyby Ci ją EMOCJONALNIE?

Przypuszczam, że w najlepszym razie by Cię nie przybliżyły w ogóle. A w najgorszym mogłyby wręcz nastawić Cię negatywnie, wywołując coś na zasadzie myśli "Po co się chwalisz, wiem że jesteś bogata i świetnie Ci się wiedzie w życiu, to jest irytujące".

Ale co by się stało, gdyby powiedziała o czymś NEGATYWNYM?

- "Wiesz, niby jestem sławna i bogata, ale tak naprawdę to często czuję się nieszczęśliwa".
- "Może nie powinnam mówić Ci o tym, ale miesiąc temu musiałam uśpić mojego kota i do tej pory nie mogę dojść do siebie"
- "Tydzień temu moja przyjaciółka próbowała popełnić samobójstwo... Przeżyła, ale ja czuję się z tym strasznie źle... Nie tylko dlatego, że targnęła się na swoje życie, ale także dlatego, że kompletnie nie wyczuwałam, że może się jej to przydarzyć. Czuję, że ją zawiodłam jako koleżanka."

Moim zdaniem taki tekst ze strony X w przypadku większości facetów zmieniłby naprawdę dużo - X przestałaby być niesamowicie seksownym, niedostępnym "zamkiem do zdobycia", nagle stałaby się normalną osobą, która otwiera się i obdarza Cię zaufaniem, mówiąc o trudnych sprawach i o ważnych emocjach.

Powyższy przykład jest celowo skrajny i przejaskrawiony, aby pokazać bardziej wyraźnie ten mechanizm w bardziej "wydestylowanej" formie. W realnym życiu oczywiście jest to bardziej skomplikowane i wymaga WYWAŻENIA, a także DOPASOWANIA do konkretnej laski i konkretnej chwili - ale to w zasadzie jak całe uwodzenie.

Powiedzmy, że ktoś chce się wypromować "na światowca" i chce powiedzieć lasce prawdę lub fałsz o tym, że przez 2 lata swojego życia mieszkał w Nowym Yorku. (jak ktoś zna trochę francuski czy włoski, to Paryż czy Mediolan są jeszcze lepsze)

Jeżeli powie po prostu "Wiesz, mieszkałem przez 2 lata w Nowym Yorku", to być może wyda się to lasce ciekawe i imponujące. Ale równie dobrze ona może uznać, że on się chamsko chwali, że on próbuje jej zaimponować i rezultat może być ODWROTNY od zamierzonego.

Ale zmieńmy naszą historię, dodając do niej drobny element negatywny, np. nieszczęśliwą miłość.
Gdy rozmowa schodzi na temat kultur czy innych krajów, to mówisz:

Ty: "<Lekki śmiech> Wiesz, krajem który lubię i nie lubię zarazem jest USA <lekki uśmiech>"
Ona: "Dlaczego?"
Ty: "<Lekki śmiech> Nie wiem czy chcesz o tym słyszeć, ale w tej historii występuje pewna Amerykanka, 2 lata życia spędzone w Nowym Yorku i związek zakończony rozstaniem"

I potem opowiadasz jej o tym, jak mieszkałeś 2 lata w Nowym Yorku i jak Ci się tam fajnie żyło, ale potem rozpadł się Twoj związek z pewną Amerykanką i od tego czasu NY i w ogóle USA smutno Ci się kojarzy. Jeżeli zrobisz to dobrze, to będziesz miał z tego podwójną korzyść, bo takie poprowadzenie rozmowy nie tylko zbliży Was emocjonalnie, ale także zwiększy wiarygodność pierwotnego elementu promującego. Dlaczego? Bo Ty przecież nie próbujesz jej zaimponować, opowiadasz jej o smutnej historii miłosnej z Twojego życia, a o tych 2 latach w NY wspominasz przy okazji, w charakterze tła. :) I nie wiem czy to widzicie, ale ta historia to fajne przejście z płytszego tematu do głębszego - gadacie np. o krajach i podróżowaniu, a Ty wstawiasz powyższą opowieść i z krajów oraz podróżowania nagle robią się historie miłosne.

A w kontekście elementów NEGATYWNYCH - jak niby miałaby wyglądać ta historia w oparciu o emocje pozytywne? Że co, że mieszkałeś w NY 2 lata i wszystko było super, byłeś i jesteś w 100% szczęśliwy, a Twoje życie jest wspaniałe? Jasne, to MOŻE się udać, ale szansa na bycie zaszufladkowanym jako "cwaniaczek-bajerant" lub "facet starający mi się zaimponować" wzrasta tysiąckrotnie , a nawet jeżeli tego unikniesz, to wariant pozytywny nie daje tak dobrego zaczepienia emocjonalnego, bo laska nie ma wrażenia, że mówisz o czymś, co jest dla Ciebie ważne (czytaj:
trudne) emocjonalnie.

Chyba już kilka razy wspominalem na blogu o tym, że dla bardzo atrakcyjnych kobiet często ważną informacją (wrażeniem) jest to, że jesteś facetem, dla którego sypianie z kobietami ich kalibru jest czymś całkowicie normalnym. One jakby nie lubią dawać dupy poniżej swoich możliwości. I gdy laska ma wrażenie, że facet przedtem miał tylko same przeciętne/brzydkie kobiety, a ona jest dla niego "łutem szczęścia", to potrafi to działać mocno odpychająco. A gdy z kolei kobieta ma wrażenie, że eks tego faceta były zapewne tak samo atrakcyjne jak ona, to ma wrażenie, że to jest "naturalny" kandydat na partnera dla niej i danie mu dupy nie będzie "frajerstwem".

Jak wywrzeć na kobiecie z wyższej półki wrażenie (prawdziwe czy nie), że kobiety z wyższej półki są naszym naturalnym "środowiskiem"? Najważniejsza rzecz to BARDZO DOBRE UBRANIE i wyluzowanie, ale ta pierwsza sprawa jest poza tematem tego artykułu, a z kolei wyluzowanie jest ważne zawsze i wszędzie. Powiedzmy, że już jesteśmy bardzo dobrze ubrani i że jesteśmy też wyluzowani - co możemy zrobić, aby mocniej zaakcentować, że jesteśmy naturalnym partnerem dla kobiety z jej półki?

Możemy jej przekazać, że nasza eks była modelką, tancerką czy celebrytką. Przy okazji zaznaczę, że ja sam z zasady nie zajmuję się celebrytkami i nie robię z nimi żadnych akcji. Powód jest taki, że
nie chciałbym, aby pewnego pięknego dnia moje zdjęcie znalazło się na portalu plotkarskim, z czego mogłyby wyniknąć różne problemy. Mam za to do czynienia mnóstwo z "mikro-celebrytkami" - fotomodelkami, modelkami czy tancerkami, które nie są znane, ale ich zdjęcia gdzieś tam są, one gdzieś tam się pokazują czy występują. Ludziom spoza Warszawy powyższa wzmianka o celebrytkach może wydać się dziwna - spieszę z wyjaśnieniem, że tutaj w pewnych klubach z wyższej półki celebrytki nie są szczególnie rzadkim widokiem.

A wracając do przekazywania, ze nasza eks była modelką, tancerką czy celebrytką - nie możemy lasce tego po prostu powiedzieć, bo wypadnie to jako chwalenie się, próba zaimponowania, itd itp. Ale możemy to przekazać razem (dez)informacją o negatywnych doświadczeniach czy emocjach, wtedy to będzie dużo bardziej wiarygodne i RÓWNOCZEŚNIE zbuduje większą bliskość emocjonalną.

Przykłady:

1. Toczy się rozmowa o klubach z górnej półki i o tym, że można tam spotkać celebrytów. Mówisz coś w stylu "Wiesz, mi akurat celebryci kojarzą się z pewną konkretną celebrytką i pewnym nieudanym związkiem, więc mogę być mało obiektywny w tej kwestii". Potem NIE mówisz o kogo chodzi i w razie czego tłumaczysz, że tak nie wypada i że nie czujesz się ok plotkując o swojej byłej. I mówisz, że celebryci to w gruncie rzeczy normalni ludzie, chociaż Tobie kojarzą się źle, z uwagi na nieudany związek (i trochę się zwierzasz z negatywnych emocji).

(Powyższe zagranie jest dużo bardziej wiarygodne w Warszawie, gdzie kręci się mnóstwo celebrytek. Gdybym mieszkał poza Warszawą, to takie zagranie byłoby trudniejsze do wiarygodnego zastosowania, ale gdyby weszło, to efekt byłby pewnie jeszcze lepszy)

2. Laska mówi, że jest np. modelką czy fotomodelką. A Ty mówisz np. "Dobrze, że nie jesteś tancerką". Ona pyta się dlaczego. A Ty połowicznie żartobliwie opowiadasz, że Twoja była jest tancerką i z tego powodu masz uraz. (po czym zwierzasz się jej trochę z negatywnych emocji związanych z tamtym związkiem). Albo możesz też polecieć "Jesteś modelką, więc nie wiem czy powinienem się z Tobą zadawać" - i opowiedzieć wariant, w którym eks była modelką. Na koniec można np. dodaćz uśmiechem "Ale Wy nie jesteście wszystkie wredne, nie?".


Ogólnie trzeba dbać o WYWAŻENIE elementów pozytywnych i negatywnych. To wszystko powinno Cię stawiać w dobrym świetle ORAZ być wiarygodne ORAZ budować bliskość emocjonalną. Zazwyczaj elementem pozytywnym powinny być FAKTY, w sensie informacji typu "moja eks jest celebrytką" czy "robiłem doktorat z dziedziny X w Szwajcarii", a elementem negatywnym powinny być EMOCJE. I cała opowieść powinna być opowieścią emocjonalną, "ZWIERZENIEM SIĘ", gdzie promujące w powyższy sposób elementy pozytywne grają rolę tła.



piątek, 9 sierpnia 2013

Docieranie do emocji kobiety, wytwarzanie bliskości emocjonalnej. Część 2



Bliskość emocjonalna jako BRAK DYSTANSU, BRAK BARIER.

Nie aspiruję tu do stworzenia 100% dokładnej, idealnej definicji, ale moim zdaniem bliskość emocjonalna to w dużej mierze BRAK DYSTANSU względem drugiej osoby.

W moim odczuciu przeciwieństwem bliskości emocjonalnej jest DYSTANS. Dystans jako blokujące, zamykające emocjonalnie wrażenie, że ktoś jest dla nas OBCĄ osobą, z którą nie mamy nic wspólnego.

Patrząc pod tym kątem możnaby powiedzieć, że budowanie bliskości emocjonalnej to w pewien sposób w ogóle nie jest budowanie czegokolwiek, a USUWANIE czegoś. USUWANIE DYSTANSU, USUWANIE BARIER pomiędzy dwojgiem ludzi.

Może się wydawać, że to tylko żonglerka słowami, ale moim zdaniem umiejętność spojrzenia na sprawę także od tej strony wzbogaca perspektywę i ułatwia zrozumienie tego wszystkiego.

Egoizm a bliskość emocjonalna

Jednym z aspektów dystansu/barier jest EGOIZM, poczucie odmienności interesów.

Zazwyczaj jest tak, że nieposiadający dzieci człowiek w pierwszej kolejności dba siebie samego (dystans równy zero), potem o rodzinę, potem o przyjaciół, potem o znajomych, a ludzi obcych ma mniej czy bardziej gdzieś. W kontekście uwodzenia wygląda to tak, że gdy typowy facet podchodzi do nieznajomej kobiety, to na ogół czyni tak z pobudek egoistycznych, myśląc o swoim własnym interesie, a interes kobiety ma tak naprawdę w dupie. Przy czym to nie oznacza, że typowy facet jest w stanie realizować to w asertywny sposób - najpewniej ma blokady, ogranicza go chociażby patologiczny szacunek do kobiet. Mi jednak chodzi tutaj o coś innego, mi chodzi o jego INTENCJE.

Ja sam oczywiście traktuję przedmioto kobiety i w stosunkach z nimi dbam przede wszystkim o swój interes. Jest jednak ogromna różnica pomiędzy egoistycznym REALIZOWANIEM swoich interesów, a SYGNALIZOWANIEM, że chciałoby się egoistycznie realizować swoje interesy. Wielu facetów nie potrafi realizować swoich interesów, ale za to mocno po nich widać, że ich intencje są bardzo mocno egoistyczne. A gdy kobieta widzi, że jest dla faceta obiektem, przedmiotem który ma posłużyć do realizacji jego potrzeb, to coś takiego często wywołuje u niej odruch obronny, ZAMYKA JĄ EMOCJONALNIE.

Czy to oznacza, że trzeba nie mieć względem kobiet egoistycznego, przedmiotowego podejścia? NIE. Jak najbardziej można mieć takie podejście, natomiast trzeba go NIE SYGNALIZOWAĆ.

No dobrze, a jak nie sygnalizować egoizmu?

Na pewno dobrze jest czuć w środku siebie, że uwiedzenie kobiety jest czymś OK z punktu widzenia moralności/obyczajowości. Tak jak pisałem kiedyś w artykule (braku) szacunku do kobiet, wielu mężczyzn ma wbite głupie przekonania odnośnie kobiet. I jeżeli taki facet skuszony urodą kobiety próbuje doprowadzić do tego, co jego własnym zdaniem jest "złe" czy "niewłaściwe" (nie tyle w sensie budowania bliskości emocjonalnej, co w sensie budowania bliskości emocjonalnej w kontekście dążenia do seksu), to w jego własnym, wewnętrznym mniemaniu dopuszcza się on ogromnego aktu egoizmu, bo w imię własnego "prymitywnego" i "samolubnego" pożądania próbuje nakłonić kobietę do "nieprawości".

Ma tu miejsce paradoks - Z EMOCJONALNEGO, SUBIEKTYWNEGO PUNKTU WIDZENIA taki facet jest DUŻO BARDZIEJ EGOISTYCZNY ODE MNIE. A jak sądzisz, co maluje się na twarzy człowieka? Obiektywna prawda? Ocena postawy w oczach społeczeństwa? Nie! SUBIEKTYWNE emocje, SUBIEKTYWNY odbiór sytuacji. I dlatego nieogarnięty facet dążący do monogamicznego, opartego na wierności związku bardzo często może emitować aurę egoizmu i chęci wykorzystania kobiety, a poligamiczny "drań" mojego pokroju może wywierać w tym względzie pozytywne wrażenie.

Odnośnie tego funkcjonują mity, rozpowszechniane przez nie ogarniające tematu osoby. Według tych mitów kobiety rzekomo wszystko wyczuwają, a podrywacz/drań mojego pokroju ma tylko szanse u "pustych kobiet", bo z tymi wartościowymi jakoby nie jest w stanie zbudować bliskości emocjonalnej. To jest oczywiście gówno prawda. Kobiety wyczuwają co najwyżej SUBIEKTYWNE emocje, a z powodów opisanych w poprzednim akapicie drań/podrywacz mojego pokroju ma WIĘKSZE możliwości budowania bliskości emocjonalnej.

Ale wracając do egoizmu...

Wcześniej pisałem o tym, że bliskość emocjalna to w dużej mierze brak dystansu, brak barier. I że egoizm jest w pewnym sensie formą dystansu, poczuciem odrębności interesów itd itp.

Co można z tym zrobić?

Można zmienić swoją perspektywę (emocjonalną), sposób interpretowania całej sytuacji.

Wielu facetów robi złe wrażenie, bo mają perspektywę (emocjonalną) typu np. "To jest zadanie, które muszę wykonać, bo CHCĘ DOSTAĆ OD NIEJ seks". Przy czym ta perspektywa jest 100% trafna jeżeli chodzi o zgodność z faktami, ale jest jednocześnie WYSOCE SZKODLIWA. Czy to nie jest dziwne, że perspektywa zgodna z faktami jest szkodliwa? Niekoniecznie. To tak jak z byciem zawodowym aktorem. Jeżeli mamy aktora grającego w filmie dla pieniędzy, to przecież na planie filmowym taki aktor musi wczuwać się nie w faceta pracującego tam dla pieniędzy (co byłoby zgodne z faktami), ale we wskazaną przez scenariusz postać. Dla mnie tutaj jest prawie tak samo, tylko "waluta" jest inna - odgrywam rolę, by zdobyć kobietę. W poprzedniej części pisałem o tym, że jestem w stanie jednocześnie ogarniać taktycznie sytuację, jednocześnie wczuwając się w daną sytuację i odczuwając autentyczne emocje. I moim zdaniem Ty też tak potrafisz, albo przynajmniej MÓGŁBYŚ POTRAFIĆ, wraz z odpowiednim doświadczeniem i poukładaniem wewnętrznym.

Jaka perspektywa emocjonalna jest dobra?

Na pewno taka, w której nie ma odczucia "Chcę coś od niej uzyskać, coś od niej chcę" i w której najlepiej nie ma też zbyt dużego dystansu, skrępowania na zasadzie "To jest obca osoba, która będzie mnie oceniać i muszę się starać, aby ta ocena była pozytywna".

Jak pisałem wcześniej, niedobrze jest sygnalizować egoizm, czy też poczucie rozbieżności interesów. Odnośnie tego proponuję dwa bardzo podobne do siebie ćwiczenia, połączone odpowiednio z brakiem i z odwrotnością egoizmu/rozbieżności interesów.

1. Brak egoizmu - spróbuj myśleć o kobiecie i celu przespania się z nią w taki sposób, jakbyś w ogóle nie miał żadnego interesu w przespaniu się z nią, tak jakby było to coś, w czym nie masz swojego własnego interesu. Pomyśl o seksie z nią jako o czymś do czego masz przyjaźnie NEUTRALNY stosunek - to jest coś w miarę fajnego, ale nie dążysz do tego dla siebie, dążysz do tego "tak sobie".

2. Odwrotność egoizmu - ALTRUIZM. Spróbuj myśleć o kobiecie i dążeniu z nią do seksu w taki sposób, jakby kierowała Tobą tylko i wyłącznie SYMPATIA WZGLĘDEM KOBIETY oraz troska o JEJ interesy. Chodzi mi o wywołanie w sobie takiej emocji, jaką mógłbyś mieć pomagając bezinteresownie komuś.

Oba ćwiczenia wykonaj podczas rozmów z atrakcyjnymi kobietami, w których jednocześnie będziesz dążyć do przespania się z nimi. Myślenie o tym w domu przed komputerem się nie liczy, podobnie jak rozmawianie bez dążenia do seksu, rozmawianie z nieatrakcyjnymi kobietami, itd itp.

Skąd będziesz wiedział, że ćwiczenie Ci wychodzi? Nie patrz się na kobietę, patrz się na swoje własne EMOCJE. Jeżeli sam poczujesz, że dążysz do seksu, ale czujesz się tak, jakby ten seks był Ci pozytywnie obojętny lub jakby dążenie do seksu było czymś co robisz "charytatywnie" dla kobiety, to właśnie zaczęło Ci wychodzić.

Jeżeli opanujesz tę umiejętność, to będzie Ci dużo, dużo łatwiej wzbudzać zaufanie i budować bliskość emocjonalną. Będziesz po prostu w stanie oszukiwać jej empatyczny układ ostrzegawczy, który ostrzega ją przed ludźmi chcącymi ją wykorzystać.

Bliskość emocjonalna a atrakcyjność

Większość ludzi obojga płci pragnie bliskości emocjonalnej z osobą płci przeciwnej, ale tylko z ATRAKCYJNĄ osobą.

Wyobraź sobie, że poznajesz bardzo atrakcyjną fizycznie kobietę. I nagle okazuje, że świetnie się z nią rozumiesz, nadajecie na tych samych falach, czujecie się naprawdę blisko emocjonalnie. Jaka byłaby Twoja reakcja na coś takiego, jakbyś się z tym czuł i co byś chciał z tym dalej robić? Jak znam życie, to byłbyś bardzo zadowolony i pewnie mógłbyś chcieć prowadzić to w kierunku związku.

A teraz wyobraź sobie, że poznajesz brzydką kobietę. I okazuje się, że świetnie się z nią rozumiesz, niesamowicie ją lubisz, uwielbiasz spędzać z nią czas, itd itp. Co w takiej sytuacji? Domyślam się, że większość czytelników pomyślałaby "świetnie się z nią rozumiem, ALE ona jest brzydka, więc NIC Z TEGO". To trochę tak jakbyście pojechali na wakacje do 5-gwiazdkowego hotelu, ale położonego pomiędzy dymiącym i hałaśliwym zakładem przemysłowym, a śmierdzącym wysypiskiem śmieci - to coś zupełnie innego, niż wyjazd do takiego samego 5-gwiazdkowego hotelu, ale położonego w nadmorskiej miejscowości z pięknymi plażami.

Kobiety mają tak samo - uwielbiają bliskość emocjonalną, ale chcą ją przeżywać z ATRAKCYJNYMI facetami. I one też mają akcje pt. "świetnie się z nim rozumiem, uwielbiam go, ale nie poszłabym z nim do łóżka".

Większość mężczyzn kompletnie nie rozumie relacji pomiędzy atrakcyjnością, a bliskością emocjonalną. A ich działanie na ogół skręca bardzo mocno w jednym kierunku, kompletnie ignorując drugi. Z jednej strony mamy działających na uczelniach i w miejscach pracy "cipowatych kombinatorów", którzy próbują budować bliskość emocjonalną (niezbyt umiejętnie, ale to już inna sprawa), a ignorują swój brak atrakcyjności/seksualności/"pazura". A z drugiej zwłaszcza w klubach można zobaczyć "autystycznych ogierów", którzy są atrakcyjni i dążą do seksu, ale kompletnie do nich nie dociera, że zrażają do siebie kobiety brakiem chociażby nadziei na bliskość emocjonalną.


Bliskość emocjonalna jest często uzależniona od posiadania dostatecznej atrakcyjności - w przeciwnym wypadku kobieta może np. nie chcieć z facetem w ogóle rozmawiać albo może nie reagować, nie odpowiadać odpowiednio na próby budowania bliskości emocjonalnej. Tak nie jest zawsze, bywają wyjątki, ale na ogół tak to właśnie wygląda.

W tym kontekście łatwo o problemy diagnostyczne - bo gdy facetowi nie udaje się zbudować bliskości emocjonalnej, to może być problem z określeniem, czy chodzi tutaj o to, że nie potrafi on budować bliskości emocjonalnej, czy też o to, że kobieta nie reaguje odpowiednio na jego próby, bo
brakuje mu atrakcyjności (oczywiście mogą być i często są to te obie rzeczy na raz).

Na to nie ma łatwego rozwiązania, jedynym możliwym jest chyba tylko dbanie i o atrakcyjność i o bliskość emocjonalną, a w przypadku problemów ze zbudowaniem bliskości pamiętanie o tym, że tak naprawdę może to być problem z atrakcyjnością.

piątek, 5 lipca 2013

Docieranie do emocji kobiety, wytwarzanie bliskości emocjonalnej. Część 1.



W tym artykule chcę opowiedzieć o miękkiej, emocjonalnej stronie uwodzenia, której celem jest wytworzenie tego, co można nazwać bardzo różnie - zauroczeniem, chemią, romantycznym nastrojem, odurzeniem, zrozumieniem emocjonalnym, itd itp. Ja na potrzeby tego artykułu nazwę to "BLISKOŚCIĄ EMOCJONALNĄ", co moim zdaniem najlepiej, ale i tak niekoniecznie idealnie oddaje istotę tego zjawiska.

Ogólnie chodzi o poczucie mówiące nam, że daną osobę odbieramy w przynajmniej jeden z poniższych sposobów:

- jest dla nas kimś bliskim
- jest dla nas kimś ważnym
- "nadajemy na wspólnych falach", dogadujemy się w naturalny, niewymuszony sposób
- jest z kimś z kim chcemy spędzać dużo czasu, z którą najpewniej chcielibyśmy wręcz żyć
- jest kimś kto budzi w nas altruistyczne odruchy
- kimś kim jesteśmy zafascynowani lub zauroczeni
- kimś przy kim czujemy się cudownie
- kimś przy kim czujemy się odurzeni

Dwa poziomy bliskości emocjonalnej

Określę teraz dwa przybliżone "poziomy" bliskości emocjonalnej, przy czym nie należy traktować tego zbyt dosłownie i sztywno, traktujcie to jak temperaturę, gdzie powiedzmy 25 stopni to poziom "ciepło", a 35 stopni to poziom "upał", ale temperatura może przybrać też wartość 27 czy 31 czy jeszcze inną.

Poziom "Ciężki" bliskości emocjonalnej.

Chodzi mi o te chwile, gdy patrzysz w oczy kobiety i czas płynie inaczej. Gdy czujesz, że jesteście sobie naprawdę bliscy, tak jakbyście znali się od zawsze, choć tak naprawdę znacie się od kilku dni.
Gdy nie ma pomiędzy Wami barier, a Ty czujesz, że możesz jej powiedzieć dosłownie wszystko, a ona wysłucha Cię i zrozumie. Gdy samo przebywanie z nią wypełnia Twoje serce szczęściem, a Tobie nic więcej nie trzeba, nie interesuje Cię reszta świata, chcesz po prostu przebywać z Nią dalej, niczego więcej nie pragniesz.

Poziom "Lekki" bliskości emocjonalnej.

Czujesz się naprawdę dobrze w jej towarzystwie, nadajecie na tych samych falach. Uważasz ją za fajną, słodką kobietę, z którą chciałbyś być, bo czujesz, że byłoby Ci z nią całkiem dobrze.


Poziom "Ciężki" potrafi być naprawdę imponujący i silniej oddziałuje na emocje mężczyzny, dając większą satysfakcję i większego kopa emocjonalnego. I oczywiście silniej też wpływa na kobietę, która w tym momencie potrafi naprawdę tracić głowę. Nie należy jednak lekceważyć mniej imponującego "Lekkiego" poziomu bliskości emocjonalnej, z tego prostego powodu, że jest łatwiejszy do uzyskania, a jak najbardziej potrafi zaprowadzić do łóżka kobiety.

Dlaczego bliskość emocjonalna jest ważna?

Część kobiet jest skłonna iść do łóżka z facetem dla zabawy, dla samego seksu, bez odczuwania jakichkolwiek głębszych emocji. Ale to jest moim zdaniem mniejszość. Większość kobiet chce iść do łóżka z takim facetem, względem którego czują, że to jest coś więcej niż tylko seks. Co więcej, nawet wymieniona wcześniej mniejszość gotowa iść do łóżka dla samego seksu też w większości przypadków nie jest wcale bezemocjonalna i co prawda jest skłonna iść do łóżka bez głębszych emocji, ale pozostaje także otwarta na emocje.

Co to oznacza w praktyce?

Jeżeli nauczysz się budować atmosferę bliskości i wywoływać w kobiecie poczucie, że pomiędzy Wami jest "coś więcej", to będziesz miał DUŻO więcej sukcesów z kobietami. Jeżeli jesteś w przybliżeniu przeciętnym facetem, to mówimy tu o zmianie nie o kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt procent, ale o KILKASET PROCENT. Ja sam nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że gdybym zaprzestał stosowania tego, to mój poziom sukcesów spadłby wielokrotnie, byłby co najmniej kilka razy niższy.

Do tego dochodzi także druga strona całej sprawy - bliskość emocjonalna sprawa, że z laską lepiej się rozmawia, przyjemniej się z nią przebywa.

Często spotykane błędne wyobrażenia odnośnie atmosfery bliskości

1. "To jest coś WYJĄTKOWEGO, to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA!".

Fakt faktem, to jest właśnie to, co ludzie nazywają miłością. Ale czy jest to coś wyjątkowego? Ja czułem to z tuzinami lasek - który tuzin był "wyjątkowy"? :) To jest trochę jak cipka - cipka niewątpliwie potrafi być źródłem pięknych i uskrzydlających doznań, ale to wcale nie czyni jej czymś wyjątkowym.

Innym dobrym porównaniem jest inteligencja - jedna laska jest bardziej inteligentna, druga mniej, ale to wcale nie czyni tej bardziej inteligentnej wyjątkową - bo ona należy po prostu do np. górnego 20% najbardziej inteligentnych lasek. Na takiej samej zasadzie laska z którą "masz chemię" należy od powiedzmy 20% lasek najbardziej kompatybilnych z Tobą pod kątem emocjonalności.

Nawiasem mówiąc tragedią wielu małżeństw jest to, że ludzie biorą bliskość emocjonalną za "pełną
głębokiego znaczenia miłość ich życia", pobierają się, po kilku latach to się wypala i oni odkrywają, że tak naprawdę to do siebie nie pasują, ale w tym momencie mają nie tylko małżeństwo, ale także DZIECKO. Część z takich małżeństw się rozpada, a bardzo wiele trwa dalej dla dobra dziecka. Co ja pochwalam i podziwiam, bo akurat względem dzieci mam silne przekonania etyczne, ale ładowanie się w takie sytuacje nie jest zbyt dobrym pomysłem.

2. "Aby to zaistniało, trzeba być szczerym, autentycznym, otwartym emocjonalnie, spontanicznym. Trzeba przestać myśleć i oddać się magii chwili".

To jest PÓŁPRAWDA. Na pewno trzeba być otwartym emocjonalnie i autentycznie zaangażować w to swoje emocje. Ale to wcale nie oznacza, że trzeba być w pełni szczerym czy spontanicznym.

Ja wiele razy przeżywałem w chwile, w których była BARDZO silna atmosfera bliskości, w których oboje z kobietą czuliśmy się wspaniale...i w których ja JEDNOCZEŚNIE myślałem "wow, ale super akcja! Jak ja ją świetnie bajeruję!" i w których zachowywałem kontrolę, planowanie, świadomość celu do którego zmierzam.

Napiszę to jeszcze raz, dla większej jasności - JEDNOCZEŚNIE występowały dwie rzeczy:

A. Bliskość, zrozumienie, ciepło emocjonalne, zauroczenie, wręcz miłość, poczucie oderwania od reszty świata i bycia tylko z tą kobietą, itd itp.

B. Normalne obiektywne myślenie i planowanie dalszego toku wydarzeń, postrzeganie tej sytuacji jako akcji uwodzeniowej wykonywanej przeze mnie.


Może się to wydawać dziwne, prawie że niemożliwe - jak można jednocześnie czuć silne emocje, być wręcz porwanym przez emocje, a przy tym na chłodno ogarniać całą sytuację od strony praktycznej, taktycznej? Mnie to też na początku zaskoczyło, kiedy zauważyłem to zjawisko, niemniej jednak jego występowanie u mnie jest faktem.

Czy jest to jakaś wrodzona różnica w np. budowie mózgu? :) To jest możliwe, ale nie obstawiałbym tego.

Moim zdaniem to przede wszystkim kwestia DOŚWIADCZENIA, a także oczywiście ŚWIATOPOGLĄDU.

Gdy ktoś uczy się jeździć samochodem czy na rowerze, to na początku jazda absorbuje całą jego uwagę i praktycznie nie ma mowy o robieniu równolegle innych rzeczy czy też równoległym myśleniu o innych sprawach. Gdy jednak ktoś jest doświadczonym kierowcą lub rowerzystą, to potrafi jednocześnie jechać i rozmawiać z kimś na żywo czy przez telefon, czy też myśleć o sprawach nie związanych z jazdą. Moim zdaniem to może być ten sam mechanizm - ktoś niedoświadczony może mieć problem z jednoczesnym odczuwaniem silnych emocji i zdystansowanym, obiektywnym myśleniem, ale ktoś doświadczony może ciągnąć obie te rzeczy na luzie.

Spójrz zresztą na te momenty w Twoim życiu, w których odczuwałeś silne emocje. Czy przeżyłeś kiedykolwiek randkę z kobietą w której byłeś zakochany/zauroczony? Jeżeli nie, to czy przeżyłeś takie rzeczy jak radość z jakiegoś poważniejszego sukcesu lub smutek z powodu zawodu miłosnego? Pomyśl o tych chwilach - odczuwałeś silne emocje, ale czy to powodowało, że miałeś problem z ogarnianiem przyziemnych kwestii organizacyjnych, takich jak prowadzenie samochodu, orientowanie się w mieście czy też dokonanie wyboru pozycji z karty? Czy np. podczas randki z ukochaną kobietą straciłeś orientację w terenie i zgubiłeś się? Czy byłeś tak oszołomiony, że nie potrafiłeś wybrać pozycji z karty w lokalu? Jak znam życie, to NIE. A jeżeli potrafiłeś ogarniać takie rzeczy, to byłbyś także w stanie ogarniać procesy myślowe powiązane ze świadomym prowadzeniem uwodzenia.

Oprócz tego jeżeli ktoś ma wbite do głowy, że odczuwanie "miłości" do kobiety to jest jakiś big deal i głęboka sprawa naznaczona nie wiadomo jak wielkim znaczeniem, to taki światopogląd też utrudni mu racjonalne zarządzanie uwodzeniem w sytuacji w której w grę będą wchodzić uczucia.


3. "To jest coś naturalnego, spontanicznego, nie można tego wytworzyć, nie da się tego wywołać sztucznie".

Wiele zależy od poziomu otwartości i podatności drugiej osoby, ale w przypadku większości kobiet JAK NAJBARDZIEJ można to wytwarzać sztucznie. Zresztą środków służących dokonywaniu tego jest tyle, że prawie mi się słabo robi na myśl o żmudnej robocie, jaką będzie pisanie drugiej, praktycznej części tego artykułu. Bliskość emocjonalną można wywoływać spojrzeniem, tonem głosu, słowami, atmosferą miejsce, itd itp.



4. "Ja chcę ruchać, nie chcę budować bliskości emocjonalnej".

Solidaryzuję się z Twoją szlachetną inicjatywą, ale prawda jest taka, że bliskość emocjonalna to BARDZO POTĘŻNE NARZĘDZIE PRZY UZYSKIWANIU RUCHANIA. I jeżeli to odrzucisz, jeżeli nastawisz się tylko i wyłącznie na "twarde" uwodzenie oparte na samej seksualności czy atrakcyjności innego rodzaju, bo będzie Ci po prostu ciężej. Mógłbyś oczywiście próbować odpowiednio dobierać kobiety i celować w te niewymagające bliskości emocjonalnej, ale to to rozwiązanie ma poważne wady-  tych kobiet nie jest za dużo, a ich osobowości często pozostawiają wiele do życzenia. 

CDN

niedziela, 24 marca 2013

Kilka słów o klubach część 2


O priorytetach, planach i perspektywach czasowych.

W idealnym świecie uwodzenie wyglądałoby tak, że podchodzimy do kobiety, zamieniamy dwa zdania na krzyż i od razu idziemy z nią do siebie. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie i prawie
zawsze trzeba spędzić z kobietą godzinę czy dwie w klubie, a w przypadku większości kobiet także kolejne kilka godzin na randkach.

Zdaję sobie sprawę z tego, że część czytelników może poczuć się zniechęcona powyższymi słowami - bo przecież chcieliby się nauczyć jak brać do domu każdą laskę po 5 minutach, a ja tutaj piszę o godzinach i o chodzeniu na randki. Niestety, to wygląda tak jak wygląda. Większość kobiet nie pójdzie z nami do łóżka tej samej nocy, a nawet te które pójdą, uczynią to najczęściej dopiero po
spędzeniu razem godziny czy dwóch.

Dlaczego tak jest? Bo kobieta na ogół będzie chciała nas poznać, poczuć, że mamy coś wspólnego i
że pójście z nami do łóżka jest bezpieczne. Do tego dochodzi moc przekonań zaszczepianych przez wychowanie i kulturę, według których kobieta idąca do łóżka zbyt szybko jest dziwką. Możecie próbować z tym walczyć, możecie kombinować, ale moim zdaniem to nie ma większego sensu, to walka z wiatrakami.

Ja ujmę to tak:

1. Część kobiet nie pójdzie z Tobą do łóżka niezależnie od tego, czego byś nie zrobił i jakbyś się nie starał.

2. Z tych które mogą potencjalnie pójść z Tobą do łózka tylko część, powiedzmy 20%, może pójść z Tobą do łóżka tej samej nocy. Przy czym podkreślam, że chodzi nie o 20% w ogóle, a o 20% już po odsianiu tych z poprzedniego punktu. Czyli to jest ułamek z ułamka.

3. Z tych które mogą pójść z Tobą do łóżka tej samej nocy tylko bardzo mała część lasek pójdzie z Tobą do łóżka w przeciągu 10 minut czy też podobnych wartości czasowych. To wygląda nieco lepiej w nadmorskich miejscowościach w okresie wakacyjnym, ale w normalnych okolicznościach to jest totalna masakra.

Po co to piszę?

Po pierwsze po to, aby wybić z głowy potencjalnym łosiom radosne pomysły w stylu "wyjście na ruchanie po 10 minutach znajomości". Ok, to CZASAMI ma miejsce, ale nastawianie się na to i aktywne dążenie do tego jest moim zdaniem słabym pomysłem, chyba że komuś naprawdę nie przeszkadza duża ilość porażek.

Po drugie (przede wszystkim) po to, aby uzmysłowić fanom seksu tej samej nocy istnienie dylematu związanego z tą niewątpliwie bardzo sympatyczną formą rozrywki. Chodzi o to, że większość lasek na to nie pójdzie, a nietrafione lub zbyt nachalne parcie w tym kierunku może łatwo zaowocować tym, że laska która dałaby nam dupy np. na drugiej randce nie da nam dupy W OGÓLE.

W tym kontekście należy się zastanowić nad swoimi PRIORYTETAMI.

Ja osobiście uważam seks tej samej nocy za bardzo fajną sprawę, ale czy jest on w jakiś sposób lepszy od seksu po randce? Jeżeli widzę laskę którą chcę mieć, to oczywiście chciałbym ją mieć jak najszybciej, ale jeżeli poprzez parcie na to "najszybciej" miałbym nie dostać jej w ogóle, to ja wolę zaczekać, świat się nie zawali.

Jest też jednak i druga strona medalu - gdy widzę fajną laskę, gdy rozmawiam z nią i patrzę na jej seksowną twarz czy ciało, to pragnę jej nie "za tydzień", a "już teraz" i ostrożnie kombinuję, staram się wyczuć czy dana laska może poszłaby na seks tej samej nocy.

Mój model relacji z kobietami jest taki, że praktycznie zawsze mam DWIE laski, z którymi regularnie sypiam, nie licząc licznego zbioru eks różnej maści, z których część jest nadal chętna (RECYCLING eks to zabawna sprawa). To ma bardzo korzystny wpływ na moje samopoczucie i daje mi bardzo dużo jeżeli chodzi o uwodzenie w ogóle, pomaga także w tej kwestii - ja JUŻ mam seks i to pozwala mi podchodzić na większym luzie do kwestii seksu z nową laską, w tym także do kwestii TERMINU w którym ten seks miałby się odbyć.

Ja działam w taki sposób, że domyślnie nastawiam się na randkowanie i na seks na 1-3 randce, ale w międzyczasie wypatruję też oznak tego, że laska może pójść ze mną do łóżka tej samej nocy. Moim zdaniem to podejście jest optymalne, możliwie najlepiej dostosowane do mentalności kobiet,
co jednak nie oznacza, że wszystko zawsze idzie idealnie, bo tak oczywiście nie jest.

Wiem przy tym o tym, że niektórzy ludzie rozpowszechniają w internecie inną doktrynę, według której należy szybko i nachalnie dążyć do seksu tej samej nocy, tak aby "odsiać" te kobiety, które nie są na to chętne i jak najszybciej trafić na taką, która na to pójdzie. Mi osobiście to się nie podoba, moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł. Ok, rozumiem intencje i koncept stojący za tą doktryną - szybko odsiewamy niechętne kobiety, natrafiamy w końcu na kobietę chętną pójść z nami do łóżka tej samej nocy i mamy seks. Może się to wydawać sensowne, ale jest pewien PROBLEM. We wcześniejszej części artykułu napisałem o tym, że większość kobiet skłonnych iść do łóżka tej samej nocy i tak wymaga godziny czy dwóch, które należy z nimi spędzić. Napisałem też o tym, że istnieje skrajnie mała, mikroskopijna wręcz ilość kobiet, które są skłonne iść do łóżka w ciągu 10 minut czy też w podobnych granicach.

Czy widzisz, jak to się ma do doktryny "szybkiego odsiewania"? Zwolennicy tej doktryny myślą, że odsiewają kobiety, które nie poszłyby z nimi do łóżka tej samej nocy. A tak naprawdę odsiewają nie tylko te kobiety, które by tego na pewno nie zrobiły, ale także ZDECYDOWANĄ WIĘKSZOŚĆ kobiet potencjalnie skłonnych iść z facetem do łóżka tej samej nocy! Ich "filtr" służy do selekcji malutkiego zbioru lasek, które są skłonne iść do łóżka bardzo szybko i do których przemawia agresywna seksualnie interakcja.

Z tego co mi wiadomo, to owocuje to znikomą skutecznością. Nastawianie się na ten mikroskopijny podzbiór kobiet kończy się tym, że ludzie stosujący "szybkie odsiewanie" miewają podobno skuteczność rzędu np. 1%. Czyli muszą podejść do około 100 (!) kobiet, zanim zaliczą jedną z nich. Ok, ja rozumiem, że to jest szybkie odsiewanie i że te podejścia nie trwają długo, ale zaliczanie kosza od setek kobiet musi być przykre, to nie jest co czego ja bym chciał dla siebie.

Dla mnie priorytetem jest nie zaliczenie z jakąkolwiek kobietą tej samej nocy, a jak największe szanse na zaliczenie z tą kobietą, którą sobie wybiorę - nawet jeżeli ma to oznaczać pójście na randkę czy dwie. Seks tej samej nocy jest bardzo fajny, ale zbyt mocne parcie w tym kierunku może łatwo spalić podejście do laski, która w innym wypadku dałaby mi dupy po kilku randkach.

Oczywiście może się też zdarzyć sytuacja odwrotna - laska chce się jak najszybciej bzykać, a facet pokazuje jej, że nie czuje klimatu, przez co ona się zniechęca. Jest to jednak dużo rzadsze, a w dodatku te akurat kobiety potrafią w miarę wyraźnie pokazać o co im chodzi. Poza tym, nie każda kobieta skłonna pójść do łóżka tej samej nocy zrazi się przez brak takiego poprowadzenia akcji.


Powtórzę jeszcze raz KLUCZOWE informacje:

1. W klubach jest dużo więcej kobiet niechętnych niż chętnych na seks tej samej nocy.

2. Z laskami skłonnymi na seks dopiero po randce należy spędzić godzinę czy dwie, jeżeli chcemy mieć potem lepsze szanse na to, aby randka z nią faktycznie się odbyła.

3. Nawet spośród lasek chętnych na seks tej samej nocy, tylko bardzo niewielka część pójdzie z Tobą do łóżka od razu, po 10 minutach czy coś. Większość z nich pójdzie na to dopiero po godzinie czy dwóch.

Co z tego wynika?

Przede wszystkim to, że podchodząc do kobiety powinieneś być nastawiony na spędzenie z nią przynajmniej 45 minut. Taki powinien być Twój plan, taka powinna być Twoja perspektywa czasowa.

To może się wydawać mało istotne - bo co może wynikać z tego, na jaki okres czasu się nastawiamy. Ale to jak najbardziej ma znaczenie. Są dwa klasyczne przypadki obrazujące znaczenie perspektywy czasowej:

Przypadek 1

Facet podchodzi do kobiety, rozmawiają 15 minut, wszystko wygląda wspaniale. Facet bierze od niej numer, a po kilku dniach dzwoni i...NIC. Dopóki był na miejscu, to wszystko szło wspaniale, ale potem laska nie odbiera telefonu, nie odpisuje na SMS lub opowiada różne wykręty i wymówki, nie chcąc się spotkać.

Co się stało?

To proste - z perspektywy kilku dni te 15 minut spędzone razem były jak krótki błysk, mgliste wspomnienie "jakiegoś faceta z klubu". Laska czuje, że dała numer facetowi którego tak naprawdę w ogóle nie zna i odczuwa dyskomfort na myśl o umówieniu się z nim na randkę.

Oczywiście nie każdy opór przed randką wynika z tego i nie każde wzięcie numeru po 15 minutach musi się tak kończyć - niemniej jednak bardzo często ma to właśnie miejsce.

Co powinien zrobić facet? Spędzić z nią godzinę, a może i dwie. Wtedy laska czułaby, że go zna i odczuwałaby dużo mniejszy dyskomfort przed umówieniem się z nim na randkę. Ta godzina czy dwie to byłby też "okres próbny nowego faceta" - laska zaobserwowałaby zachowanie delikwenta i wyciągnęłaby wnioski odnośnie tego, jak wyglądałby ich związek, gdyby miało do niego dojść.

Przypadek 2

Facet podchodzi do kobiety, zaczynają rozmawiać, wszystko jest super. Potem po 15 minutach on chce pójść dalej i próbuje ją pocałować lub posuwa się zbyt szybko z obmacywaniem jej. I w tym momencie bajka się kończy, laska zaczyna go spławiać i zachowywać się zimno.

Co się stało?

Facet nie dostosował swojej prędkości do prędkości laski. Ona najprawdopodobniej czuje się niekomfortowo z byciem obmacywaną czy całowaną po 15 minutach. Owszem, na początku się jej podobał i ona chciała go poznać, ale teraz on jej stworzył w jej oczach negatywny obraz swojej osoby, teraz on jest dla niej "tym napalonym facetem z klubu".

Oczywiście nie każda laska odrzuci kontaktu fizycznego po 15 minutach, a powyższa przyczyna nie jest jedyną możliwą przyczyną odrzucenia w takiej sytuacji, ale jest to bardzo często spotykane.

Co powinien zrobić facet? Po pierwsze, sondować i działać z wyczuciem. Po drugie, wiedzieć tym, że większość kobiet i tak nie pójdzie z nim do łóżka tej samej nocy, a z tych które pójdą tej samej nocy większość i tak będzie wymagała godziny czy dwóch spędzonych razem.


Moim zdaniem posiadanie odpowiedniego PLANU i odpowiedniej perspektywy czasowej jest bardzo istotne i ma duży wpływ na stan psychiczny faceta wychodzącego na podryw. Jeżeli ktoś podchodzi do laski z nastawieniem "zobaczę jak mi wyjdzie", "zagadam z nią, muszę chociaż spróbować" czy nawet "pogadam z nią trochę i wezmę numer", to sam z góry budujesz w sobie przeświadczenie, że NIE JESTEŚ poważnym, konkretnym facetem. I to przeświadczenie, to (podświadome?) założenie będzie Cię podcinać.

Co by się stało, gdybyś podchodził do kobiet z myślą, że to podejście oznacza, że spędzisz z tą laską kolejną godzinę czy dwie? Oczywiście do tego może nie dojść, pomimo Twoich najlepszych starań, bo kobieta może dać Ci kosza po 10 sekundach, ale mi chodzi o sposób, w jaki Ty o tym MYŚLISZ.

Jeżeli jesteś jak większość facetów, to podchodzisz do laski z bardzo krótkoterminowym i mglistym
planem, z czymś na zasadzie "zobaczę co wyjdzie". Jeżeli tak jest, to ja proponuję Ci zmianę - zmianę na PLAN 1-2 godzinny. Plan nie w takim sensie, żebyś sobie rozplanował na kartce kilkadziesiąt punktów czy coś. Chodzi o to, abyś miał WIZJĘ tego, co ma się stać, zwłaszcza na końcu tej godziny czy dwóch. Mam tu na myśli wizję w sensie praktycznie dosłownym - optyczne wyobrażenie sobie tej sceny z detalami, z tą konkretną laską, w mniej czy bardziej konkretnych okolicznościach. Czyli widzisz laskę i wyobrażasz sobie swój cel w postaci sceny, w której przykładowo minęła już godzina, Ty stoisz z nią przy barze i delikatnie sią całujecie, przytulacie się do siebie, a na koniec wychodzicie razem z klubu.

To może się wydawać dziwne, ale takie skierowanie części uwagi w kierunku pożądanego efektu zmienia coś w psychice. Nawet w tej chwili, gdy siedząc przed komputerem i pisząc ten tekst myślę o podejściu do jakiejś laski z nastawieniem "pójdę i zobaczę, może mi wyjdzie", to zaczynam się czuć źle, trochę tak jakby było ze mną coś nie tak, jakbym był niepełnowartościowym facetem czy coś. A kiedy myślę o podejściu z nastawieniem "PLAN jest taki, że spędzamy ze sobą godzinę, a potem dostaję od Ciebie numer/pocałunek/seks", to czuję się inaczej, dużo lepiej.

Posiadanie PLANU nie oznacza, że mamy się tego trzymać kurczowo. Ani że mamy nie zwracać uwagi na to, co się dzieje (a zwłaszcza na reakcje kobiety), idąc do przodu jak autystyczna lokomotywa. Mamy zwracać uwagę na jej reakcje i tak dalej, ale w duchu "co mam zrobić, aby wszystko poszło w kierunku realizacji PLANU?". To jak zmiana fundamentalnego, kierującego nami pytania - z "czy mam u niej szanse?", na "co mam zrobić, aby zdobyć tę laskę tej nocy, w tym klubie?". Nie zawsze będzie dało się tą kobietę faktycznie zdobyć, ale zmiana pierwszego pytania na drugie zmieni coś na lepsze w Twojej psychice.


Nie wiem czy zwłaszcza ta ostatnia rzecz o PLANIE jest zrozumiała - jeżeli są jakieś niejasności, to piszcie.