niedziela, 24 marca 2013

Kilka słów o klubach część 2


O priorytetach, planach i perspektywach czasowych.

W idealnym świecie uwodzenie wyglądałoby tak, że podchodzimy do kobiety, zamieniamy dwa zdania na krzyż i od razu idziemy z nią do siebie. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie i prawie
zawsze trzeba spędzić z kobietą godzinę czy dwie w klubie, a w przypadku większości kobiet także kolejne kilka godzin na randkach.

Zdaję sobie sprawę z tego, że część czytelników może poczuć się zniechęcona powyższymi słowami - bo przecież chcieliby się nauczyć jak brać do domu każdą laskę po 5 minutach, a ja tutaj piszę o godzinach i o chodzeniu na randki. Niestety, to wygląda tak jak wygląda. Większość kobiet nie pójdzie z nami do łóżka tej samej nocy, a nawet te które pójdą, uczynią to najczęściej dopiero po
spędzeniu razem godziny czy dwóch.

Dlaczego tak jest? Bo kobieta na ogół będzie chciała nas poznać, poczuć, że mamy coś wspólnego i
że pójście z nami do łóżka jest bezpieczne. Do tego dochodzi moc przekonań zaszczepianych przez wychowanie i kulturę, według których kobieta idąca do łóżka zbyt szybko jest dziwką. Możecie próbować z tym walczyć, możecie kombinować, ale moim zdaniem to nie ma większego sensu, to walka z wiatrakami.

Ja ujmę to tak:

1. Część kobiet nie pójdzie z Tobą do łóżka niezależnie od tego, czego byś nie zrobił i jakbyś się nie starał.

2. Z tych które mogą potencjalnie pójść z Tobą do łózka tylko część, powiedzmy 20%, może pójść z Tobą do łóżka tej samej nocy. Przy czym podkreślam, że chodzi nie o 20% w ogóle, a o 20% już po odsianiu tych z poprzedniego punktu. Czyli to jest ułamek z ułamka.

3. Z tych które mogą pójść z Tobą do łóżka tej samej nocy tylko bardzo mała część lasek pójdzie z Tobą do łóżka w przeciągu 10 minut czy też podobnych wartości czasowych. To wygląda nieco lepiej w nadmorskich miejscowościach w okresie wakacyjnym, ale w normalnych okolicznościach to jest totalna masakra.

Po co to piszę?

Po pierwsze po to, aby wybić z głowy potencjalnym łosiom radosne pomysły w stylu "wyjście na ruchanie po 10 minutach znajomości". Ok, to CZASAMI ma miejsce, ale nastawianie się na to i aktywne dążenie do tego jest moim zdaniem słabym pomysłem, chyba że komuś naprawdę nie przeszkadza duża ilość porażek.

Po drugie (przede wszystkim) po to, aby uzmysłowić fanom seksu tej samej nocy istnienie dylematu związanego z tą niewątpliwie bardzo sympatyczną formą rozrywki. Chodzi o to, że większość lasek na to nie pójdzie, a nietrafione lub zbyt nachalne parcie w tym kierunku może łatwo zaowocować tym, że laska która dałaby nam dupy np. na drugiej randce nie da nam dupy W OGÓLE.

W tym kontekście należy się zastanowić nad swoimi PRIORYTETAMI.

Ja osobiście uważam seks tej samej nocy za bardzo fajną sprawę, ale czy jest on w jakiś sposób lepszy od seksu po randce? Jeżeli widzę laskę którą chcę mieć, to oczywiście chciałbym ją mieć jak najszybciej, ale jeżeli poprzez parcie na to "najszybciej" miałbym nie dostać jej w ogóle, to ja wolę zaczekać, świat się nie zawali.

Jest też jednak i druga strona medalu - gdy widzę fajną laskę, gdy rozmawiam z nią i patrzę na jej seksowną twarz czy ciało, to pragnę jej nie "za tydzień", a "już teraz" i ostrożnie kombinuję, staram się wyczuć czy dana laska może poszłaby na seks tej samej nocy.

Mój model relacji z kobietami jest taki, że praktycznie zawsze mam DWIE laski, z którymi regularnie sypiam, nie licząc licznego zbioru eks różnej maści, z których część jest nadal chętna (RECYCLING eks to zabawna sprawa). To ma bardzo korzystny wpływ na moje samopoczucie i daje mi bardzo dużo jeżeli chodzi o uwodzenie w ogóle, pomaga także w tej kwestii - ja JUŻ mam seks i to pozwala mi podchodzić na większym luzie do kwestii seksu z nową laską, w tym także do kwestii TERMINU w którym ten seks miałby się odbyć.

Ja działam w taki sposób, że domyślnie nastawiam się na randkowanie i na seks na 1-3 randce, ale w międzyczasie wypatruję też oznak tego, że laska może pójść ze mną do łóżka tej samej nocy. Moim zdaniem to podejście jest optymalne, możliwie najlepiej dostosowane do mentalności kobiet,
co jednak nie oznacza, że wszystko zawsze idzie idealnie, bo tak oczywiście nie jest.

Wiem przy tym o tym, że niektórzy ludzie rozpowszechniają w internecie inną doktrynę, według której należy szybko i nachalnie dążyć do seksu tej samej nocy, tak aby "odsiać" te kobiety, które nie są na to chętne i jak najszybciej trafić na taką, która na to pójdzie. Mi osobiście to się nie podoba, moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł. Ok, rozumiem intencje i koncept stojący za tą doktryną - szybko odsiewamy niechętne kobiety, natrafiamy w końcu na kobietę chętną pójść z nami do łóżka tej samej nocy i mamy seks. Może się to wydawać sensowne, ale jest pewien PROBLEM. We wcześniejszej części artykułu napisałem o tym, że większość kobiet skłonnych iść do łóżka tej samej nocy i tak wymaga godziny czy dwóch, które należy z nimi spędzić. Napisałem też o tym, że istnieje skrajnie mała, mikroskopijna wręcz ilość kobiet, które są skłonne iść do łóżka w ciągu 10 minut czy też w podobnych granicach.

Czy widzisz, jak to się ma do doktryny "szybkiego odsiewania"? Zwolennicy tej doktryny myślą, że odsiewają kobiety, które nie poszłyby z nimi do łóżka tej samej nocy. A tak naprawdę odsiewają nie tylko te kobiety, które by tego na pewno nie zrobiły, ale także ZDECYDOWANĄ WIĘKSZOŚĆ kobiet potencjalnie skłonnych iść z facetem do łóżka tej samej nocy! Ich "filtr" służy do selekcji malutkiego zbioru lasek, które są skłonne iść do łóżka bardzo szybko i do których przemawia agresywna seksualnie interakcja.

Z tego co mi wiadomo, to owocuje to znikomą skutecznością. Nastawianie się na ten mikroskopijny podzbiór kobiet kończy się tym, że ludzie stosujący "szybkie odsiewanie" miewają podobno skuteczność rzędu np. 1%. Czyli muszą podejść do około 100 (!) kobiet, zanim zaliczą jedną z nich. Ok, ja rozumiem, że to jest szybkie odsiewanie i że te podejścia nie trwają długo, ale zaliczanie kosza od setek kobiet musi być przykre, to nie jest co czego ja bym chciał dla siebie.

Dla mnie priorytetem jest nie zaliczenie z jakąkolwiek kobietą tej samej nocy, a jak największe szanse na zaliczenie z tą kobietą, którą sobie wybiorę - nawet jeżeli ma to oznaczać pójście na randkę czy dwie. Seks tej samej nocy jest bardzo fajny, ale zbyt mocne parcie w tym kierunku może łatwo spalić podejście do laski, która w innym wypadku dałaby mi dupy po kilku randkach.

Oczywiście może się też zdarzyć sytuacja odwrotna - laska chce się jak najszybciej bzykać, a facet pokazuje jej, że nie czuje klimatu, przez co ona się zniechęca. Jest to jednak dużo rzadsze, a w dodatku te akurat kobiety potrafią w miarę wyraźnie pokazać o co im chodzi. Poza tym, nie każda kobieta skłonna pójść do łóżka tej samej nocy zrazi się przez brak takiego poprowadzenia akcji.


Powtórzę jeszcze raz KLUCZOWE informacje:

1. W klubach jest dużo więcej kobiet niechętnych niż chętnych na seks tej samej nocy.

2. Z laskami skłonnymi na seks dopiero po randce należy spędzić godzinę czy dwie, jeżeli chcemy mieć potem lepsze szanse na to, aby randka z nią faktycznie się odbyła.

3. Nawet spośród lasek chętnych na seks tej samej nocy, tylko bardzo niewielka część pójdzie z Tobą do łóżka od razu, po 10 minutach czy coś. Większość z nich pójdzie na to dopiero po godzinie czy dwóch.

Co z tego wynika?

Przede wszystkim to, że podchodząc do kobiety powinieneś być nastawiony na spędzenie z nią przynajmniej 45 minut. Taki powinien być Twój plan, taka powinna być Twoja perspektywa czasowa.

To może się wydawać mało istotne - bo co może wynikać z tego, na jaki okres czasu się nastawiamy. Ale to jak najbardziej ma znaczenie. Są dwa klasyczne przypadki obrazujące znaczenie perspektywy czasowej:

Przypadek 1

Facet podchodzi do kobiety, rozmawiają 15 minut, wszystko wygląda wspaniale. Facet bierze od niej numer, a po kilku dniach dzwoni i...NIC. Dopóki był na miejscu, to wszystko szło wspaniale, ale potem laska nie odbiera telefonu, nie odpisuje na SMS lub opowiada różne wykręty i wymówki, nie chcąc się spotkać.

Co się stało?

To proste - z perspektywy kilku dni te 15 minut spędzone razem były jak krótki błysk, mgliste wspomnienie "jakiegoś faceta z klubu". Laska czuje, że dała numer facetowi którego tak naprawdę w ogóle nie zna i odczuwa dyskomfort na myśl o umówieniu się z nim na randkę.

Oczywiście nie każdy opór przed randką wynika z tego i nie każde wzięcie numeru po 15 minutach musi się tak kończyć - niemniej jednak bardzo często ma to właśnie miejsce.

Co powinien zrobić facet? Spędzić z nią godzinę, a może i dwie. Wtedy laska czułaby, że go zna i odczuwałaby dużo mniejszy dyskomfort przed umówieniem się z nim na randkę. Ta godzina czy dwie to byłby też "okres próbny nowego faceta" - laska zaobserwowałaby zachowanie delikwenta i wyciągnęłaby wnioski odnośnie tego, jak wyglądałby ich związek, gdyby miało do niego dojść.

Przypadek 2

Facet podchodzi do kobiety, zaczynają rozmawiać, wszystko jest super. Potem po 15 minutach on chce pójść dalej i próbuje ją pocałować lub posuwa się zbyt szybko z obmacywaniem jej. I w tym momencie bajka się kończy, laska zaczyna go spławiać i zachowywać się zimno.

Co się stało?

Facet nie dostosował swojej prędkości do prędkości laski. Ona najprawdopodobniej czuje się niekomfortowo z byciem obmacywaną czy całowaną po 15 minutach. Owszem, na początku się jej podobał i ona chciała go poznać, ale teraz on jej stworzył w jej oczach negatywny obraz swojej osoby, teraz on jest dla niej "tym napalonym facetem z klubu".

Oczywiście nie każda laska odrzuci kontaktu fizycznego po 15 minutach, a powyższa przyczyna nie jest jedyną możliwą przyczyną odrzucenia w takiej sytuacji, ale jest to bardzo często spotykane.

Co powinien zrobić facet? Po pierwsze, sondować i działać z wyczuciem. Po drugie, wiedzieć tym, że większość kobiet i tak nie pójdzie z nim do łóżka tej samej nocy, a z tych które pójdą tej samej nocy większość i tak będzie wymagała godziny czy dwóch spędzonych razem.


Moim zdaniem posiadanie odpowiedniego PLANU i odpowiedniej perspektywy czasowej jest bardzo istotne i ma duży wpływ na stan psychiczny faceta wychodzącego na podryw. Jeżeli ktoś podchodzi do laski z nastawieniem "zobaczę jak mi wyjdzie", "zagadam z nią, muszę chociaż spróbować" czy nawet "pogadam z nią trochę i wezmę numer", to sam z góry budujesz w sobie przeświadczenie, że NIE JESTEŚ poważnym, konkretnym facetem. I to przeświadczenie, to (podświadome?) założenie będzie Cię podcinać.

Co by się stało, gdybyś podchodził do kobiet z myślą, że to podejście oznacza, że spędzisz z tą laską kolejną godzinę czy dwie? Oczywiście do tego może nie dojść, pomimo Twoich najlepszych starań, bo kobieta może dać Ci kosza po 10 sekundach, ale mi chodzi o sposób, w jaki Ty o tym MYŚLISZ.

Jeżeli jesteś jak większość facetów, to podchodzisz do laski z bardzo krótkoterminowym i mglistym
planem, z czymś na zasadzie "zobaczę co wyjdzie". Jeżeli tak jest, to ja proponuję Ci zmianę - zmianę na PLAN 1-2 godzinny. Plan nie w takim sensie, żebyś sobie rozplanował na kartce kilkadziesiąt punktów czy coś. Chodzi o to, abyś miał WIZJĘ tego, co ma się stać, zwłaszcza na końcu tej godziny czy dwóch. Mam tu na myśli wizję w sensie praktycznie dosłownym - optyczne wyobrażenie sobie tej sceny z detalami, z tą konkretną laską, w mniej czy bardziej konkretnych okolicznościach. Czyli widzisz laskę i wyobrażasz sobie swój cel w postaci sceny, w której przykładowo minęła już godzina, Ty stoisz z nią przy barze i delikatnie sią całujecie, przytulacie się do siebie, a na koniec wychodzicie razem z klubu.

To może się wydawać dziwne, ale takie skierowanie części uwagi w kierunku pożądanego efektu zmienia coś w psychice. Nawet w tej chwili, gdy siedząc przed komputerem i pisząc ten tekst myślę o podejściu do jakiejś laski z nastawieniem "pójdę i zobaczę, może mi wyjdzie", to zaczynam się czuć źle, trochę tak jakby było ze mną coś nie tak, jakbym był niepełnowartościowym facetem czy coś. A kiedy myślę o podejściu z nastawieniem "PLAN jest taki, że spędzamy ze sobą godzinę, a potem dostaję od Ciebie numer/pocałunek/seks", to czuję się inaczej, dużo lepiej.

Posiadanie PLANU nie oznacza, że mamy się tego trzymać kurczowo. Ani że mamy nie zwracać uwagi na to, co się dzieje (a zwłaszcza na reakcje kobiety), idąc do przodu jak autystyczna lokomotywa. Mamy zwracać uwagę na jej reakcje i tak dalej, ale w duchu "co mam zrobić, aby wszystko poszło w kierunku realizacji PLANU?". To jak zmiana fundamentalnego, kierującego nami pytania - z "czy mam u niej szanse?", na "co mam zrobić, aby zdobyć tę laskę tej nocy, w tym klubie?". Nie zawsze będzie dało się tą kobietę faktycznie zdobyć, ale zmiana pierwszego pytania na drugie zmieni coś na lepsze w Twojej psychice.


Nie wiem czy zwłaszcza ta ostatnia rzecz o PLANIE jest zrozumiała - jeżeli są jakieś niejasności, to piszcie.


piątek, 15 marca 2013

Co robić gdy podejście nie wchodzi - technika "Drzwi Obrotowych"





Kobieta może nie wykazywać chęci do kooperacji z rożnych powodów, co niestety utrudnia stwierdzenie tego, z którym z nich mamy do czynienia.

Być może ona ma właśnie "miesiąc miodowy", czyli pierwszy etap związku i kocha swojego chłopaka. Być może uważa, że jesteś brzydki. Być może jesteś spięty i wywarłeś na niej przez to negatywne wrażenie. A może ona chciałaby, ale nie chce wyjść na łatwą przez koleżankami - koleżankami, które być może znają jej chłopaka. Może być nawet tak, że ona tak naprawdę nie widzi żadnego problemu, a po prostu jest przyzwyczajona, że facetów podchodzących w klubie się spławia.

Trafne rozpoznanie tego, z którym problemem mamy do czynienia w danym przypadku jest niemożliwe i nawet nie próbuj zaprzątać sobie tym głowy.

Ważne jest natomiast to, że wszystkie laski reagujące źle na podejście można podzielić na dwie kategorie:

- Kategoria "Nie, nie, nie"

- Kategoria "Nie, może, tak".

Część dających kosza lasek to kategoria "Nie, nie, nie", która nie da się przekonać, niezależnie od starań faceta. Ale duża część to kategoria "Nie, może, tak" - to kobiety, które na początku powiedzą Ci "nie", ale jeżeli z nimi zostaniesz, będziesz dalej rozmawiał, to potem akcja z nimi może się rozwijać bardzo dobrze, wbrew wcześniejszej odmowie.

Kiedyś na blogu pisałem już o technice "Drzwi Obrotowych" , która - chodzi o to, że drzwi obrotowe popchnięte obracają się, poruszają, ale ta naprawdę nie ruszają się z miejsca ani o centymetr. W kontekście kobiet polega to na tym, że gdy kobieta mówi nam coś nie po naszej myśli, to nie kłócimy się, nie oponujemy, a nawet wręcz zgadzamy się z nią, ale jednocześnie (z wyczuciem) dalej działamy w obranym przez siebie kierunku, trochę tak jakby ona nie powiedziała tego co powiedziała.

To nie zawsze działa, ale to najlepszy sposób reakcji jaki znam.

Przykłady:

- Mam chłopaka.
- Ok, rozumiem <uśmiech>. Ja jestem <imię>

- Jestem tu z koleżankami i nie chcę nikogo poznawać.
- Tak, widzę jak bardzo przeszkadza Ci to, że się do Ciebie odezwałem <pogodny uśmiech, miły głos>. Ja jestem <imię>.

Tam można wpleść ostrożnie trochę humoru, tak jak jest to pokazane w tym drugim przykładzie. To
wychodzi dobrze wtedy, gdy sprawisz, że jej wcześniejsze słowa wyjdą na śmieszne, nieco głupiutkie. Ale to nie powinno być zbyt agresywne, ogólna idea Drzwi Obrotowych zakłada rozbrajanie napięcia, a nie jego wzniecanie.

"Drzwi Obrotowe" nie muszą, a w zasadzie to może i nie mogą mieć logicznego sensu. Jeżeli laska Cię spławia, to dwie logiczne reakcje to akceptacja tej decyzji (odejście) lub walka z nią (przekonywanie, nachalność, sprzeczanie się, dogryzanie) - pierwsza opcja prowadzi bezpośrednio do porażki, druga najczęściej uruchamia w lasce tryb spławiania nachalnego faceta, co ona ma pewnie przećwiczone kilkaset razy. W  Drzwiach Obrotowych Ty najpierw wyrażasz akceptację dla jej odmowy, a potem zachowujesz się niezgodnie z tą akceptacją.

WAŻNE: nie rób Drzwi Obrotowych sztywno, "na pałę" dlatego, że ja tak napisałem. To jest dobra rzecz, ale wymagająca wyczucia i kalibracji. Jeżeli chcesz ją stosować, to musisz dojść do tego sam, metodą prób, błędów i obserwacji nauczyć się odpowiednio to wyważać.

Raport z akcji z zastosowaniem "Drzwi Obrotowych:

http://uwodzenie-milroh.blogspot.com/2012/03/fotomodelki-ulica.html

To jest raport z ulicy, ale ta technika działa równie dobrze w klubach.

czwartek, 28 lutego 2013

Kilka słów o klubach


W odpowiedzi na sugestię jednego z czytelników postanowiłem napisać coś o klubach. To nie ma być kompletny i obejmujący wszystko podręcznik, a jedynie "kilka słów" o klubach. Podczas pisania okazało się, że tekst się rozrósł i przez to umieszczę dzisiaj pierwszą część z kilku, zapewne
z dwóch. 
 


Powiedzmy, że mamy weekend i jesteśmy w typowym klubie. Jak to zazwyczaj bywa, widzimy mnóstwo umalowanych, odstawionych kobiet, często z wyeksponowanymi biustami i odsłoniętymi nogami. Część pomimo godzin spędzonych przed lustrem wygląda słabo, część wygląda przeciętnie, ale część wygląda naprawdę SEKSOWNIE.

A teraz wyobraźmy sobie, że do tego klubu wchodzi typowy facet. Jak to wygląda jego noc w klubie? Typowy facet wchodzi do klubu w towarzystwie jednego lub kilku innych facetów, a następnie "BAWI" SIĘ W ICH TOWARZYSTWIE. Jest grupka mężczyzn, która pije razem alkohol i rozmawia we własnym gronie, jednocześnie GAPIĄC SIĘ NA KOBIETY. Czasami chłopaki wejdą na parkiet i potańczą, gdzie okazyjnie mogą popróbować poderwać jakąś kobietę, ale i to czynione jest najczęściej bez większego przekonania, o ile w ogóle ma miejsce.

Innymi słowy mówiąc, typowy facet wchodzi do klubu pełnego pięknych kobiet, ale "BAWI" SIĘ W MĘSKIM TOWARZYSTWIE.

Czy czytając o tym nie masz wrażenia, że to jest coś ŻAŁOSNEGO? Bycie w klubie w obecności seksownych kobiet i bawienie się w męskim towarzystwie? Moim zdaniem to jest żałosne i patologiczne, ale większość facetów zachowuje się właśnie w taki sposób. Wiem przy tym o tym, że większość czytelników bloga (pewnie włącznie z TOBĄ!) ma zapewne na koncie wiele takich wyjść. Pisząc o żałosności i patologiczności tego zjawiska nie chodzi mi jednak o to, aby Was gnębić psychicznie, a o to, abyście ujrzeli to zjawisko takim, jakim ono faktycznie jest. Mnóstwo facetów wychodzi tak do klubów i jest przyjęte, że to jest coś normalnego, przez co ludzie są do tego przyzwyczajeni i nie dostrzegają jak bardzo jest to chore.


No dobrze, a DLACZEGO mężczyźni zachowują się w ten sposób?

Prosta odpowiedź mogłaby brzmieć: bo brakuje im pewności siebie. Ja nie lubię tego określenia, bo znam ludzi bardzo pewnych siebie w innych dziedzinach życia, którzy w stosunkach z kobietami są strasznymi mięczakami. Ja wolę napisać, że są PSYCHICZNIE NIEOGARNIĘCI w kontekście kobiet lub że NIE MAJĄ WEWNĘTRZNEGO PRZYZWOLENIA na uwodzenie.

Psychiczne ogarnięcie się/wewnętrzne przyzwolenie jest absolutnie NAJWAŻNIEJSZĄ RZECZĄ. Najważniejszą rzeczą W CAŁYM UWODZENIU.

Te dwie linijki powyżej to jest coś co być może powinno być napisane 10 razy, za każdym razem wielką czcionką w złotym lub czerwonym kolorze, ale nie będę tego robił - po prostu zwróć na to uwagę i przyjmij to do wiadomości.

Większość facetów nie radzi sobie super z kobietami dokładnie dlatego, że mają w głowie sieczkę. Mam tu na myśle złe wyobrażenia na temat kobiet, nieadekwatne przekonania etyczno-obyczajowe, lęk przed tym "co ona sobie o mnie pomyśli" i tak dalej i tak dalej. I ta sieczka ich blokuje, bo wywołuje u nich strach lub wstyd, który powstrzymuje ich przed działaniem, a jeżeli nawet odważą się dzialać, to czyni ich to zestresowanymi podczas działania, co wpływa fatalnie na skuteczność uwodzenia.

Kiedyś napisałem o tym artykuł, który moim zdaniem jest NAJWAŻNIEJSZYM tekstem na tym blogu:

http://uwodzenie-milroh.blogspot.com/2012/06/o-braku-szacunku-do-kobiet.html

To jest prawdziwa "tajemnica" uwodzenia - jeżeli ktoś wierzy w głębi serca w to, że większość kobiet jest łatwa, w to że nic im się od niego nie należy i że to co myślą czy czują jest nieważne, to praktycznie MUSI mu iść świetnie, a przynajmniej dobrze. Chyba że ma jakieś inne problemy, dajmy na to wygląd grubo poniżej średniej - ale jeżeli jest przeciętny z wyglądu i zdrowy pod każdym względem, to wcześniejsze zdanie jest prawdziwe.

To jest "prześladowana prawda" o tym wszystkim - miliony matek na całym świecie uczą swoich synków o tym, że tak nie wolno postępować. Dziesiątki filmów z Hollywood piorą mózgi dorosłych facetów, pokazując im, jak romantyczna miłość zawsze zwycięża i jak zakochany "synek mamusi" zdobywa kobietę. Prawda o ktorej piszę zawsze przemykała gdzieś bocznymi uliczkami, poza głównym obiegiem informacji - właśnie dlatego, że jest sprzeczna z mainstreamową moralnością i obyczajowością.

Nawiasem mówiąc, gdyby były jakieś techniczne "tajemnice uwodzenia", w sensie jakiegoś specjalnego sposobu mówienia, poruszania się czy dotykania kobiety, który faktycznie by działał, to już dawno byłyby powszechnie znane. Ale czegoś takiego nie ma, a czynnikiem ograniczającym poziom sukcesu odnoszonego przez większość mężczyzn jest ich niewłaściwe podejście do kobiet.


Ja sam nie posiadam żadnych "magicznych mocy", nie posiadam też żadnej "tajemnej wiedzy" oprócz tej, o której wspomniałem wcześniej. A moje sukcesy z kobietami odnoszę dokładnie dlatego, że wykształciło się we mnie takie, a nie inne podejście. Do czego oczywiście równoległe dochodziło doświadczenie, ale bez odpowiedniego podejścia to doświadczenie nie byłoby zdobywane.


To wszystko powoduje, że mam PROBLEM z pisaniem tego artykułu. Mam problem, bo z jednej strony chcę podzielić się moimi obserwacjami i przemyśleniami odnośnie klubów, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że problemy większości facetów i zapewne także większości czytelników bloga w 95-99% leżą na płaszczyźnie ogólnego niewłaściwego nastawienia do kobiet i bez naprawienia tego porady tyczące się konkretnie klubów nie zdadzą się na szczególnie wiele. Ok, czytajcie dalej, ale pamiętajcie - NAJWAŻNIEJSZE rzeczy napisałem już w powyższych akapitach.


Lokum

Pierwszą sprawą o jaką powinieneś zadbać jest odpowiednio przygotowane lokum.Wielu facetów podchodzi do tego w głupi sposób, na zasadzie "po co myśleć o lokum, skoro uwodzenie mi nie idzie i pewnie i tak nic nie wyrwę". To jest BŁĄD. Jeżeli ktoś idzie do klubu zostawiając za sobą zagracony pokój i brudną pościel, to z góry nastawia się na porażkę i od początku buduje w sobie niewłaściwe nastawienie psychiczne pt. "to nierealne abym dzisiaj coś zaruchał".

Posprzątaj swój pokój, posprzątaj także łazienkę. Tak, łazienkę, bo laska przez seksem najpewniej zajrzy też do łazienki. Najlepiej posprzątaj w ogóle całe mieszkanie, ale pokój w którym będziesz się z nią kochał i łazienka to pomieszczenia numer 1 i numer 2. Wszystko ma być ogarnięte - czysta podłoga, czysta pościel, czysty natrysk/wanna, czysty kibel, czyste ręczniki. W łazience powinien znaleźć się płyn do higieny intymnej, a w pokoju gumki i chusteczki higieniczne.

Gdy doprowadzisz wszystko do porządku, to wyobraź sobie jak dokładnie może wyglądać przeruchanie laski. Wyobraź sobie wszystko z detalami, począwszy od wejścia laski do mieszkania, aż do leżenia razem po seksie. I nie proponuję tego wyobrażania dlatego, że wierzę w moc wizualizacji, prawa przyciągania czy w inne tego typu sprawy. Chodzi po po prostu o to, abyś się OSWOIŁ WEWNĘTRZNIE z wizją ruchania tej samej nocy. Nie "gdzieś, kiedyś, za siedmioma górami", ale "tutaj, dzisiaj". Przy czym też nie zalecam budowania fałszywego optymizmu i wciskania sobie kitu w stylu "dzisiaj na pewno zarucham". Bo jak znam życie i ludzi, to jest całkiem prawdopodobne, że danej nocy nie zaruchasz, sorry. Moim zdaniem gdy ktoś próbuje wciskać sobie hiper-optymistyczny kit, to sam w niego nie wierzy. Zamiast tego spróbuj dać sobie inną, bardziej realną obietnicę - "zrobię dzisiaj wszystko, aby zaruchać. I może mi się to udać". I naprawdę zaangażuj się w to, potraktuj to na poważnie, tak abyś czuł, że to jest coś realistycznego, co może się zdarzyć Tobie tego wieczoru.

Wybór Klubu

Zastanów się, do jakiego klubu powinieneś pójść. Pomyśl o tym jak wyglądasz, na ile lat wyglądasz, jakie masz ubrania, jaki masz poziom ogarnięcia psychicznego i umiejętności. Kluby z wyższej półki są fajne, bo są w nich dużo ładniejsze kobiety, ale dla większości ludzi są trudniejsze. I jeżeli nie masz na koncie wielu sukcesów, to pewnie lepiej będzie, jeżeli pójdziesz do normalnego klubu. Jeżeli jesteś początkujący, to nie podnoś sobie na początek za wysoko poprzeczki, bo możesz się zrazić i sfrustować. Ale z drugiej strony, jeżeli czujesz się na luzie i masz autentycznie w dupie widmo potencjalnej porażki, to możesz pójść popróbować do klubu z wyższej półki, co Ci szkodzi - jeżeli jednak tam Ci nie będzie wychodzić, to idź do klubów studenckich.


Ubiór

Ubiór to rozległy temat, ale w bardzo dużym skrócie staraj się ubierać elegancko i tak, abyś wyglądał na dobrze zarabiającego faceta. Zwłaszcza w przypadku klubu z wyższej półki, ale ta porada jest słuszna także dla klubów studenckich.

Wyjście z kolegami czy samemu?

Większość mężczyzn ma mocno zakodowane, że do klubu idzie się z towarzystwem, najcześciej z kolegami. Jest to tak bardzo ugruntowane, że większość ludzi odczuwa dyskomfort na myśl o pójściu do klubu samemu, bo "to przecież wygląda dziwnie". Niestety, z tym wszystkim łączy się kilka problemów.

Jest ogromna, monstrualna wręcz szansa na to, że koledzy z którymi mógłbyś iść do klubu są słabi z kobietami. To mogą być Twoi świetni koledzy, mogą być inteligentni, zabawni, godni zaufania, mogą życzyć Ci sukcesu (aczkolwiek to bywa "skomplikowane"), ale prawda jest taka, że większość facetów ma w głowie sieczkę w kontekście kontaktów z kobietami, Twoi koledzy pewnie też. Kiedyś napisałem na blogu o tym, jak ja stałem się "bezwysiłkowo" dobry z kobietami, po prostu poprzez długofalowe przebywanie i imprezowanie na domówkach z ludźmi dobrymi z kobietami. Niestety, istnieje też proces odwrotny - koledzy "uczą" się wzajemnie złych zachowań i złego sposobu myślenia. W przysłowiu "Z kim przystajesz, takim się stajesz" jest bardzo dużo prawdy.


Nastroje i emocje są "zaraźliwe". Istnieje też atmosfera, klimat grupy. Klimat który jest wspólnym "dziełem" wszystkich członków grupy. I jeżeli Twoi koledzy mają w sobie negatywne emocje, negatywne skojarzenia związane z kobietami, to mogą mieć na Ciebie zły wpływ, w tym także na poziomie podświadomym. Jeżeli ktoś jest częścią grupy, to na ogół przejmuje część emocji i zachowań cechujących grupę jako taką. Co w przypadku wyjścia do klubu z ludźmi słabymi z kobietami będzie oznaczać niewłaściwe emocje i zachowania. Jeżeli znasz angielski, to możesz wpisać w Google "Emotional Contagion" i poczytać o emocjonalnym aspekcie tego zjawiska.

Patrząc na to w bardziej przyziemny sposób, większość ludzi ma pewne nawyki związane z klubami, w skład których najczęściej wchodzi stanie w miejscu, picie alkoholu i podziwianie z daleka urody kobiet. I jeżeli idziesz do klubu z kolegami, to prawdopodobnie uaktywni to Twoje nawyki i będziesz czuł, że powinieneś stać z kolegami, rozmawiając i pijąc alkohol.

Ktoś może pomyśleć "Ale ja przy kolegach jestem pewniejszy siebie!". Albo "Przy kolegach czuję się lepiej!". Moim zdaniem to jest bardzo zdradliwe myślenie. Faktycznie, zdecydowana większość
facetów czuje się dużo lepiej idąc do klubu w towarzystwie kolegów, niż idąc samemu. Ale to wcale nie wynika z tego, że obecność kolegów ma jakiś dobroczynny efekt! Tak absolutnie nie jest, przecież większość ludzi idących do klubu z kolegami wcale nie bawi się jakoś kosmicznie, nie mówiąc już o kosmicznym wyrywaniu. To wcale nie jest tak, że ludzie chodzą do klubu z kolegami, bo tak super się z nimi czują. Nie, oni idą z kolegami, bo czuliby się źle z ALTERNATYWĄ. A koledzy to tylko UCIECZKA od konfrontacji z tą alternatywą, a nie wartość sama w sobie. Jaka jest ta alternatywa? To bardzo proste, alternatywą jest OBCOWANIE Z KOBIETAMI.


To wszystko powoduje, że moim zdaniem powinieneś rozważyć wychodzenie do klubów samemu. A jeżeli zamierzasz wychodzić z kolegami, to przyjrzyj się temu, jak dokładnie wpływa na Ciebie ich obecność - czy przypadkiem nie wpadasz w pułapkę rozmawiania z kolegami jako ucieczki od budzącego dyskomfort rozmawiania z kobietami.

Przy czym tutaj musze zaznaczyć, że jeżeli masz dobrą ekipę, jeżeli masz możliwość wychodzenia do klubu z osobami dobrymi z kobietami, to jest to NAJLEPSZA opcja, dużo lepsza od wychodzenia solo. Powyższy wywód o problemach z wychodzeniem z kolegami pisałem wychodząc z założenia, że większość facetów, a tym samym większość kolegów większości facetów jest bardzo słaba, wręcz tragiczna gdy chodzi o uwodzenie w klubie.


Na parkiecie czy poza parkietem?

Wielu mężczyzn nie czuje wewnętrznego przyzwolenia na podejście poza parkietem, ale czuje przyzwolenie na podchodzenie na parkiecie. To wydaje się być łatwiejsze - na parkiecie wszyscy ruszają się, często jest tam ciemniej, parkiet ma bardziej wyluzowaną atmosferę. W wyniku tego wielu facetów podrywając w klubie koncentruje się na parkiecie, co moim zdaniem jest BŁĘDEM.

Ostrzegam przy tym, że nie jestem super tancerzem i nie czuję się dobrze na parkiecie, co może bardzo mocno wpływać na moje podejście do parkietu. Są faceci, którym idzie dobrze na parkiecie i oni pewnie napisaliby coś zupełnie innego, ale ja na tym blogu opisuję "Drogę Milroha" i opisuję moje podejście do sprawy.

Moim zdaniem parkiet to straszna PUŁAPKA. Kobiety są przyzwyczajone do tego, że na parkiecie "kicają" wokół nich faceci i są przyzwyczajone do ich spławiania. Typowa atrakcyjna kobieta ma na koncie zapewne nie tyle dziesiątki, co setki facetów spławionych na parkiecie. I to powoduje, że na parkiecie facet już na starcie ma gorszą pozycję, bo jest po prostu jeszcze jednym "kicającym" przy niej facetem.

Co innego, gdy facet podchodzi poza parkietem, np. przy barze. Tam nie ma tej atmosfery "laski tańczą, a faceci próbują je poderwać w tańcu i zostają zlewani". Jeżeli podchodzisz poza parkietem,
to już to samo w sobie powoduje, że jesteś przez kobietę traktowany bardziej poważnie. Tam od razu rozmawiacie, przez co atmosfera interakcji jest mniej powierzchowna, to jest bardziej "poznaję tego faceta", a nie "jakiś koleś stara się mnie wyrwać na parkiecie".

W wszystkich klubach ludzie stoją przy barze, przy barierkach, a także na skraju parkietu. I dla mnie to jest najlepsze miejsce do podchodzenia do kobiet, bijące na głowę parkiet.

Grupy

Niestety kobiety prawie nigdy nie przychodzą do klubu same, prawie zawsze przychodzą w grupach. Typ grupy w której znajduje się kobieta potrafi mieć spory wpływ na uwodzenie.

Najgorsze są grupy mieszane płciowo - nawet jeżeli dany facet nie jest chłopakiem laski którą chcesz poderwać, to jeżeli laska jest atrakcyjna (a jest, inaczej byś nie podchodził), to on na ogół CHCIAŁBY BYĆ jej chłopakiem, nawet jeżeli sam jest tam ze swoją dziewczyną. Zdarzają się wyjątki, ale ogólna reguła jest taka, że w mieszanej płciowo grupie facet jest Twoim wrogiem i będzie kombinował jakby Ci tu przeszkodzić. Dlatego też ja osobiście unikam grup mieszanych gdy tylko mogę i najczęściej po prostu odpuszczam je sobie.

Duże grupy, złożone z 4 i więcej kobiet są całkiem ok. Jeżeli jesteś ubrany elegancko i wyglądasz na "dobrą partię", czytać: faceta z jako taką kasą, to w większości przypadków jej koleżanki nie będą Cię sabotować. W dodatku ponieważ są 4 laski albo więcej, to możesz wziąć na bok jedną z nich, a pozostałe mogą rozmawiać nawzajem ze sobą i nie będą się nudzić. Niestety, im większa grupa, tym większa szansa na to, że to nie są jej dobre koleżanki, tylko "dalsze koleżanki" i że ona nie będzie się czuć wyluzowana będąc podrywaną na ich oczach, zwłaszcza jeżeli np. ona ma chłopaka, a one o tym wiedzą.

Trójki kobiet są najlepsza opcja podczas podchodzenia solo - to bardzo często są dwie najbliższe koleżanki kobiety, w obecności których ona czuje się komfortowo i nie martwi się o swoją opinię, najwet jeżeli miałaby zdradzić z Tobą swojej chłopaka. W dodatku jeżeli Ty zaczniesz rozmawiać z kobietą będącą Twoim celem, to pozostałe dwie kobiety mogą zająć się sobą nawzajem.

Dwójki są dobre gdy jesteś z kolegami będącymi dobrymi z kobietami - wtedy podchodzicie we dwóch, jeden zajmuje się jedną laską, a drugi drugą. Jeżeli jesteś solo, to obie laski mogą się czuć głupio - ta druga bo się nudzi i bo jest "wykluczona", a ta Twoja z uwagi na troskę o koleżankę. Pewnym rozwiązaniem jest rozmowa z jedną i z druga jednocześnie, ale wcześniej czy później dobrze byłoby przejść na bardziej intymny tryb rozmowy jeden-na-jeden, a wtedy mogą pojawić się problemy.

Nawiasem mówiąc, grupy są jeszcze jednym powodem, dla którego idąc do klubu warto NAPRAWDĘ DOBRZE się ubrać. Człowiek ubrany naprawdę dobrze i elegancko wzbudza większe zaufanie - odpowiednio ubrany facet często wywołuje u koleżanek kobiety będącej celem wrażenie "nie będę przeszkadzała, bo ten facet wygląda na świetny materiał na chłopaka dla Ani".

Podejście do kobiety

Można powiedzieć, że w podchodzeniu nie chodzi o to co robisz, a o to czego NIE ROBISZ. Bardzo często facet jeszcze przed otworzeniem ust ma na twarzy wymalowane myśli "nie czuję się z tym dobrze", "boję się, że się ośmieszę" czy cokolwiek w tym stylu. Zestresowanie i negatywne emocje są wyrażane poprzez mimikę i mowę ciała, a facet w ten sposób sam siebie DYSKWALIFIKUJE. On sam pokazuje kobiecie, że z jego (emocjonalnego) punktu widzenia ta sytuacja jest "NIE OK". Kobieta w tym momencie ma wrażenie, że to nie jest poważny facet na startujący do niej na poważnie, a "chłystek", który tak naprawdę na nią nie zasługuje. Jeżeli facet już na starcie prezentuje siebie samego jako "niepełnowartościowy towar", to kobieta odniesie właśnie takie wrażenie.

Udane podchodzenie nie wymaga głęboko przemyślanych tekstów na rozpoczęcie rozmowy, ja osobiście w klubie otwieram często przykładowo poprzez "Cześć" lub "Cześć, jestem <imię>". Nie potrzeba tu niczego bardziej skomplikowanego, słowa nie muszą być wyszukane, ale "gra aktorska" podczas podejścia musi przekonać laskę, że jesteś poważnym kandydatem na kochanka.

W tym wszystkim chodzi w pierwszej kolejności o to, abyś sprawiał takie wrażenie, jakby TO WSZYSTKO BYŁO DLA CIEBIE 100% NORMALNE I NATURALNE. To jest zasada sprawdzająca się w całym uwodzeniu, nie tylko przy podchodzeniu. 

CDN. 






















































poniedziałek, 21 stycznia 2013

Szatynka z autobusu


Tego dnia byłem przeziębiony, ale musiałem pojechać załatwić pewną sprawę. Wsiadłem do autobusu i jak zwykle umilałem sobie czas gapiąc się na co atrakcyjniejsze współpasażerki, ale bez faktycznego zamiaru odezwania się do którejkolwiek z nich.

Przystanek czy dwa po mnie do autobusu wsiada dziewczyna, która bardzo mocno przykuwa moją uwagę, bo jest po prostu PRZEPIĘKNA. Ma nieskazitelną, mlecznobiałą skórę, jakby żywcem wyjętą z reklamy kosmetyków. Jej twarz jest seksowna, ale jest przede wszystkim SŁODKA, w dziewczęcy, niewinny sposób. Widać w niej wrażliwość, romantyczność, a także spokój połączony z uległością, graniczącą wręcz z biernością czy apatią, ale w jak najbardziej atrakcyjny dla mnie sposób. Do tego dochodzą jej usta, które są niesamowicie pełne i zmysłowe. Normalnie pomyślałbym, że to robota chirurga plastycznego, a ona nie wygląda na typ amatorki chirurgii, a od jej ust wręcz bije naturalnością. Muszę mieć do czynienia z "cudem natury", bo skóra i usta tej dziewczyny wyglądają "surrealistycznie" dobrze.

Lustruję też jej ciało, które jest naprawdę dobre, ale nie dorównuje mistrzowstwu skóry i ust, co jednak nie jest jakimkolwiek zarzutem. Dziewczyna jest wysoka, w okolicach 175 i wydaje się być zdecydowanie, aczkolwiek nie idealnie szczupła. Ma zgrabne nogi i fajny, okrągły tyłek, dla mnie nieidealny, bo ja wolę wychudzone/wyrzeźbione.


Po przejściu etapu czystego zachwycania się, zaczynam się zastanawiać: CO TERAZ?
Jestem w autobusie, dobrze, ale nieidealnie ubrany i co gorsza przeziębiony. Dziewczyna wygląda na bardzo młodą, dawałbym jej około 18, maksymalnie 20 lat. Jest wiele powodów, dla których normalnie bym sobie odpuścil. Ale ona jest PRZEPIĘKNA i MUSZĘ ją mieć. Myślę co zrobić... Ok, nie czuję się za dobrze z uwodzeniem w zatłoczonym w autobusie więc spróbuję innej, na dobrą sprawę ryzykownej opcji i wyjdę za nią na jej przystanku. Ryzykownej, bo ona może gdzieś szybko wejść, zgubić się w tłumie czy coś.

Pilnuję jej uważnie, w końcu ona wysiada na tym przystanku, na którym ja i tak miałem wysiąść. Przy czym oczywiście byłem gotów jechać z nią dowolnie długo. Dziewczyna wysiada i staje na przystanku, czyli ma przysiadkę, co jest dla mnie idealną sytuacją, bo to oznacza, że nie muszę jej nigdzie gonić.

Robię mały teatrzyk i patrzę się w kierunku z którego będzie nadjeżdżać autobus, a następnie odwracam głowę w jej kierunku i udaję, że dopiero co zauważyłem jej istnienie. Dlaczego to robię?
Nie potrafię tego do końca wytłumaczyć, ale moim zdaniem w tym co zrobiłem był element, który wywarłby na niej złe wrażenie. Facet który obserwuje ją w autobusie, a potem wysiada na tym samym przystanku co ona... W tym jest coś nieprzyjemnego i natrętnego, tak jakbym był jakimś zboczeńcem.

Odstawiam teatrzyk i udaję, że dopiero ją zauważyłem. Potem odwracam głowę i udaje, że ona bardzo mi się podoba (to akurat prawda), ale że nie wiem co z tym zrobić. Czekam chwilę i podchodzę do niej, robiąc wszystko bardzo miękko, bo mam wrażenie, że to miękki i płochliwy typ kobiety.

Mówię coś w stylu:

"Przepraszam, ale Pani jest taką piękną kobietą, że musiałem się do Pani odezwać (pauza) Czy dałaby mi Pani zaprosić się na kawę?" To wszystko z dobrotliwym, usłużnym wręcz uśmiechem i bardzo miękko.

Dziewczyna jest szczęśliwa, ale zmieszana. Uśmiecha się, ale widzę też niezdecydowanie i dyskomfort. Obawiam się, że mogę zostać spławiony, bo laska nie czuje się pewnie i ta sytuacja może ją przerastać. Ja jestem facetem, który ma powiedzmy o połowę lat więcej od niej i próbują ją poderwać na przystanku autobusowym. To nie jest komfortowa sytuacja dla młodej laski.

Ona jest onieśmielona, zmieszana i mówi mi, że nie wie co ma powiedzieć. Ja szybko i płynnie się przedstawiam, cały czas będąc uśmiechnięty, bardzo miły i na tyle uroczy, na ile tylko potrafię być.

Ona też się przedstawia i mówi mi, że taka sytuacja nigdy się jej nie przydarzyła. Ja mówię połowicznie żartobliwym tonem, że ja przepraszam i że to moja wina, ale ona jest taka piękna. Widzę, że moje adorowanie jej urody do niej trafia i że ta przepiękna kobieta NIE JEST PRZYZWYCZAJONA do bycia otwarcie adorowaną. Co nie dziwi mnie aż tak bardzo, bo wiem o tym, jak debilna w tym względzie potrafi być większość facetów.

W końcu w zasięgu wzroku, na pobliskich światłach zatrzymuje się JEJ autobus. Teraz mam trzy wyjścia:

1. Biorę od niej numer.
2. Próbuję przekonać do olania autobusu i pójścia ze mną na randkę.
3. Jadę z nią autobusem.

Wybieram pierwszą opcję. Moim zdaniem wspólna jazda autobusem na tym etapie mogłaby stworzyć atmosferę zagrożenia pt. "dlaczego jadę razem z dopiero co poznanym facetem". Na próbę
przekonania jej nie miałem czasu, a gdyby się nie zgodziła, to mogłoby wyjść to słabo. Opcja z wzięciem numeru też nie była idealna, bo rozmawialiśmy razem może z 7 minut. Trudno, biorę numer i żegnamy się.

Tego samego dnia wysyłam jej miłego SMS-a, mówiąc jej o tym, jak miło było mi ją poznać. To dobra metoda właśnie na "miękkie", onieśmielone laski.

Ona mi odpisuje i piszemy w obie strony kilka przyjaznych SMSów. W końcu proponuję jej spotkanie następnego dnia. Ona się zgadza, a ja mam nadzieję, że wytrwa przy tej decyzji.

Następnego dnia spotykamy się w kawiarni. Rozmawiamy miło na różne tematy i poznajemy się wzajemnie. Okazuje się, że ona ma 23 lata, jest więc starsza niż myślałem. Postępuję z nią bardzo delikatnie i nie próbuję jej nawet pocałować. W trakcie rozmowy mówi mi między innymi, że jest samotna. W co ja wierzę, bo takie właśnie sprawia na mnie wrażenie. Ogólnie widzę to tak, że jej może i trochę przeszkadza mój wiek, ale poza tym ona cieszy się, że będzie miała faceta starszego i bardziej na poziomie niż faceci jej koleżanek.

W weekend podjeżdżam po nią samochodem, a następnie jedziemy do mojej ulubionej kawiarni. Atmosfera jest już taka, że ona w zasadzie jest moją dziewczyną. W kawiarni rozmawiamy, ja patrzę się jej czule w oczy, jestem miły i troskliwy, a w pewnym momencie całuję ją delikatnie, po czym długo się przytulamy.

Po dwóch tygodniach intensywnego spotykania się jedno ze spotkań kończy się u mnie w domu, po około 6-7 randkach.


Cóż mogę dodać?

1. To dobry przykład DOSTOSOWANIA akcji do typu laski.

2. To dobry przykład chorej sytuacji, w której ŚLICZNA dziewczyna jest samotna, bo otaczają ją debile.






















czwartek, 3 stycznia 2013

Gra smsowo-telefoniczna



Z góry ostrzegam, że moje podejście do tego tematu może być dla części czytelników rozczarowaniem, ze względu na jego prostotę. :)

Zdarza się często, że facet bierze od kobiety numer, a potem nie za bardzo wie co ma z tym dalej zrobić. Czy powinien zadzwonić? A może wysłać SMS? Odezwać się tego samego dnia? Dzień później? Za tydzień?

Robi się jeszcze gorzej, gdy okazuje się, że kobieta nie odbiera telefonu i nie odpowiada na SMS. Wtedy często w facecie powstaje poważna frustracja i zaczyna się zastanawianie się: Co się stało? Dlaczego kobieta była miła, dała mi numer, a teraz nie odpowiada?

To samo ma miejsce wtedy, gdy kobieta odbiera czy odpowiada, ale zaczyna mnożyć wymówki dla których "nie może" się spotkać z facetem.

W takich sytuacjach mężczyzna często zaczyna rozmyślać nad wynalezieniem "magicznego" sposobu pisania SMS czy też "magicznego" sposobu prowadzenia rozmowy. To jest logiczne, ale BŁĘDNE podejście. Chodzi o to, że w większości przypadków problemy faceta MAJĄ SWOJE PRZYCZYNY WE WCZEŚNIEJSZYCH WYDARZENIACH NA ŻYWO.

Powtórzę to, bo ta prosta prawda jest absolutnie kluczowa.

Jeżeli laska nie odbiera, nie odpisuje, nie oddzwania lub też zwodzi wymówkami i nie chce się spotkać, to na ogół przyczyną są WCZEŚNIEJSZE WYDARZENIA NA ŻYWO.

Pomyśl o sytuacjach, w których zadzwoniłeś czy napisałeś i wszystko potoczyło się dobrze, czyli laska umówiła się z Tobą. Co wtedy zrobiłeś? Wypowiedziałeś do słuchawki tajne hasło albo wygłosileś godzinną przemowę w języku chińskim? Nie. Po prostu się odezwałeś, zachowałeś się normalnie i wszystko poszło ok. Udało się nie dlatego, że powiedziałeś czy napisałeś coś nadzwyczajnego, ale dlatego, że nie było problemu wygenerowanego wcześniej na żywo, wtedy gdy poznawałeś laskę i brałeś od niej numer.

Jeżeli laska dała Ci numer, a potem nie chce się z Tobą umówić, to rozwiązaniem nie jest żadna "magiczna" telefoniczna czy smsowa technika, która "zahipnotyzuje" laskę. Rozwiązaniem jest (niestety) odpuszczenie sobie tej kobiety, a następnie kolejna próba z inną kobietą, ale tym razem wraz z przyjrzeniem się temu jak działasz na żywo gdy poznajesz dziewczynę i bierzesz od niej numer.

Dwa klasyczne problemy związane z dzwonieniem/smsowaniem to "Wyżebrany Numer" i "Zimny Numer". Dużo rzadziej, ale nadal w miarę często spotyka się trzeci problem - "Niezałatwione Sprawy".

Wyżebrany Numer

Problem wyżebranego numeru następuje wtedy, gdy kobieta daje facetowi numer, ale albo wcale nie chciała mu go dać, albo dała ten numer go nie z taką intencją z jaką on go brał. Z męskiego punktu widzenia jest to trudne do zrozumienia, ale kobiety mają taką tendencję, że często nie odmawiają wprost. Dlatego zamiast po prostu odmówić, często dadzą numer, a potem albo nie odbiorą, albo będą zwodzić faceta wymówkami, dla których rzekomo nie mogą się spotkać. Jedna możliwa przyczyna jest taka, że czułyby się źle bezpośrednio odmawiając, a druga jest taka, że czują się dowartościowane, gdy facet się potem do nich odzywa. Ale niezależnie od przyczyn, kobiety często robią coś takiego - dają numer, ale wcale nie są zainteresowane facetem.

Do pewnego stopnia jestem w stanie to zrozumieć. Wyobraź sobie, że jesteś na imprezie i jest tam brzydka kobieta, która inicjuje z Tobą rozmowę. Czy nie byłoby Ci trochę głupio powiedzieć jej "nie chcę z Tobą rozmawiać, bo jesteś brzydka"? Rozmawiacie sobie trochę, a potem ona mówi, że chciałaby Twój numer. Nie byłoby Ci trochę głupio powiedzieć jej "nie dam Ci numeru, bo mi się nie podobasz"? Powiedzmy, że dałeś jej numer, potem ona dzwoni i...co wtedy? Przecież chyba nie chciałbyś budować w niej fałszywego wrażenia, że Ci się podoba? Mi osobiście przy całym moim opartym w dużej mierze na urodzie podejściu do laske jest właśnie ŻAL BRZYDKICH LASEK. Dla mnie brzydka laska to jakby OSOBA NIEPEŁNOSPRAWNA. Wyrządzać jej krzywdę czy robić przykrość to jak znęcać się na kolesiu na wózku inwalidzkim. I ja jak najbardziej spławiam brzydkie laski łagodnie, tak jak ładne laski spławiają facetów. A wracając do Ciebie - powiedzmy, że dałeś na imprezie numer brzydkiej lasce, bo gadaliście trochę, a Tobie było głupio ją spławić. Co
może taka brzydka laska zrobić, abyś się z nią spotkał i poszedł do łóżka lub wszedł z nią w związek? Jak może Cię "zahipnotyzować"? Jaki "magiczny" SMS może napisać, co powiedzieć podczas rozmowy? Odpowiedź jest prosta: NIE MA TAKIEJ OPCJI, prawda? Dokładnie to samo jest wtedy, gdy nieatrakcyjny z punktu widzenia laski facet weźmie od niej numer. Po prostu nie ma "magicznej metody" na to.

Wyobraź sobie taką sytuację, że ładna, seksowna laska zagaduje do Ciebie na imprezie i bierze od Ciebie sama z siebie numer, a potem dzwoni czy pisze SMS. Co szczególnego musi ona zrobić, aby Cię "zdobyć"? Odpowiedź jest bardzo prosta: NIC. Nic nie musi zrobić, jeżeli zaproponuje spotkanie, to chętnie się na nie zgodzisz i tak naprawdę WALI CIĘ to co ona Ci napisze SMS czy powie przez telefon, o ile będzie w tym zawarta propozycja spotkania.

"Wyżebrany numer" ma miejscie nagminnie - dochodzi do "wyżebrania", swoistego "wymuszenia" numeru, ale ten numer nic nie znaczy, bo nie idzie za nim faktyczne zainteresowanie laski facetem. Mężczyzni ogólnie mają tendencję do fiksacji na punkcie numerów, robiąc cel właśnie z wzięcia numeru. A tu nie chodzi o wzięcie numeru, chodzi o to, aby kobieta BYŁA ZAINTERESOWANA. I owszem, jak najbardziej da się wziąć numer od kobiety niezainteresowanej , co jednak mija się z celem.

Zimny Numer

Podchodzisz do laski. Rozmawiacie kilka minut, po czym mówisz, że musisz lecieć i bierzesz od niej numer, a potem się żegnacie. Załóżmy do tego, że ona była faktycznie zainteresowana i że nie mamy problemu "wyżebranego numer". Czy dostrzegasz PROBLEM w powyższej sytuacji?

Problem jest taki, że rozmawialiście ze sobą kilka minut. I gdy Ty odezwiesz się do niej kilka dni później, chcąc umówić się na kolejny weekend, to z perspektywy tych kilku dni te kilka minut znajomości będzie niczym. Ona w momencie dawania numeru miała przyjemne wrażenie, ale po kilku dniach to "OSTYGNIE" i gdy do niej zadzwonisz, ona będzie odczuwała dyskomfort na myśl u umówieniu się z Tobą, bo będzie czuła się OBCO. Będzie po prostu czuła, że dała numer jakiemuś obcemu facetowi, którego nie zna i którego słabo pamięta.

Zapewne najlepszym sposobem na zrozumienie istoty tego zjawiska jest doświadczenie go na sobie. Wielu facetów nie zwraca na to uwagi, bo rzadko kiedy bierze numer od kobiety i ma materiału do porównań. Ja proponuję Ci eksperyment, a w zasadzie dwa eksperymenty.


Eksperyment 1. Weź numery od 5 kobiet, rozmawiając z każdą z nich nie dłużej niż kilka minut. I zadzwoń do pierwszej z nich tego samego dnia, do drugiej dzień po wzięciu numeru, do trzeciej po 3-4 dniach, do czwartej po tygodniu, a do piątej po miesiącu. I zwróć uwagę na swoje własne emocje, na swój własny poziom komfortu. Może Twoja osobowość jest inna i tego nie masz, ale i ja i moi koledzy mamy coś takiego, że dzwoniąc po miesiąciu czujemy się jakoś DZIWNIE.

Eksperyment 2. Weź numery od 2 kobiet, rozmawiając z pierwszą kilka minut, a z drugą idąc od razu na kawę czy piwo (jeżeli to jest podryw na ulicy) lub siadając z nią gdzieś w klubie i pijąc z nią drinka. Chodzi o to, aby w pierwszym przypadku porozmawiać z kobietą około 5 minut, a w drugim rozmawiać conajmniej 30 minut. Następnie zadzwoń do obu tych kobiet po takim samym okresie czasu, powiedzmy po 2-3 dniach i sprawdź swój poziom komfortu. Jak znam życie, w tym drugim przypadku będziesz czuł się dużo lepiej dzwoniąc.

Jeżeli masz problem z dokonaniem powyższych dwóch eksperymentów, to oznacza to, że musisz się skoncentrować na wcześniejszych etapach uwodzenia, a nie na grze smso-telefonicznej. Ale i tak możesz sprobówać - w takim przypadku próba dokonania tych eksperymentów może być dla Ciebie przydatnym treningiem. :)



Ogólnie w problemie "Zimnego Numeru" chodzi o to, że od wzięcia numeru upłynęło zbyt wiele czasu względem czasu spędzonego razem. I laska po prostu czuje, że Cię nie zna, że jesteś jakimś obcym facetem i czuje się niekomfortowo na myśl o spotkaniu z Tobą.

Najważniejsza rzecz w kontekście tego problemu polega na tym, abyś poznając kobietę rozmawiał z nią odpowiednio długo, powiedzmy conamniej 20 minut, a jeszcze lepiej godzinę czy dwie. Przy czym to oczywiście nie ma oznaczać, że masz z nią siedzieć na siłę odliczając minuty - masz z nią rozmawiać, wzajemnie się z nią poznawać i w ten sposób spowodować, abyś nie był dla niej całkowicie obcą osobą.

Niezałatwione sprawy

Ten problem polega na tym, że kobieta znajduje się w chybotliwej, niestabilnej relacji z innym facetem, a my bierzemy od niej numer w momencie, w którym relacja kobiety z tamtym kolesiem przeżywa akurat kryzys. Potem sytuacja w jej relacji się zmienia, ona ma rozterki, wyrzuty sumienia i tym podobne. W tym przypadku mamy mniejszy wpływ na sytuację niż zwykle, bo wiele zależy od jej emocji związanych z niestabilną relacją z tamtym facetem. Przy czym tu NIE CHODZI o sytuację, w której kobieta po prostu ma faceta. Gdy kobieta ma faceta, to na ogół są dwie opcje:

A - To początek związku, "miesiąc miodowy", ona go kocha i jest bardzo trudna to ruszenia.

B - To dalsza część związku, gdy są ze sobą bardziej dla wygody i z przyzwyczajenia. Wtedy sprawa jest na ogół do ogarnięcia.

W przypadku "niezałatwionych spraw" mam na myśli konkretny typ sytuacji, w której kobieta przeżywa huśtawkę emocjonalną związaną z niestabilnym związkiem, który być może się właśnie kończy, a być może tylko przeżywa poważny kryzys. W takiej sytuacji kobieta często jednego dnia da nam dupy, a drugiego powie nam, że kocha swojego chłopaka.

Przykład z życia wzięty:

- Poznaję kobietę i idę z nią na kawę, co kończy się lizaniem i obmacywaniem się.

- Kilka dni później laska dzwoni do mnie i mówi mi, że jednak kocha swojego chłopaka, z którym była pokłócona. Ja mówię, że to akceptuję i szanuję jej wybór.

- Około tydzień później ona znowu dzwoni i mówi, że chce się spotkać. Spotykamy się, znowu się liżemy i macamy, a potem ona...zaprasza mnie do siebie, gdzie następnie się bzykamy.

- Kilka dni później ona dzwoni do mnie i mówi, że jednak kocha swojego chłopaka. Ja mówię, że to akceptuję i na tym kończy się nasz kontakt.

W tego typu sytuacjach decydująca jest huśtawka emocjonalna laski, która jest w dużej mierze niezależna od nas. My musimy być na luzie i dobierać się do takiej laski wtedy, gdy jej huśtawka jest akurat w pozycji "dam Ci się wyruchać". To po prostu zmienna w czasie loteria, a najważniejszą rzeczą jest to, aby nie wiązać z nią oczekiwań, nie angażować się, bo inaczej uderzy to w nasze nerwy.


Kilka prostych porad smsowo-telefonicznych

Nie znam "magicznych" technik hipotyzujących laskę, ale mogę dać kilka prostych porad, których zastosowanie polepszy delikatnie Waszą statystykę. Przypominam przy tym, że te porady są tylko DODATKIEM, najważniejsze jest bowiem to na ile dobre i na ile trwałe wrażenie zrobiliście na niej na żywo. Te porady to po prostu delikatny "tuning", który na przestrzeni całej kariery powinien dać parę sukcesów więcej.

1. SMS z podziękowaniem/podsumowaniem TEGO SAMEGO DNIA. Piszesz lasce SMSa "Bardzo miło mi się z Tobą rozmawiało bla bla bla". To nie jest dobre na każdą laskę - dla części lasek to jest za miękkie emocjonalnie i za bardzo "miłe". Ale laski bardziej emocjonalne i romantyczne lubią tego typu SMSy. Taki SMS dodatkowo łagodzi problem "Zimnego Numeru", zwłaszcza że często prowadzi do dłuższej wymiany SMSowej.

2. Moim zdaniem dzwonienie jest lepsze od smsowania. Słyszysz głos laski, ona słyszy Twój, to jest bardziej osobiste, podczas rozmowy masz więcej do "odegrania". Przy czym to się nie kłóci z koncepcją SMSu z podziękowaniem/podsumowaniem przedstawioną powyżej - chodzi o to, że decydujący kontakt, podczas którego będziesz się umawiał na randkę, powinien być rozmową, a nie smsowaniem.

3. Dzwoń do laski tylko wtedy, gdy jesteś w dobrej formie i nastroju. Prosta porada, bardzo prosta, ale stosowanie się do niej da Ci dodatkową "moc" podczas wszystkich rozmów telefonicznych.

4. Rozmawiając z laską mów trochę wolniej i trochę niższym głosem. Laski wolą niższy głos, jest dla nich bardziej seksowny.

5. Podczas rozmowy bądź miły, w miarę wesoły i nastawiony pozytywnie, ale bez przesadnego entuzjazmu.

6. Nie nakręcaj za bardzo laski wizją tego, jak wspaniałe jest miejsce, do którego chcesz ją zabrać - to TY masz być dla niej atrakcją, a nie miejsce.

7. Zamiast pytać się "co słychać?", skomentuj to, co słyszysz w jej głosie. Jest wesoła? Smutna? Możesz się jej o to zapytać.

8. Dzwoń o odpowiedniej godzinie. Jeżeli laska pracuje, to o 14 dorwiesz ją w pracy, gdzie może nie mieć nastroju do myślenia o amorach. Lepiej zadzwoń około 20-21, gdy jest wysoka szansa, że ona jest sama w domu.

9. Nie pytaj się "Czy chcesz się spotkać?" i nie mów podobnych rzeczy. Atmosfera ma być taka, że JUŻ jest ustalone, że się spotkacie i oboje tego chcecie, a teraz tylko na luzie uzgadniacie detale.

10. Jeżeli zacznie coś mówić o chłopaku, to słuchasz cierpliwie, w żadnym wypadku nie krytykując
jej. Jeżeli zacznie się skarżyć na to, że ona jest z nim nieszczęśliwa, to zakładaj, że ona szuka usprawiedliwienia moralnego i akceptacji z Twojej strony. Nie udzielaj jej porad, nie analizuj, tylko wykazuj zrozumienie i akceptację.

11. W przypadku napotkania oporu zastosujcie taktykę "Drzwi Obrotowe". Kto nie wie o co chodzi, niech przeczyta sobie poprzednie wpisy na blogu.

12. O ile nie wiesz/nie czujesz jak to zrobić, to nie pchaj się w szczególnie długie rozmowy telefoniczne.

CZASAMI przez telefon można zajśc naprawdę daleko i doprowadzić do telefonicznego seksu połączonego z masturbacją, ale to jest śliska sprawa z serii "don't try this at home", więc nie będę tego poruszał. Podstawą powinno być standardowe umówienie się na randkę, a potem dalsze działanie na randce.






czwartek, 20 grudnia 2012

Oznaki zainteresowania ze strony kobiet

W tym artykule omówię temat oznak zainteresowania ze strony kobiet. Mam tu na myśli różnego rodzaju oznaki w sensie intensywnych spojrzeń, zalotnych uśmiechów czy innych zachowań, poprzez które kobiety świadomie czy podświadomie okazują swoje zainteresowanie mężczyzną.

Artykuł dzielę na dwie części, z których jedna poświęcona jest sytuacji PRZED podejściem, gdy jeszcze nie rozmawiamy z laską, a druga część tyczy się sytuacji PO podejściu, podczas rozmowy.

Przed podejściem

Widząc piękną kobietę, wielu mężczyzn pragnie znać odpowiedź na pytanie "Czy ja się jej podobam? Czy miałbym u niej szanse?". To pragnienie jest zrozumiałe i samo w sobie jest bardzo rozsądne, bo nikt przecież nie chce inwestować czasu/wysiłku/nerwów w interakcję, z której ma potem nic nie wyjść. I odwrotnie, każdy lubi te sytuacje, w których wszystko idzie łatwo, lekko i przyjemnie. "Skaner" ujawniający to, czy uda się nam z daną kobietą czy też byłby BARDZO użyteczną rzecza, ułatwiają niesamowicie cały proces uwodzenia. Czy można sobie zrobić taki "skaner", ucząc się obserwować i zauważać oznaki zainteresowania ze strony kobiet? W pewnym stopniu tak, ale w pewnym stopniu nie. Ja sam potrafię to na ogół poznać w trakcie rozmowy z kobietą, ale zazwyczaj nie potrafię tego określić przed podejściem.

Bardzo często zdarza się, że facet stoi gdzieś w klubie, patrzy się na kobietę i stara się wyczytać z jej zachowania to czy ma u niej szanse, uzalezniając od tego to czy do niej podejdzie czy nie. I to jest PORĄBANE. Ja często nie potrafię określić przed podejściem tego, jak to wszystko wyjdzie. Jakim cudem ma to się udać komuś, kto ma na koncie z 5 kobiet w życiu na krzyż? Są trzy powody dla których coś takiego nie działa:

1. Jeżeli facet wygląda dobrze, ale nie zabójczo, to bardzo często będzie podobać się kobiecie, ale nie na tyle, żeby ona wysyłała mu zdecydowane oznaki zainteresowania. To proste jak drut, faceci mają dokładnie tak samo, nie będziemy się przecież ostentacyjnie gapić na laskę, która jest "w miarę ładna". Owszem, podoba się nam i w razie czego byśmy skłonni się z nią przespać, ale nie będziemy się za nią oglądać. Kobiety mają tak samo, jest mnóstwo facetów, którzy podobają się danej kobiecie na tyle, aby w razie czego chciała z nimi pójść do łóżka, ale nie na tyle, aby dawać im zdecydowane oznaki zainteresowania.

2. Kobieta jest nieśmiała i wstydzi się okazać nam zainteresowania. Kobiety też czują sie skrępowane, tak samo jak mężczyźni. Ale u nich dochodzi do tego jeszcze to, że one nie chcą wyjść na łatwe. I przez to one często nie dają oznak zainteresowania, bo boją się że wyjdą na idiotki, na dziwki i że skompromitują się w oczach znajomych czy otoczenia. Te opory nie są rozsądne, ale są tak samo silne i "paraliżujące", jak analogiczne, równie nierozsądne opory mężczyzn przed podchodzeniem do kobiet.


3. Zachowanie kobiety może być celowo lub niecelowo mylące. Celowe wprowadzanie w błąd polega na tym, że kobieta chce "potestować" i pocieszyć się swoją atrakcyjnością. Po prostu cieszy ją to, że facet się nią interesuje, nawet jeżeli on się jej nie podoba. Taka kobieta będzie próbować wywołać nasze (czyjekolwiek) zainteresowanie, nawet jeżeli się jej nie podobamy. Niecelowe wprowadzanie w błąd ma miejsce przykładowo wtedy, gdy będziemy patrzeć się na laskę, a ona się uśmiechnie, bo będzie jej miło, że nam (komuś) się podoba. Tylko że niejeden facet odczyta ten uśmiech jako zainteresowanie, natomiast jego faktyczne wymowa to "dziękuję, miło mi, że Ci się podobam".


Puenta jest taka, że na odczytywaniu oznak zainteresowania NIE MOŻNA POLEGAĆ. Bo jeżeli będziesz się na tym opierał, to przede wszystkim przeleci Ci koło nosa masa kobiet, którym podobałeś się tylko trochę (punkt 1) lub które były zbyt nieśmiałe, aby coś zasygnalizować (punkt 2).

Jeżeli widzisz, jeżeli masz wrażenie, że podobasz się kobiecie, to weź to pod uwagę i podejdź do niej, bo może się nie mylisz i będziesz miał "z górki". Ale traktuj to jako DODATEK, nie uzależniaj od tego swojego działania. Po prostu myśl o tym w ten sposób, że z tą daną laską przypuszczalnie masz większe szanse na sukces niż z innymi.

Moim zdaniem prawidłowe podejście do oznak zainteresowania przed podejściem można ująć tak:

1. Nie czekaj na oznaki zainteresowania, nie wypatruj ich. Zaakceptuj podchodzenie do lasek, które nie dały Ci żadnych oznak zainteresowania.

2. Jeżeli dostajesz słabą oznakę zainteresowania, to traktuj to tak, że u tej laski przypuszczalnie masz podwyższone szanse. I jeżeli są dwie laski o urodzie powiedzmy 8/10, to uderzaj do tej, która wydaje się być bardziej zainteresowana.

3. Jeżeli dostajesz mocną oznakę zainteresowania, to masz u tej laski MOCNO podwyższone szanse. I pewnie będzie się opłacało podejść właśnie do niej, bo prawie na pewno będziesz miał "z górki". Przy czym to oczywiście prowadzi do dylematów w stylu "Prawie że gwarantowany i być może lepszy seks z napaloną na mnie 7/10 czy też start do niezwracającej na mnie uwagi 9/10?".

Domyślam się, że przynajmniej część czytelników chciałaby zobaczyć LISTĘ możliwych oznak zainteresowania. Zamieszczenie takiej listy w tym artykule jest przydatne, ale nie chcę aby ktokolwiek traktował tę listę mechanicznie. Tu chodzi o umiejętność patrzenia i odpowiedniego reagowania, a nie tylko o samą znajomość oznak zainteresowania.

Jakie typy oznak zainteresowania jestem w stanie wymienić?

1. Przedłużający się lub częsty kontakt wzrokowy. To jest lekka, bardzo "bezpieczna" reputacyjnie i emocjonalnie oznaka zainteresowania. Zdarza się bardzo często, ale nie znaczy szczególnie dużo.

2. Uśmiechanie się do nas. Oznaka zainteresowania mocniejsza od samego kontaktu wzrokowego, ale nie jakoś szczególnie mocna.

3. Wypięcie piersi, gdy laska znajduje na naszej lini wzroku. Polega to na tym, że laska widzi, że się na nią patrzymy i wtedy wypina biust do przodu. Jeżeli już ma miejsce, to ma spore znaczenie, ale problemem jest rozróżnienie, czy wypięcie piersi jest faktycznie sygnałem skierowanym do nas, a nie po prostu zbiegiem okoliczności.

4. Oblizywanie warg. Zdarza się bardzo rzadko, ale ma bardzo wysoką wiarygodność.

5. "Szkliste Oczka". Zjawisko polegające na tym, że oczy laski zmieniają swój wygląd i wyglądają jak "zaszklone", jakby lekko załzawione, ale bez zaczerwienienia jak przy płaczu. To bardzo mocna oznaka zainteresowania i przy okazji jedyna oznaka, której laska nie może kontrolować, a nawet nie jest jej świadoma. Niestety przed podejściem zdarza się bardzo rzadko.

6. "Wystawienie się". Jest to zachowanie polegające na tym, że kobieta odchodzi od swoich znajomych i ustawia się sama w widocznym miejscu. Ma to na ogół miejsce wtedy, gdy już wcześniej szły spojrzenia w obu kierunkach i kobieta ma wrażenie, że ona też podoba się facetowi. Wtedy ona postanawia ułatwić mu sprawę i "wystawia się", odchodząc od swoich znajomych. Znaczenie tego sygnału jest bardzo wysokie o ile faktycznie było to "wystawienie się", a nie np. laska czekająca na koleżankę. Częstotliwość występowania nie jest powalająca, ale nie jest to też jakieś szczególnie rzadkie zjawisko.

7. Złapanie za tyłek. To w sumie jest już jest aktywny podryw ze strony laski, ale napiszę o tym, bo jest to ciekawe zjawisko. Z tego co zauważyłem, to wbrew obiegowym opiniom wcale nie jest to domena brzydkich kobiet. Niestety nie jest to też domena naprawdę ładnych lasek. Według moich doświadczeń i obserwacji, robią to na ogół mocno rozbawione kobiety mniej więcej przeciętniej urody. Wiarygodność jest ekstremalnie wysoka, ale niestety to zdarza się BARDZO RZADKO, a robią to kobiety o umiarkowanej atrakcyjności. Moja hipoteza jest taka, że ładne laski nie muszą i czują się ponad takie "zdesperowane" taktyki, a brzydkie nie robią tego, bo wiedzą, że ta taktyka i tak ich nigdzie nie zaprowadzi. Ogólnie łapanie za tyłek jest bardzo znaczące gdy już ma miejsce, ale to rzadko kiedy następuje i to ze strony kobiet o przeciętnej urodzie, więc ta oznaka zainteresowania pozostaje niestety mało praktyczną ciekawostką.


Ogólnie sprawa jest taka, że te oznaki zainteresowania (kontakt wzrokowy, uśmiech), które zdarzają się często, mają małe znaczenie. A te oznaki zainteresowania, które są bardzo znaczące zdarzają się niestety rzadko. Przy czym dla mnie osobiście i tak najważniejsze jest to, że jest MNÓSTWO lasek, które po prostu nie dają mi oznak zainteresowania i których nigdy bym nie miał, gdybym nie podszedł do nich bez jakiejkolwiek wcześniejszej zachęty. Natomiast jeżeli jest atrakcyjna laska, od której dostaję jedną z MOCNYCH oznak zainteresowania, to nie ma co się zastanawiać, należy sobie ułatwiać życie i wykorzystywać okazje. :)


Po podejściu

Gdy już rozmawiamy z kobietą, to wiele się zmienia. Widzimy kobietę z niewielkiej odległości, widzimy dokładnie jej oczy i twarz. I nie jest to jednorazowe spojrzenie czy kilka spojrzeń, ale wzajemna interakcja trwająca wiele minut. O ile nie przywiązywałbym wielkiej uwagi do oznak zainteresowania przed podejściem, o tyle uważam, że operowanie na oznakach zainteresowania PO
podejściu jest ważną częścią tego wszystkiego. Dla każdej kobiety istnieje optymalny moment dokonania jakiejś akcji i istnieje też moment "za wcześnie" i "za późno". W pierwszym przypadku laska poczuje się zagrożona i włączy się jej mechanizm "ucieczki" lub poczuje, że traktujemy ją jak dziwkę. W tym drugim przypadku facet najczęściej wychodzi na leszcza, na kogoś kto nie posiada doświadczenia z kobietami, a więc pewnie jest słaby psychicznie i słaby w łóżku. Oznaki zainteresowania po podejściu dają nam informacje o tym, jak szybko możemy iść do przodu.


Oznaki zainteresowania po podejściu, które jestem w stanie wymienić:


1. Kobieta z nami rozmawia. To jest może i słaba, ale jednak oznaka zainteresowania. Kobieta nie musi z nami rozmawiać, bo mogłaby przykładowo powiedzieć, że właśnie musi iść do toalety. Wielu mężczyzn tego nie rozumie i zniechęca się, nie dostrzegając tego, że jeżeli kobieta nadal z nimi rozmawia, to być może jest tak dlatego, że ona tego właśnie chce.

2. Intensywny/zachęcający kontakt wzrokowy. Tutaj niestety musicie być w stanie ocenić, na ile wzrok laski faktycznie wyraża zainteresowanie, a na ile to normalny kontakt wzrokowy podczas rozmowy. A na to niestety nie ma jednoznacznej recepty, którą możnaby przekazać słowem pisanym.

3. "Szkliste Oczka". To możnaby wrzucić do poprzedniego punktu, ale ta oznaka zainteresowania zasługuje na oddzielny punkt. "Szkliste Oczka" są o wiele silniejsą oznaką zainteresowania ORAZ ich stwierdzenie jest łatwiejsze, bo sednem tej oznaki zainteresowania jest łatwy do jednoznacznego stwierdzenia efekt optyczny "zaszklenia". Co ciekawe, ta oznaka zainteresowania pojawia się podczas rozmowy o wiele częściej niż przed podejściem.

4. Zachęcający, flirciarski czy seksualny uśmiech. Podobnie jak w punkcie 3-cim, tutaj niestety nie ma jednoznacznej recepty, trzeba "intuicyjnie" ocenić, czy uśmiech laski coś oznacza, czy też ona po prostu się uśmiecha.

5. Bawienie się swoimi włosami, rozczesywanie włosów. 

6. Oblizywanie warg i ssanie różnych obiektów, zwłaszcza medalioników i końcówek włosów. Niektóre laski ssą końców włosów bez żadnych podtekstów, natomiast ssanie medalioniku czy wisiorka jest ŚWIETNYM sygnałem "oralnym".

7. Dotykanie mężczyzny. W lżejszej wersji jest to dotykanie ramion i przedramion mężczyzny, a w mocniejszej gładzenie brzucha i klatki piersiowej. W najmocniejszej - ocieranie się kroczem o nasze udo, z jej udem na naszym kroczu.

8. Laska pyta się o to, czy kogoś mamy/czy mamy dziewczynę. Klasyk. Lub gdy mówi nam, że właśnie zerwała z chłopakiem.

9. Laska narzeka na swojego chłopaka, opowiada nam o tym, jaki on jest zły, niedobry i w ogóle. To ma spowodować, że ona nie wyjdzie na szmatę, gdy go zdradzi - bo to przecież jego wina, że jest dla niej niedobry.

10. Laska podaje lub pyta się o informacje tyczące się tego z kim ona/my mieszkamy lub wolnego czasu. To mogą być teksty w stylu "Moja koleżanka wyjechała teraz do rodziców i siedzę sama" lub
"Jak spędzasz dzisiejszy wieczór?". To często oznacza, że możemy wpaść do niej na chatę i spędzić ten wieczór z nią.

11. Laska opowiada nam o swoich umiejętnościach seksualnych lub o detalach antykoncepcyjnych. "Jestem na tabletkach" wplecione niby-subtelnie w rozmowę oznacza "Chodź, poruchasz bez gumy".


Do tego wszystkiego muszę dodać, że tak naprawdę tu wcale nie chodzi o znajomość poszczególnych oznak zainteresowania. Bo w sumie kto nie wie, że jeżeli dziewczyna się na nas gapi czy non stop uśmiecha się do nas, to pewnie jest nami zainteresowana? To chyba każdy wie, ale z tej powszechnej znajomości tego faktu dla większość mężczyzn bardzo niewiele wynika.


Dla większości ludzi "wąskim gardlem" w całym uwodzeniu jest ich psychika, ich kompleksy, złe wyobrażenia oraz negatywne emocje, które wiążą się u nich z uwodzeniem. W kontekście oznak zainteresowania też to widać - większość facetów nie potrafi z nich korzystać, głównie z przyczyn psychiczno-emocjonalnych. Widzę nagminnie dwie patologiczne postawy - "Wypatrywanie" oraz "Ignorowanie".

"Wypatrywanie" polega w istocie nie tyle na samym wypatrywaniu oznak zainteresowania, co na nastawieniu psychicznym pt. "MUSZĘ dostać od niej oznakę zainteresowania". Facetowi brakuje pewności siebie, on się boi całej sytuacji, boi się, że sobie nie poradzi - więc POTRZEBUJE oznaki zainteresowania, aby uspokoić dręczące go myśli i uwierzyć, że może mu się udać. To jest w tym momencie uzależnienie psychiczne, bo dopóki nie dostanie upragnionej oznaki zainteresowania, to będą go dręczyć róznorakie negatywne myśli w stylu "nie mam u niej szans, jest za ładna, itd itp". Ta postawa psychiczna owocuje właśnie "Wypatrywaniem", czyli sytuacją w której spięty facet wypatruje na siłę oznak zainteresowania ze strony kobiety. Sorry, spięcie WIDAĆ, a "wypatrujący" mężczyzna szybko robi złe wrażenie, jednocześnie samemu pogrążając się coraz bardziej w "spirali wypatrywania". Oznaki zainteresowania nie są środkiem uspokajającym, ani lekarstwem na kompleksy i brak pewności siebie. Jeżeli jesteśmy wyluzowani, to możemy i powinniśmy zwracać uwagę na oznaki zainteresowania, ale oznaki zainteresowania nie zastąpią wyluzowania.

"Ignorowanie" polega na tym, że facet widzi oznakę zainteresowania, ale ma w głowie zbyt duży bajzel, aby w pełni zaakceptować ten fakt, nie mówiąc już o zrobieniu z tym czegoś rozsądnego. Przykładowo kobieta patrzy się na niego i uśmiecha, a on...zaczyna się ZASTANAWIAĆ nad tym, czy do niej podejść. Albo wręcz zastanawia się, czy to faktycznie był uśmiech skierowany do niego, bo przecież taki facet jak on "nie może" podobać się tak ładnej lasce. Laska pośumiecha się przez 10 sekund, a potem się odwróci, bo przecież "ona swoje zrobiła" i reszta należy do faceta. Ale gdy ona się odwraca, to w jego głowie odzywają się myśli, że skoro się odwróciła, to może jednak on się jej wcale nie podoba. W efekcie zamiast wykorzystania oznaki zainteresowania i podejścia, dochodzi do jej ZIGNOROWANIA. Alternatywnie facet może też pozastanawiać się kilkanaście minut i wtedy podejść. To jest słabe, bo w tym czasie on tam stoi i stresuje się, pokazując kobiecie, że coś jest z nim psychicznie nie tak.


Wielu mężczyzn ma połączony problem "wypatrująco-ignorujący" - z jednej strony oczekują i wypatrują oznak zainteresowania, uzależniając od tego swoje podejście czy np. pocałowanie kobiety, ale gdy faktycznie dostaną te oznaki, to je po prostu ignorują lub co najwyżej robią daną rzecz do dłuuugim "zastanowieniu się". Ale to nie jest problem techniczny z samymi oznakami zainteresowania, a problem psychiczny z brakiem wyluzowania i patologicznym szacunkiem do kobiet. Co się stanie, jeżeli podejdziesz do kobiety, której się nie podobasz i która będzie z tego powodu niezadowolona? Lub jeżeli na randce spróbujesz pocałować kobietę, która tego nie chce? Świat się zawali, bo "królewna" będzie z Ciebie niezadowolona? KIM ONA JEST, żebyś miał się przejmować tym, że coś się jej może nie spodobać?

Oznaki zainteresowania służą do tego, aby sprawniej i wygodniej zdobywać laski. Jeżeli ktoś próbuje je wykorzystywać do tego, aby uniknąć "urażenia królewny", bo boi się tego, że laska nie będzie zadowolona z jego zachowania, to ma POWAŻNY PROBLEM Z NIEOGARNIĘCIEM PSYCHICZNYM. I w takim przypadku polecam wielokrotną lekturę artykułu o potrzebie braku szacunku do kobiet:

http://uwodzenie-milroh.blogspot.com/2012/06/o-braku-szacunku-do-kobiet.html


Efektywne korzystanie z oznak zainteresowania wymaga w pierwszej kolejności wcale nie technicznego obeznania z tymi oznakami, ale właśnie ogarnięcia psychicznego i SPOKOJNEGO UMYSŁU. I nie chodzi mi tu tylko o sam brak patologicznych zjawisk "Wypatrywania" i "Ignorowania", o których wspomniałem powyżej. Chodzi mi o też o to, że spokój umysłu umożliwia korzystanie z INTUICJI. Bardzo często pewne rzeczy można niele zauważyć, co WYCZUĆ. Często po prostu pojawia się pewne delikatne, instynktowne odczucie, które na ogół jest trafne. Jeżeli widzisz kobietę i masz od razu niewymuszone, naturalne odczucie, że się jej podobasz? Jest wysoce prawdopodobne, że tak właśnie jest. Ale jeżeli ktoś ma w głowie napięcie i natłok negatywnych odczuć i myśli, to tego typu "intucyjne odczucia" zostaną przez ten bajzel zagłuszone. Tutaj mamy zresztą ciekawy przypadek podwójnego działania wyluzowania/spokojnego umysłu - z jednej strony wyluzowanie powoduje, że wypadasz lepiej i kobiety są Tobą bardziej zainteresowane, a z drugiej to samo wyluzowanie powoduje, że łatwiej jest wyczuwać to, że są zainteresowane.


Na koniec dodam jeszcze może banalną, ale jak znam życie to potrzebną rzecz - oznaki zainteresowania nie biorą się z niczego. I to nie kobiety, ale TY jesteś tak naprawdę producentem, wytwórcą ich oznak zainteresowania względem Ciebie. Jeżeli nie widzisz żadnych lub widzisz bardzo mało oznak zainteresowania ze strony kobiet, to jest bardzo prawdopodobne, że ich po prostu nie dostajesz. Chodzi mi o to, aby nie doszukiwać się na siłę oznak zainteresowania, bo być może wcale ich nie ma, a ich brak jest oznaką tego, że trzeba popracować nad wyglądem czy zachowaniem.