środa, 18 maja 2016

O Randkach




Randki stanowią ważną część tego, co robię. Co prawda oczywiście lubię uprawiać seks tej samej nocy, bzykając kobietę dopiero co poznaną w klubie, ale nie każda kobieta jest skłonna iść na coś takiego i w przypadku wielu z nich jest moim zdaniem tak, że jedyną realną możliwością przelecenia ich jest pójście na jedną czy kilka randek.

Muszę przy tym powiedzieć, że o ile w ciągu mojej "kariery" jako uwodziciela miewałem z różnymi rzeczami problemy, o tyle nigdy nie miałem problemu z randkami. Wynika to zapewne z tego, że zanim zacząłem chodzić na klasyczne randki, to "wyrosłem" na imprezach domowych, które pod pewnymi względami mają wiele wspólnego z randkami. Piszę o tym dlatego, że tak naprawdę to nie wiem jak to jest mieć problemy z randkami, a moje pojęcie o tym, jakie można mieć problemy opieram głównie na nieudanych randkach innych ludzi.


Moim zdaniem randki są łatwe

Być może ja mam skrzywioną perspektywę, ale moim zdaniem randki są czymś bardzo, bardzo łatwym. Dlaczego?


1. Przede wszystkim dlatego, że na ogół kobieta która przyszła na randkę z Tobą JUŻ jest Tobą mniej czy bardziej zainteresowana, a w najgorszym wypadku jest to coś na zasadzie "facet chyba jest ok". Jeżeli kobieta przychodzi na randkę, to zasadniczo oznacza to, że JUŻ coś dobrze zrobiłeś lub że coś JUŻ zadziałało na Twoją korzyść. To nie musi (choć może) być już załatwiona sprawa, ale zdecydowanie jest tam jakiś początkowy potencjał.

2. Formuła randki sama w sobie gwarantuje Ci co najmniej kilkadziesiąt minut niezakłóconej rozmowy jeden-na-jeden z laską, podczas której jej uwaga jest skupiona na Tobie. Nie ma tam jej koleżanek, które mogłyby przeszkadzać lub których ona mogłaby się wstydzić. A randki odbywają się na ogół lub przynajmniej powinny się odbywać w spokojnych miejscach, gdzie jest nastrojowa atmosfera, sprzyjająca sukcesowi. To wszystko tworzy doskonałe, komfortowe warunki do działania.


Ogólne cele i plan randki

Randka to nic specjalnie trudnego, ale nie jest to też luźna rozmowa z kumplem, którą możesz sobie prowadzić byle jak. Randka to istotna "rozmowa służbowa" na drodze do zaruchania. Dlatego też należy zdefiniować ogólne CELE i PLAN.

Cele Randki

Jak wspominałem wcześniej, kobieta przychodząc na randkę jest już przypuszczalnie mniej czy bardziej ZAINTERESOWANA Twoją osobą. I to jest ATUT, który masz już na samym początku, jeżeli tylko laska przyszła narandkę. Niemniej jednak poziom tego zainteresowania może być bardzo różny. Typowe możliwości:


1. Laska JUŻ podjęła decyzję o przespaniu się z Tobą, a randka to tylko formalność, o ile się mocno nie skompromitujesz ORAZ jeżeli wykonasz swój ruch w odpowiednim momencie.

2. Laska widzi w Tobie fajnego faceta, ale chciałaby poznać Ciebie lepiej i/lub poczuć się bardziej komfortowo i/lub "poczuć chemię". W tym przypadku musisz jej dostarczyć tego "towaru", którego ona pragnie, czyli komfortu, poczucia zaznajomienia.

3. Laska widzi w Tobie pewien potencjał, ale na randkę przychodzi z dość "badawczym" nastawieniem, na zasadzie "zobaczę, może to jest fajny facet". W tym przypadku jest oczywiście najwięcej roboty.

Celem powyższego wypunktowania jest przede wszystkim uświadomienie Ci tego, że niektóre randki wymagają naprawdę niewiele (Typ 1), a niektóre randki niestety wymagają pewnych starań (Typ 2 i 3).

Oczywiście wiele zależy od tego, co robiłeś PRZED randką i jak dobrze to robiłeś. Jeżeli całowałeś się z laską w klubie, to będzie to najprawdopodobniej typ 1. Ale jeżeli masz w zwyczaju "męczenie" i "wymuszanie" spotkań od lasek, które są Tobą tylko letnio zainteresowane, to te randki które "wymęczysz" będą częściej typu 3.

Rozpoznawanie tego, z jakiego rodzaju sytuacją spośród tych 3 mamy do czynienia może być przydatne, ale nie jest konieczne. Bardzo prostym i bezpiecznym rozwiązaniem jest traktowanie każdej randki jak przypadku numer 3. Chodzi o to, że nawet jeżeli przykładowo potraktujemy przypadek Numer 1 teoretycznie zbędną auto-promocją z naszej strony, to prawdopodobnie wcale nie pójdzie to na marne. Dostaniemy w wyniku tego JESZCZE lepiej nastawioną do nas partnerkę, która będzie dla nas w stanie więcej zrobić, itd. A jeżeli pomylimy się w drugą stronę, to rezultaty nie będą zbyt dobre.

Dużo ważniejsze jest rozpoznanie, jaki typ auto-promocji i postepowania z naszej strony będzie dobrze działać na tę daną kobietę. Bo typ sytuacji to jedno, ale dana laska może potrzebować, oczekiwać różnych rzeczy, różnych cech, różnych zachowań, ogólnie rzecz mówiąc - "towarów" które powinieneś dostarczyć. Po prostu przykładowo jedna laska jest bardziej romantyczna, inna bardziej seksualna, itd itp. Przykładowo nawet laska z sytuacji typu 1, czyli sytuacji "laska już Cię chce", może być albo bardziej romantyczna i być chętna na zasadzie "co za słodki facet, chcę z kim być", albo bardziej czysto seksualna i być chętna na zasadzie "chcę się z nim bzykać". Jedynie sytuacja typu drugiego to bardziej domena lasek bardziej emocjonalnych, konserwatywnych - choć nie tylko, bo laski seksualne też miewają akcje pt. "chcę się bzykać, ale nie chcę, aby pomyślał, że jestem łatwa".


Wyczuwanie tego nie różni się od odczytywania charakteru czy nastawienia kobiety w innych okolicznościach, na przykład w klubie czy podczas podejścia w centrum handlowym i jest to temat wykraczający poza samą tematykę randek. Dlatego też nie będę tego tutaj specjalnie rozwijał i dalszą część artykułu będę opierać o założenie, że mamy do czynienia z typową, przynajmniej w Polsce laską, czyli laską dobrze reagującą na budowanie bliskości emocjonalnej.

Plan

Nie mam tu na myśli super szczegółowego planu, ale to, żebyś miał jakąś ogólną wizję tego, jak chcesz aby przebiegała ta randka.

Wyobraź sobie tę randkę, włącznie z tym, przy którym stoliku będziecie siedzieć. Ile będzie trwać? Godzinę? Półtorej? Dwie? Co chcesz osiągnąć na tej randce? Chcesz tylko pogłębić relację, a konsumpcję planujesz na kolejne spotkanie? A może chcesz się całować? Może całować na ostro w połączeniu z macaniem? A może chciałbyś zakończyć tę randkę przejażdżką do lokum i bzykaniem?

Oczywiście w trakcie akcji mogą dziać się różne rzeczy i należy zmieniać swoje postępowanie w zależności od tego co się dzieje, ale mimo dobrze jest się zastanowić i mieć w głowie jakiś ogólny plan, który potem adekwatnie do sytuacji ulegnie modyfikacji lub nie.

Zastanów się, na jakiego faceta chciałbyś wyjść w oczach laski i jak chciałbyś jej to przekazać. Co chciałbyś jej o sobie powiedzieć (prawdziwego czy fałszywego)? Jaką "pozę", jaką "grę aktorską" chciałbyś jej pokazać?

Wszystko może się zmienić, ale PRZED randką opracuj, przemyśl jakiś plan, stwórzy jakąś wizję. Moim zdaniem są duże szanse na to, że jeżeli obmyślisz jakiś plan, to potem będziesz miał wrażenie, że uczyniłeś to niepotrzebne i że w ogóle tego nie potrzebowałeś, ALE gdybyś tego nie zrobił, to byłoby Ci ciężej.

Lokal

Wybór lokalu moim zdaniem jest bardzo prostą sprawą, lecz bardzo wielu ludzi popełnia tutaj błędy.

Każdy lokal jest inny, ma inny wystrój, oświetlenie, muzykę, itd itp. To wszystko składa się na ATMOSFERĘ lokalu. I ta atmosfera może działać SPRZYJAJĄCO lub NIESPRZYJAJĄCO temu, co chcesz osiągnąć. Czyli dokonując wyboru lokalu, określamy czynnik, który może działać na naszą korzyść lub niekorzyść, bez żadnego wysiłku z naszej strony. Chyba nie muszę tłumaczyć, że warto jest wybrać taki lokal, który będzie działał na naszą KORZYŚĆ.

Jaki lokal jest dobry?

Być może zacznę od tego, jaki lokal jest zły lub niedostatecznie dobry (czyli praktycznie patrząc też zły/niewłaściwy, skoro są lepsze). Zły lokal daje wrażenie sterylności i/lub wystawienia na publiczny widok. Jest tam jasno, wystrój też w jasnych kolorach, jest duże oszklenie, a tuż za oknem chodzą ludzie. Nie ma kanap, są tylko stoliki i stoją one bardzo blisko siebie, tak że prywatność jest zmniejszana przez znajdujących się blisko ludzi przy sąsiednich stolikach.

Jest cała masa złych lokali, spełniających wiele spośród powyższych warunków. I jest cała masa durnych facetów, którzy i tak chodzą tam na randki.

Więc jaki jest dobry lokal?

W dobrym lokalu powinno być CIEMNO, co zwiększa poczucie prywatności, zwiększa poczucie możliwej INTYMNOŚCI, a także daje poczucie odizolowania od świata. To samo tyczy się wystroju, który powinien być ciemny, a nie jasny. Przykładowo białe ściany wręcz podświadomie kojarzą się z czystością i sztywniejszym zachowaniem, w przeciwieństwie do ścian w ciemnych kolorach.

W dobrym lokalu powinien być mały stopień oszklenia, a dokładniej okna powinny być albo małe, albo częściowo zasłonięte zasłonami czy coś. Ogólnie lokal powinien dawać poczucie odizolowania, co tyczy się i całego lokalu i konkretnie tego miejsca, gdzie zamierzasz siedzieć. Czyli jeżeli jest jakieś miejsce z tyłu, z boku, daleko od wejścia, daleko i od baru i od toalety, to jest to właśnie to miejsce, gdzie powinieneś siedzieć.

Zawsze powinieneś dążyć do tego, aby usiąść z kobietą NA KANAPIE, a nie na krzesłach. Jeżeli siadasz na krzesłach, to siłą rzeczy usiądziesz naprzeciwko jej, co buduje trochę "konfrontacyjną" otoczkę, to znaczy siadacie sztywno na krzesłach, naprzeciwko siebie, a pomiędzy Wami jest stolik. A jeżeli siadacie na kanapie, to siadacie obok siebie, wytwarza się z tego dużo bardziej wyluzowana i "zażyła" otoczka. I oczywiście jeżeli miałbyś ochotę ją pocałować czy coś w tym stylu, to w czysto fizycznym sensie będzie łatwiej i wygodniej to zrobić. A zakładając najbardziej pozytywny wariant rozwoju sytuacji, to na kanapie można się bardzo fajnie obmacywać, miziać, można pół-siedzieć, pół-leżeć przytulając drugą osobę, itd itp.

Mnie z pewien sposób zaskakuje to, w jak wielkim stopniu krzesła dominują w polskich kawiarniach i pubach. A także to, że faceci mimo tego i tak przychodzą tam na randki. Ale z drugiej strony nie powinno mnie to dziwić - ci faceci są w większości "leszczami", którzy WIEDZĄ, że żadnego obmacywanie najprawdopodobnie nie będzie, więc w sumie im to może to nie przeszkadzać.

W kontekście lokalu ważne jest też to, że wybór lokalu to jedno, a wybór KONKRETNEGO STOLIKA w obrębie tego lokalu to drugie. W tym samym lokalu może być bardzo fajna kanapa i relatywnie dużo, dużo gorszy stolik z krzesłami, w dodatku umieszczony tuż przy wejściu do lokalu, gdzie non-stop kręcą się ludzie. Nie licz na to, że gdy przyjdziesz do lokalu, to najlepsze stoliki będą akurat wolne. Zadzwoń i ZAREZERWUJ sobie najlepszy stolik w lokalu.

Pomyśl o tym także w kontekście tego, co pisałem wcześniej o posiadaniu PLANU. Chodzi mi o to,
że jeżeli zawczasu rezerwujesz określony stolik, jeżeli wiesz z góry, gdzie będziesz siedzieć, to w pewien sposób tworzy to "ogólną otoczkę" dobrej organizacji i tego, że naprawdę masz sprawić, aby wszystko poszło w tym kierunku, w ktorym chcesz. Porównaj to z typowym dla wielu facetów debilnym podejściem "pójdę na randkę i zobaczę jak pójdzie". Mi chodzi między innymi właśnie o to, aby nie być "obserwatorem", od którego niewiele zależy, ale żeby SPRAWIĆ, żeby ZORGANIZOWAĆ to w taki sposób, aby wszystko poszło po naszej myśli.

Alkohol

Jeżeli mówimy o doborze lokalu, to warto jeszcze wspomnieć o alkoholu. Wiele kobiet będzie wolało kawę, ale niektóre będą wolały lub przynajmniej akceptowały alkohol. Co jest lepsze z punktu widzenia Twoim interesów? Oczywiście alkohol, który rozluźnia i sprawia, że rozmowa bardziej się "klei". Nie należy w tej kwestii wywierać nawet delikatnej presji, ale często warto jest zasygnalizować kobiecie, że akceptujesz to lub wręcz wolałbyś napić się z nią alkoholu. Chodzi o to, że jeżeli na początku powiesz, że Ty bierzesz kawę lub wspomnisz coś o kawie, to kobieta dużo częściej weźmie kawę. Ale jeżeli dasz jej znać (w odpowiedni sposób), że może wybrać alkohol i że nie zostanie to przez Ciebie źle odebrane, to ona czasami weźmie coś alkoholowego. Możesz np. podczas oglądania karty powiedzieć coś w stylu "Wiesz, tu robią naprawdę fajne Mojito". Moim zdaniem drinki są właśnie niezłym rozwiązaniem. Nie są tak "ordynarne" jak piwo, a jednocześnie są bardziej "na luzie" niż wino. Być może to kwestia tego, że niezbyt lubię wino, ale moim zdaniem wino co prawda w części przypadków może zostać bardzo dobrze przyjęte, ale może też wpłynąć negatywnie, przykładowo poprzez wywarcie wrażenia "facet się za bardzo stara" lub "już się zaangażował". Według mnie kulturowe skojarzenia z winem są takie, że wino kojarzy się trochę z miłością, zaangażowaniem i czymś ogólnie rzecz biorąc poważnym, a więc przynajmniej potencjalnie także odrobinkę sztywnym, czy też "narzucającym się romantycznie". Natomiast drink to drink, to nic "ordynarnego" jak piwo, ale to po prostu "picie z kimś drinka", to jakby coś bardziej wyluzowanego niż picie wina. Dobierając alkohol weź jeszcze pod uwagę to jaki jest Twój styl ubierania się i wiek, a także styl i wiek laski. Ja mam ponad 30 lat i ubieram się elegancko, więc drinki do mnie pasują - jeżeli Ty masz powiedzmy 20 lat i jesteś studentem, to drinki mogą do Ciebie NIE pasować i wyjdzie na to, że starasz się na siłę jej zaimponować.

Struktura Randki

Stoi przede mną trudne zadanie - muszę w możliwe rozsądny sposób opisać strukturę randki. A ta struktura potrafi się zmieniać, bywa różna dla różnych randek. Z tego powodu opiszę tutaj "KLASYCZNĄ" strukturę, której w żadnym wypadku nie powinieneś traktować jako czegoś obowiązkowego. To po prostu szkic mojego "podręcznikowego" przypadku, a nie coś, czego należy się sztywno trzymać.

Fazy Randki

Istotną trudnością w opisaniu, a przypuszczalnie także zrozumieniu tego jest to, że niżej opisane fazy na ogół się na siebie NAKŁADAJĄ. Niemniej jednak, kolejność w jakiej są opisane i ponumerowane ma znaczenie, odpowiada w przybliżeniu ich kolejności w praktyce.

1. Spotkanie, faza organizacyjna.

Spotykasz się z kobietą, witacie się, siadacie przy stoliku, zamawiacie coś do picia.

Ta faza to nic specjalnego, tylko pamiętaj tutaj o tym o czym pisałem wcześniej w kontekście wyboru miejsca W OBRĘBIE lokalu i w kontekście wyboru napoju.

2. Wstępna rozmowa.

To jest rozmowa na lekkie, przyjemne i mało intensywne emocjonalnie czy seksualnie tematy. Możemy zamienić kilka słów na temat lokalu w którym jesteśmy, na temat alkoholi, na temat klubów w naszym mieście, itd itp.

3. Promocja.

Ta faza to (dodatkowe) zaimponowanie dziewczynie lub zakomunikowanie jej, że spełniamy w jakiś sposób jej kryteria względem faceta. Często jest tak, że ona już widzi w nas faceta którego chce (dlatego przyszła na randkę), ale tak jakby chce potwierdzenia, chce zobaczyć to jeszcze raz, tym razem dokładniej, na randce.

Dla wielu lasek wystarczy, że upewnią się co do tego, że dobrze im się z nami rozmawia, że jesteśmy inteligentni i elokwentni.

Na inne działa dobrze, jeżeli dostaną informacje (prawdziwe lub nie) odnośnie naszego statusu finansowego. Odnośnie tego panuje bardzo wiele błędnych wyobrażeń. Bardzo wielu facetom się wydaje, że laski dzielą się na "normalne" i "materialistyczne szmaty". W praktyce nie ma ostrego podziału, a bardzo wiele lasek patrzy na stan majątkowy faceta, tyle że bez super wymagań. Jest masa kobiet, które wcale nie obracają się z bogatymi sponsorami, ale które wolą, kiedy ich potencjalny chłopak ma powiedzmy własne mieszkanie.

Moim zdaniem jeżeli nie jesteś bogaty, to możesz umiejętnie porozmijać się z prawdą. Oczywiście mogą być ograniczenia wynikające z tego, na jakim poziomie faktycznie żyjesz, bo jeżeli opowiesz jej o życiu luksusie, a potem będziesz próbował zawieść ją 20-letnim samochodem do obskurnej kawalerki, to może to się obrócić przeciwko Tobie. :)

Dobrym tematem do kłamstw są kwestie własnościowe. Jeżeli przykładowo żyjesz w wynajętym mieszkaniu lub spłacasz kredyt, to możesz spokojnie powiedzieć lasce, że mieszkanie jest Twoje. W zależności od mieszkania i Twojego wieku możesz jej powiedzieć, że dostałeś je po babci (stare budownictwo), że kupili Ci je rodzice (nowe budownictwo), albo że już spłaciłeś lub właśnie kończysz spłacać kredyt (jeżeli masz dostatecznie dużo lat). Laska tego nijak nie sprawdzi, a w ten sposób możesz dodać sobie w jej oczach ładny kawałek kasy.

Być może niektórym osobom będzie się wydawać, że przesadzam z tym naciskiem na materializm. Niestety, nie przesadzam. Po prostu w rozmowach między facetami ten temat jest poruszany w skrzywiony sposób. Mówi się w nich dużo o tych skrajnych, skrajnie rzucających się w oczy przypadkach materializmu, gdy przykładowo seksowna laska jest ze starszym o 20 lat, średnio wyglądającym, ale za to bogatym biznesmenem. A nie mówi się o tym, jak wygląda przeciętny materializm, czyli materializm średnich lasek, które są w tym dużo bardziej dyskretne niż otwarcie materialistyczne "szmaty". To jest mały temat tabu - całe masy nieźle zarabiających przedstawicieli często spotykanych zawodów (prawnicy, lekarze, informatycy itd) nie byłyby ze swoimi partnerkami, gdyby zarabiali tylko średnią krajową. To nie jest coś, z czym ci mężczyźni poczuliby się dobrze - gdyby nagle ujawnić prawdę o tym wszystkim, to przez kraj przetoczyłaby się fala rozwodów, depresji, w pewnej części przypadków pewnie samobójstw. Po prostu masa normalnych, wcale nie super bogatych facetów zostałaby emocjonalnie skopana, tracąc (niesłuszne) dobre mniemanie o sobie i wychodząc (zgodnie z prawdą) na oszukiwanych, nieatrakcyjnych seksualnie leszczy. A wśród majętnych posiadaczy różnego rodzaju działalności gospodarczych byłoby jeszcze gorzej - nie zdziwiłbym się wcale, gdyby powiedzmy 50% czy 75% partnerek takich mężczyzn nie byłoby z nimi, gdyby nie ich pieniądze. To jest przypuszczalnie jest jedna z przyczyn, dla których temat faktycznej skali materializmu wśród "normalnych" kobiet jest tematem tabu.

Laski lubią, gdy facet jest bardziej obyty i światowy od nich. Lubią, gdy prowadzi życie towarzyskie i rozrykowe fajniejsze niż one, a przynajmniej na takim samym poziomie. Dobrze jest więc porozmawiać o klubach, o restauracjach i innych tego typu rzeczach, tak aby dyskretnie pokazać, że takie rzeczy stanowią ważną część Twojego życia i jeżeli laska będzie z Tobą, to będzie
w tym wszystkim uczestniczyła.

Podobnie jest z powodzeniem u kobiet i urodą Twoich były - byłoby dobrze, gdyby kobieta nie miała wrażenia, że jest najpiękniejszą kobietą z jaką kiedykolwiek byłeś na randce, nawet jeżeli tak właśnie jest. Powinna mieć wrażenie, że miałeś w swoim życiu kobiety tak samo ładne lub ładniejsze od niej.


4. Głębokie Wyluzowanie.

W tej fazie chodzi o (wielka niespodzianka!) WYLUZOWANIE. Wyluzowanie zarówno Ciebie jak i laski - właśnie w tej kolejności, choć w praktyce na ogół jedno przekłada się na drugie.

Jeżeli jesteś spięty, to będziesz gorzej wypadał i wszystko będzie Ci gorzej szło. Dlatego też jedną z pierwszych rzeczy do zrobienia powinno być wyluzowanie, zmniejszenie ciśnienia. To jest fundament, na którym będziesz budować kolejne rzeczy.

Ja osobiście nie odczuwałem na randce większego stresu od...sam nie wiem jak dawna, od wielu, wielu lat. Czy to oznacza, że ten etap randki pomijam? NIE. Bo owszem, jestem wyluzowany, ale z racji tego, że to jest randka, to mogę wejść w szczególny, nadzwyczaj głęboki poziom wyluzowania. Mogę też tym stanem "zarazić" laskę. Atmosfera randki, kawiarni na to pozwala, a jeżeli wybrało się odpowiedni lokal, to wręcz mocno temu sprzyja. Tego samego nie da się powiedzieć o powiedzmy klubie, gdzie "energia lokalu" wyznacza inne granice.

Jeżeli masz problemy z wyluzowaniem i jesteś spięty, to na tym etapie być może powinieneś skoncentrować się na normalnym wyluzowaniu, co w większości przypadków może oznaczać kolejne zmierzenie się z przesadnym szacunkiem do kobiety i z wewnętrznym przekonaniem, że kobieta i cała randka to coś szczególnie ważnego.

Jeżeli już czujesz się wyluzowany, to możesz spróbować wprowadzić się w coś, co ja nazywam "nastrojem wakacyjnym". Chodzi o taki nastrój, kiedy siedzę sobie z fajną laską, najlepiej nad morzem, siedząc razem wieczorem w knajpce na plaży i obserwując morskie fale. Dla mnie taka atmosfera ma w sobie coś głęboko wyluzowanego, ma w sobie uczucie bycia "królem życia" - ale nie szybki, energiczny sposób, a w sposób powolniejszy, "chillout'owy". Zapomnij o wszystkich problemach, wręcz powiedz sobie aktywnie "Nie mam żadnych problemów, moje życie to ta chwila, a ta chwila to chillout i randka z seksowną kobietą". Pomyśl o tym w taki sposób, że skoro właśnie siedzisz na randce z atrakcyjną kobietą, to Twoje życie jest komfortowe jak dobry fotel i powinieneś się w nim wygodnie rozsiąść.

Ten stan powinien polegać na wyluzowaniu, na poczuciu komfortu i zadowolenia, ale powinien być otwarty na kobietę. To taki stan, w którym rozmawia się z kobietą o życiu, o głębokich tematach, w autentycznie lub pozornie autentycznie bezpretensjonalny sposób.

To co opisałem powyżej daje kilka rzeczy za jednym zamachem:

A. Głębsze wyluzowanie jest dobre z same z siebie, człowiek bardziej wyluzowany wypada lepiej.

B. To może nie być oczywiste, ale to także dodatkowo pomaga korygować kwestię właściwego, czytaj: przedmiotowego podejścia do kobiety. Bo to co opisałem powyżej (wbrew pozorom?) stawia w naszym odbiorze kobietę na pozycji obiektu, elementu rozrywkowego randki, randki której głównym beneficjentem i "właścicielem" jesteśmy MY.

C. Jeżeli punkt B jest dla laski odczuwalny w odpowiednim stopniu (bez przesady), to wywiera to na niej takie wrażenie, że jesteśmy bardziej "cool" od niej. Tylko z tym nie należy przesadzać, to nie powinno być niesympatyczne.

D. Lasce też udzieli się wyluzowanie i "chilloutowanie", co obniży jej bariery.

Podczas wyluzowania rozmawiamy na lekkie, przyjemne, ale nie nadmiernie energetyczne tematy.

5. Budowanie bliskości emocjonalnej.

Na ten temat napisałem na tym blogu 3 oddzielne artykuły, wiele stron tekstu, więc nie będę tutaj opisywał tego samego jeszcze raz, poza kilkoma uwagami:

Gdy jesteśmy głęboko wyluzowani, to i laska pewnie zdążyła się mocno wyluzować - to dobry moment na zbudowanie głębokiej, emocjonalnej bliskości między wami. Jeżeli pomiędzy mężczyzną i kobietą jest bliskość emocjonalna, to owocuje to brakiem barier - a brak barier, przy chociażby minimalnej wzajemnej atrakcyności, bardzo łatwo prowadzi do akcji seksualnych.

Wiele zależy jednak od typu kobiety - jedna kobieta będzie totalnie zachwycona bliskością emocjonalną i będzie się tym upajać, ale inna może uznać, że jesteśmy dla niej zbyt miękcy. Niemniej jednak w większości przypadków przeważa ten pierwszy typ, czyli typ kobiety dobrze reagującej na dużą ilość bliskości emocjonalnej. Poza tym dużo łatwiej jest zrazić laskę romantyczną zbyt topornym działaniem, niż laskę nie-romantyczną działaniem zbyt romantycznym.


6. Pocałunek.



Czy należy całować laskę na pierwszej randce?

Czasami zdarzają się takie dziewczyny, które upierają się przy tym, aby nie dać się pocałować na pierwszej randce - ale najczęściej całowanie na pierwszej randce jest jak najbardziej możliwe i zalecane.

Kiedy, w którym momencie pocałować laskę?

Nie ma ściśle określonego momentu - sam musisz WYCZUĆ to, czy laska jest już gotowa przyjąć Twój pocałunek. Spójrz się na to, jak się na Ciebie patrzy, jak z Tobą rozmawia, na to jak się zachowuje - musisz nauczyć się wyczuwać, czy laska jest gotowa, do czego jest niestety potrzebne DOŚWIADCZENIE, a nie lektura tego artykułu.

Zdecydowanie odradzam szukanie na to "sposobu" i różne pseudo-sprytne metody "testowania". W rzeczywistości "testowanie" może łatwo pokazać lasce Twoją bezradność, brak wyluzowania i doświadczenia z kobietami.

Jak całować?

Chcąc pocałować kobietę, dobrze jest spojrzeć się czule w jej oczy, najlepiej patrzyć się czule w jej oczy przez wiele minut, oczywiście cały czas rozmawiając. Potem możesz, ale nie musisz dotknąć jej dłoni. Możesz, ale nie musisz położyć dłoń na jej karku lub tyle głowy. Potem przechyl swoją głowę i zbliż swoje usta do jej ust. Nie próbuj być macho, nie próbuj być cool, nie próbuj być "namiętny na ostro". Bądź czuły, zrób to płynnie i w miarę spokojnie.

Nie baw się w szukanie "magicznych sposobów" które miałyby zagwarantować Ci to, że pocałunek wejdzie. Pocałunek wchodzi dlatego, że laska jest gotowa na bycie pocałowaną. I jest to tak naprawdę OWOC WCZEŚNIEJ WYKONANEJ PRACY. Laska musi zostać doprowadzona do tego punktu całością dotychczasowego przebiegu randki.

Swoją drogą, dla jasności - nie podoba mi się podejście zakładające ciągłe dotykanie laski przed pocałunkiem, którym czasami fascynują się ludzie. Ja tego generalnie nie robię - czasami przytulam i dotykam laskę kilka minut przed pocałunkiem, ale znacznie częściej najpierw doprowadzam ją do odpowiedniego stanu rozmową i spojrzeniem, a dotyk pojawia się tuż przed całowaniem. Moim zdaniem długotrwałe dotykanie bez pocałunku może dawać lasce do zrozumienia, że robimy "podchody" i że nie jesteśmy do końca poważnymi facetami.

7. [Opcjonalne] Mizianie/Obmacywanie się

To jest faza opcjonalna, będąca kontynuacją, pogłębieniem pocałunku. Chodzi tutaj zasadniczo o zachowywanie się jak zakochana i/lub napalona na siebie PARA. Możemy mieć tutaj elementy "romantyczne" jak przytulanie się, delikatne całowanie i czułe dotykanie. Możemy mieć też elementy "seksualne" jak intensywne lizanie się i obmacywanie.

Po nam to?

1. Bo jest to PRZYJEMNE.

2. Bo ta faza w dużo większym stopniu niż pocałunek powoduje, że stajemy się z laską PARĄ, co czyni późniejsze przejście do seksu dużo płynniejszym.

Dostosowanie do sytuacji

To w którym kierunku pójdziemy (o ile pójdziemy) w tej fazie powinno zależeć od laski i od tego jak wyglądała do tej pory nasza randka, a także od tego, jak wygląda otoczenie i jaki mamy poziom prywatności. Z tą samą laską możemy sobie pozwolić więcej w słabo oświetlonym lokalu, a mniej w lokalu jasno oświetlonym. Więcej, jeżeli najbliższe stoliki są wolne, a mniej jeżeli tuż obok nas siedzą inni ludzie. W tym kontekście elementy "seksualne" są bardziej problematyczne od "romantycznych" - wiele lasek znajdując się blisko innych ludzi będzie się czuło ok z przytulaniem i obejmowaniem się, ale NIE BĘDZIE się czuło ok z mocnym macaniem się.

Trzy zasadnicze warianty, kombinacje elementów "romantycznych" i "seksualnych"

1. Tylko elementy "romantyczne". Czyli przytulamy się, delikatnie całujemy, pieścimy dłonie, gładzimy włosy, itd itp.

Wariant zalecany:
- Na konserwatywne/romantyczne laski.
- Gdy nie ma warunków zewnętrznych do elementów "seksualnych", czyli np. jesteśmy w jasno oświetlonym lokalu, a blisko nas są inni ludzie.

2. Tylko elementy "seksualne". Czyli długo i intensywnie liżemy się, obmacujemy piersi, tyłek czy krocze.

Generalnie odradzam ten wariant - jest on ryzykowny, bo jeżeli laska jest bardziej konserwatywna niż myśleliśmy, to może się nam "wykoleić" cała relacja. A nawet na laski mocno "fizyczne" i seksualne lepiej działa wariant 3.

3. Zarówno elementy "romantyczne", jak i "seksualne". Czyli połączenie dwóch poprzednich punktów.

Jeżeli są ku temu warunki (dostateczny poziom prywatności, odpowiednio urobiona laska), to jest to NAJLEPSZE rozwiązanie. Najlepsze, bo:

- Otwiera seksualnie bardziej romantyczne czy "grzeczne" laski, dając im płynne przejście od czułości do seksualności.

- Nawet laski "seksualne" tak naprawdę nie są czysto seksualne i też mają w sobie coś emocjonalnego. Obecność elementów "romantycznych" zaspokoi równolegle także tę "mniejszościową" część ich psychiki, to najczęściej da to lepszy ogólny efekt niż zaspokojenie tylko samej "dominującej" części seksualnej.

Tak jak w przypadku całowania, musisz WYCZUĆ, czy dana laska przyjmie mizianie/obmacywanie się w tym konkretnym momencie i w tych konkretnych okolicznościach (kwestie prywatności, obecności ludzi w pobliżu).

8. Co po randce?

Po randce w danym lokalu mamy zasadniczo 3 możliwości:

1. Pożegnanie i kontynuowanie na kolejnej randce.

2. Kontynuowanie randki w innej lokalizacji.

3. Zabranie laski do domu.

(Tak jak w przypadku poprzednich punktów, musisz WYCZUĆ to, czy laska byłaby skłonna pójśc do Ciebie i się z Tobą bzykać, czy też nie. I zdaję sobie sprawę z tego, że być może wiele osob oczekiwałoby ode mnie napisania czegoś innego, ale niestety jest jak jest - pewne rzeczy wymagają wyczucia i nie da się tego nauczyć od kogoś innego, trzeba to sobie wykształcić poprzez doświadczenie.)

Spośród powyższych punktów, punkty 1 i 3 są chyba oczywiste, natomiast pewnie przydałby się komentarz odnośnie punktu 2.

Kontynuacja randki w innej lokalizacji oznacza oczywiście, że wychodzimy z laską z lokalu i idziemy kontynuować randkę gdzie indziej. Ale gdzie i po co? Tutaj ja osobiście znam dwa, często nakładające się na siebie warianty:

1. Wariant "turystyczny". Idziemy z laską na spacer, oglądamy Stare Miasto, Wisłę, Park, sklepy, lokale, ludzi, cokolwiek. Potem możemy pójść do drugiego lokalu, np. do restauracji.

Ten wariant buduje dobrze poczucie więzi i bycia razem, bo nasze zachowanie jest już zasadniczo zachowaniem ludzi stanowiących parę.

2. Wariant "seksualny". Idziemy na spacer, znajdujemy jakieś ustronne miejsce w stylu odosobnionej, nieoświetlonej ławki w parku, siadamy, obejmujemy laskę i...podążamy w kierunku ostrego macania się, a może nawet seksu oralnego czy lekkiego klasycznego. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie zdecydowanie są miejscówki, które po zmroku zapewniają dostatecznie dobre warunki do tego, aby laska wzięła do ust, a nawet do oszczędnego seksu przy lekko rozpiętych/ściągniętych spodniach. Pomijając odpowiednio umiejscowione ławki, to w okresie umiarkowanej temperatury w okolicach 20 stopni można założyć leciutki płaszcz lub kurtkę która tak naprawdę nie jest nam 100% potrzebna, ale w razie czego może posłużyć za kocyk.

Wariant seksualny potrafi być o tyle dobry, że czasami laska może nie czuć się do końca ok z pójściem do nas, a na spacerze sprawy potoczą się PŁYNNIE, bez zgrzytów. I wtedy pójście do nas tego samego lub innego wieczoru będzie czymś dużo bardziej naturalnym.

Zdarzają się też takie laski, które potrafią zrobić obciągnięcie z połykiem pod gołym niebem, ale nadal nie czują się ok z pójściem do faceta do domu. I to jest dziwne, ale bywa i tak - w takim przypadku seks oralny w parku z jednej strony daje nam przyjemną gratyfikację, a z drugiej cementuje relację i przybliża, ułatwia normalny seks w mieszkaniu.

Powyższe dwa warianty jak najbardziej mogą się na siebie nakładać - możemy najpierw pójść na "turystyczny" spacer po mieście, a potem skończyć "wariantem seksualnym" w parku.

W tym miejscu jedna uwaga - poświęciłem więcej miejsca wariantowi seksualnemu kontynuowania randki nie dlatego, że jest to główna opcja, ale dlatego, że moim zdaniem to wymagało najwięcej wyjaśniania. Moim typowym modelem jest model "1-3 randki -> pójście do mnie", bez obmacywania się w parkach.


To tyle - być może o czymś zapomniałem lub wyraziłem się niejasno - jeżeli są jakieś pytania lub wątpliwości, to piszcie w komentarzach. 


















niedziela, 24 sierpnia 2014

Czytanie Kobiet Część 3 - Odczytywanie nastawienia kobiety w danym momencie.

Artykułu tyczy się ostrzeżenie zamieszczone na początku pierwszego artykułu serii.

Jak pisałem w poprzedniej części, odczytywanie nastawienia kobiety w danym momencie to jeden z dwóch rodzajów czytania kobiet. Ta forma czytania kobiet ma zasadniczo dwa zastosowania:

1. Zwiększanie skuteczności. Dzięki temu, że śledzimy na bieżąco zmiany nastawienia kobiety, to możemy lepiej kierować interakcją.

2. Uczenie się uwodzenia. Dzięki temu, że widzimy na bieżąco reakcje kobiety na nasze zachowania, to uczymy się uwodzenia, bo zauważymy co dokładnie działa na kobietę dobrze, a co źle. Gdybyśmy oceniali to tylko na podstawie końcowego rezultatu powiedzmy godzinnej interakcji, to niewiele byśmy wiedzieli odnośnie wpływu poszczególnych naszych zachowań.

Czytanie kobiet vs czytanie w myślach

Czytanie kobiet samo w sobie NIE JEST czytaniem w myślach. Nie próbujemy odczytywać myśli, próbujemy odczytywać jej NASTAWIENIE. Mam tu na myśli zasadniczo nastawienie na osi "pozytywne vs negatywne". Czyli odczytujemy, że laska ma nastawienie pozytywne, negatywne lub gdzieś pomiędzy, ale nie widzimy jakie dokładnie myśli za tym stoją. To jest dość ważne - nie próbujemy robić z siebie wszystkowiedzących telepatów, nie analizujemy i nie rozmyślamy, ograniczamy to zwrócenia uwagi na proste pytanie: Jakie jest jej nastawienie w tym momencie?

PÓŹNIEJ, kiedy ktoś już ma doświadczenie, to w praktyce powoli zaczyna się pojawiać efekt "czytania w myślach", w sensie tego, że jesteśmy w stanie z dużym stopniem trafności określić, co mniej więcej myśli kobieta i dlaczego, itd itp. Ale to już pochodną samego czytania nastawienia kobiety, które samo w sobie polega zasadniczo na określeniu nastawienia kobiety na osi od "skrajnie negatywne" do "skrajnie pozytywne". Do tego potrzebne jest doświadczenie, którego większość ludzi nie posiada. Większość facetów ma masę głupich wyobrażeń odnośnie kobiet i w tym momencie próba dokonania czegoś takiego może łatwo zamienić się w wewnętrzne bredzenie i błąkanie się w oparach ułudy.

Inne emocje

Co z emocjami takimi jak złość, smutek, itd itp? Czy je też możemy lub powinniśmy odczytywać? Tak, powinniśmy, ale one są stosunkowo RZADKIE. Na ogół będzie tak, że kobieta będzie nami zainteresowana lub niezainteresowana, nastawiona pozytywne lub negatywnie i nie będzie tam za wiele innych emocji.

Bezstronność i zdystansowanie

W czytaniu kobiet chodzi o uzyskanie informacji, dokonanie trafnej oceny. I jeżeli chcesz, aby dobrze Ci to wychodziło, to powinieneś być bezstronny i zdystansowany względem swoich przekonań, pragnień, wcześniejszych ocen, itd itp. Jeżeli masz w sobie bulgoczące emocje, jeżeli czujesz ciśnienie, to może Ci to nie wyjść zbyt dobrze, bo będziesz zbyt mocno skoncentrowany na sobie, aby móc skoncentrować się na kobiecie. To samo tyczy się Twoich pragnień i niebezpieczeństwa myślenia życzeniowego, tego że możesz próbować zobaczyć nie to co jest, a to co chciałbyś, aby tam było. Lub odwrotnie - jeżeli masz problem problem z pesymizmem i wydaje Ci się, że nie zasługujesz na kobietę, to możesz próbować wmówić sobie, że nie, to niemożliwe, przecież ona nie może być Tobą zainteresowana.

Najlepiej byłoby, gdybyś był zdystansowany względem wszystkiego, gdybyś spojrzał na kobietę traktując obiektywność jako wartość nadrzędną. Po prostu pozwól sobie spojrzeć na kobietę i zobaczyć ją taką, jaka ona faktycznie jest w tym danym momencie.

Praktyka

Jak ROBI się to w praktyce?

W różnych książkach można znaleźć opinie, że komunikacja to przede wszystkim komunikacja niewerbalna, mowa ciała i tak dalej. Można tam znaleźć opisy, jak ułożenie nogi czy ręki w taki czy inny sposób oznacza to czy tamto. Moja opinia na ten temat jest taka, że takie książki piszą teoretycy. Bo co prawda owszem, czasami można coś zobaczyć na podstawie mowy ciała w sensie ułożenia kończyn, ale zdecydowanie nie jest to najważniejszy kanał.

Najważniejszym kanałem informacyjnym przy odczytywaniu nastawienia kobiety w danym momencie są jej OCZY.

Powyższe zdanie ma większą wartość niż wiele książek o mowie ciała razem wziętych.

Mam na karku kilkanaście lat doświadczenia, a i tak nie byłbym w stanie dobrze czytać kobiet na podstawie mowy ciała. Ciekawe, jaki poziom PRAKTYCZNEGO "doświadczenia" mają autorzy takich książek.

Z mimiką twarzy jest lepiej, ale też nie do końca dobrze. Ludzie ogólnie rzecz biorąc mają świadomą kontrolę nad mięśniami swojej twarzy, potrafią chociażby fałszywie się uśmiechać lub ukrywać emocje za "kamienną twarzą". Mimika twarzy jest bardziej przydatna niż mowa ciała, ale to za mało.

Jeżeli chcesz być w stanie naprawdę dobrze czytać kobiety, to musisz nauczyć się obserwować ich oczy. "Oczy się zwierciadłem duszy", jak mówi przysłowie i tak faktycznie jest. Ludzie potrafią kontrolować swoją mowę ciała i mimikę - nawet niekoniecznie w celu celowego udawania czegoś, ale w celu UKRYWANIA, blokowania swoich odczuć. I po wielu latach praktyki, mają to już we krwii, w pewnej mierze robią to odruchowo. Ale z oczami jest inaczej, ludzie tego nie kontrolują i bardzo często w oczach wyczytasz to, co druga osoba przed Tobą ukrywa - celowo lub (znacznie częściej) odruchowo.

Ale jak dokładnie czytać oczy kobiety?

Niestety, nie jestem Cię w stanie tego nauczyć. Musisz sam to opanować, musisz sam nauczyć się patrzeć w oczy kobiety i przedkładać informację płynącą z ich wyrazu ponad wszystko inne, ponad jej słowa, mimikę, mowę ciała, a także ponad swoje własne wyobrażenia. Ja mogę Ci tylko powiedzieć, że to jest właściwy kierunek w kontekście tematu artykułu.

"Ale ja nie widzę w jej oczach nic konkretnego"

Bardzo możliwe, że dobrze widzisz. Przecież to nie jest tak, że kobietami non stop targają jakieś skrajne stany. Przypuszczalnie nie odstajesz w jakiś znaczący sposób od normy i jesteś mniej czy bardziej przeciętnym facetem, który zachowuje się w mniej czy bardziej przeciętny sposób. Jak ona miałaby na Ciebie reagować? Super wielkim podnieceniem? Czy super wielkim obrzydzeniem? Nie, kobiety bardzo często reagują na facetów czymś w okolicach neutralności i jest to coś absolutnie normalnego.

Cała zabawa w czytanie nastawienia kobiet polega między innymi właśnie na tym, aby nauczyć się zauważać, kiedy kobiety czują względem Ciebie coś innego niż neutralność. I jeżeli potrafisz dostrzegać neutralność, to może zacząć eksperymentować, zmieniać swoje zachowanie i patrzeć na to, w jakim kierunku zmieniają się reakcje kobiet.

Mimika twarzy

Mimika jest ważna, to ważny kanał informacyjny, ale jest zdecydowania mniej ważna od spojrzenia. Na mimikę należy patrzeć nie tylko w drugiej kolejności, ale także przez pryzmat spojrzenia.

Mowa ciała, ustawienie kończyn.

Z tych rzeczy można czasami coś wyczytać, ale ogólnie moim zdaniem praktyczna wartość tego nie jest zbyt duża. Przykładowo laska będzie się zachowywać seksownie mając faceta w dupie, a druga będzie stać jak kołek nawet w stanie napalenia i praktycznie gotowości pójścia do łóżka.


Czyli podsumowując:

1. Dystansujemy się emocjonalnie - nie tyle od laski, co od naszego zaangażowania emocjonalnego.
Interesuje nas poznanie prawdy, jaka by ta prawda nie była. I mówię tutaj nie tylko o myśleniu życzeniowym, ale także o negowaniu tego, że podobamy się lasce.

2. Obserwujemy OCZY kobiety.

3. Równolegle, ale w drugiej kolejności obserwujemy jej mimikę.

4. Obserwowanie kończyn i ułożenia ciała sobie odpuszczamy - jeżeli coś w tym zakresie zauważymy, to fajnie, ale nie koncentrujemy się na tym.

sobota, 26 kwietnia 2014

Czytanie Kobiet Część 2


Do zawartości artykułu odnosi się treść ostrzeżenia zawartego na początku pierwszej części serii.

W tym artykule chcę omówić dwa rodzaje czytania kobiet. Te dwie formy czytania kobiet tak naprawdę w pewnej mierze się pokrywają i nie są do końca rozłączne, ale omówienie ich oddzielnie jest sensowne "edukacyjnie".

Dwa rodzaje czytania kobiet to:

1. Odczytywanie charakteru, typu kobiety.
2. Odczytywanie nastawienia kobiety w danym momencie.

1. Odczytywanie charakteru, typu kobiety.

Kobiety z jednej strony są do siebie w pewnym stopniu podobne, ale z drugiej strony w pewnym stopniu się od siebie różnią. Powiedzmy, że jedna kobieta ma 20 lat, miała w życiu dwóch facetów i
obraca się w towarzystwie studenckim. A druga ma 25 lat, miała w życiu 8 facetów i obraca się w towarzystwie bogatych imprezowiczów. Te dwie kobiety mają inne charaktery, inne doświadczenia, inny ŚWIATOPOGLĄD i będą inaczej reagować na te same rzeczy.

Te różnice nie muszą być, nie są rozległe, nie tyczą się wielu rzeczy. Ale mimo tego SĄ istotne, bo często jedna rzecz będzie kluczowa dla odbioru nas jako faceta. Przykładowo jeżeli laska jest "grzeczna i spokojna", to możemy łatwo przeholować z graniem na konkretnego gościa z dużym doświadczeniem seksualnym. A jeżeli dla odmiany laska jest "ostra i seksualna", to możemy łatwo sobie zaszkodzić poprzez brak konkretności.

Na szczęście te same mechanizmy działają także w drugą stronę. Bowiem w głowie kobiety ISTNIEJE wyobrażenie faceta, z którym ona CHCE być, z którym ona CHCE iść do łóżka. To wyobrażenie może być bardziej uświadomione lub bardziej ukryte w podświadomości, ale ono zawsze tam jest. I jeżeli będziesz w stanie zaprezentować się w sposób pasujący do tego wyobrażenia, to uwodzenie stanie się DUŻO łatwiejsze i skuteczniejsze. Bo wtedy BĘDZIESZ tym facetem, z którym ona CHCE iść do łóżka. I odwrotnie - jeżeli będziesz prezentował się w sposób niezgodny z tym wyobrażeniem, ale będziesz pchał się do przodu, to wyjdzie z tego "bitwa" pomiędzy tym co Ty chcesz, a tym czego ona chce. I zacznie się dziwna atmosfera, trudności, wykręty i tak dalej i tak dalej.

Co do trafiania w jej wyobrażenia, to co z (fizycznym) elementem wyglądowym jej wyobrażeń, w sensie "wysoki, umięśniony brunet"? Mam dobre i złe wieści. Niestety, chyba każda kobieta ma w swoich wyobrażeniach element wyglądowy. I nie za bardzo jest z tym co zrobić. Pół biedy, jeżeli ktoś nie wygląda jak facet z jej snów, ale wygląda dobrze. Gorzej, jeżeli ktoś wygląda naprawdę słabo.

To może być przykre dla wielu osób czytających ten artykuł, ale niestety moim zdaniem pewna doza atrakcyjności fizycznej jest czymś bardzo ważnym. Nie chodzi mi o wyglądanie bardzo dobrze - mam na myśli wyglądanie w miarę dobrze lub przeciętnie, ale nie gorzej od przeciętnej.

Na szczęście nie musimy w pełni trafiać w wyobrażenia kobiety. Na pomoc przychodzi nam prosta statystyka - facetów spełniających (prawie, bo ideałów nie ma) 100% wszystkie, wyglądowe i niewyglądowe wymagania kobiety jest może kilkudziesięciu w skali kraju i gdyby miała akceptować tylko nich, to pewnie do końca życia byłaby dziewicą. Nie musimy być ideałami, wystarczy że się do nich w miarę zbliżymy. Co w przypadku elementów wyglądowych bywa wymagające pracy i wyrzeczeń (rzeźbienie ciała), kosztowne i niebezpieczne (operacje plastyczne) lub wręcz niemożliwe (wzrost). A w przypadku elementów niewyglądowych mamy naprawdę duże pole do popisu.

To nieco akademicka uwaga, ale nagminnie spotykany i zarazem kluczowy problem szacunku do kobiet można zaklasyfikować jako błędne odczytywanie charakteru kobiet. Ujmując to w skrótowy sposób, większość facetów patrząc na kobietę postrzega ją jako znacznie bardziej cnotliwą i trudną do zdobycia niż jest ona jest w rzeczywistości. Tyczy się to także tego, jaki typ facetów lubi kobieta - na ogół laska lubi facetów bardziej "draniowatych" niż pomyślałby patrzący na nią przeciętny facet.

2. Odczytywanie nastawienia kobiety w danym momencie.

W poprzedniej sekcji pisałem o dopasowaniu do tego, co stanowi mniej czy bardziej trwałe preferencje kobiety. Bo jeżeli kobieta lubi przykładowo pewnych siebie facetów z kasą, to raczej się to jej w najbliższym czasie nie odmieni. Tutaj natomiast chciałbym powiedzieć o dopasowaniu do AKTUALNEGO nastawienia kobiety. Czyli tego elementu, który potrafi się zmieniać na przestrzeni minut, a nawet sekund.

W ramach bardzo oczywistego, wręcz topornego przykładu odniosę się do odwiecznego randkowego dylematu, czyli do "Kiedy mam pocałować kobietę?". Chodzi mi o to, że jeżeli spróbujesz pocałować kobietę od razu, na samym początku randki, to jest spora szansa na to, że kobieta to odrzuci. Ale gdybyś spróbował zrobić dokładnie to samo, ale później, powiedzmy po godzinie randkowania, to jest spora szansa na to, że ta sama kobieta dałaby Ci się pocałować. To jest ta sama kobieta, jej "trwała" osobowość czy gusta nie zmieniły się przez godzinę - zmieniło się jej aktualne nastawienie do Ciebie.

Napisałem powyżej o próbie pocałowania kobiety po godzinie - ale oczywiście to nie jest tak, że laska akurat po 60 minutach robi się gotowa na całowanie. Z tym może być bardzo różnie, to może być 10 minut, może być 90 minut, a może być też tak, że kobieta w ogóle do tego stanu gotowości nie dojdzie. I zależy to nie tylko od konkretnej kobiety, ale także od przebiegu rozmowy i wydarzeń na randce. Bo jeżeli ja będę bardzo sprawnie rozmawiał z laską, to ona praktycznie na pewno osiągnie ten punkt gotowości do pocałunku i osiągnie go szybko. A jeżeli będę z nią rozmawiał jak jakiś leszcz czy dziwak, to ona może nigdy nie osiągnąć tego punktu.

Powyższy przykład z gotowością do całowania się to tylko wycinek całego tematu. Jest wiele sytuacji, w których w danym momencie kobieta odbierze pozytywnie lub negatywnie określone działanie z naszej strony, przy czym jej reakcja będzie mogła się zmieniać na przestrzeni minut czy nawet sekund. Nie da się wymienić wszystkich możliwości, ale to mogą być takie sytuacje, jak np. gotowość lub niegotowość do rozmowy o seksie czy do rozmowy na głębokie, osobiste tematy emocjonalne. A reakcje nie muszą być 100% pozytywne czy też 100% negatywne, mogą być reakcje umiarkowane, polegające przykładowo na tym, że kobieta podejmuje zarzucony przez nas trudny temat, ale czyni to z rezerwą i pewną dawką negatywnych emocji, na zasadzie "niech ci będzie, ale nie czuję się z tym w pełni komfortowo".

Ten typ czytania kobiet jest BARDZO ważny jeżeli chodzi o NAUKĘ uwodzenia. Bo jeżeli jesteś w stanie wychwytywać na bieżąco, jaka jest reakcja, zmiana nastawienia kobiety względem danych słów czy danego zachowania, to w ten sposób uczysz się czego unikać lub odwrotnie - co opłaca Ci się powtarzać w kontaktach z następnymi kobietami. Jeżeli ktoś nie umie tego wychwytywać, to trudno mu będzie się stać się lepszym, bo będzie to w stanie oceniać tylko na podstawie ostatecznego rezultatu danej interakcji - na podstawie tego, czy da numer czy nie, czy kobieta da dupy czy nie, itd itp. A jeżeli ktoś rozmawia z kobietą powiedzmy 15 minut, to przez te 15 minut mówi bardzo dużo różnych rzeczy i wykonuje bardzo dużo różnych zachowań. I potem taki facet nie wie, czy dajmy na to kobieta nie dała mu numeru dlatego, że coś jej nie podpasowało pod sam koniec interakcji, a może w środku, a może już od samego początku nie była zainteresowana nim jako facetem, ale postanowiła z nim chwilę pogadać.

Jeżeli jesteśmy w stanie wychwycić w danym momencie, że coś co powiedzieliśmy czy zrobiliśmy ma pozytywny czy negatywny wpływ na nastawienie kobiety do nas, to nie tylko jesteśmy w stanie lepiej nawigować dalszą interkację z nią, ale zostają nam z tego precyzyjne spostrzeżenia, które przydadzą się nam w interakcjach z innymi kobietami i które spowodują wzrost naszych umiejętności uwodzenia.

Dwie uwagi:

A. Występuje tutaj synergia z pierwszym typem czytania kobiet, czyli z czytaniem charakteru/typu kobiety. Bo możemy mieć spostrzeżenia ogólne typu "X wychodzi/nie wychodzi mi w kontaktach z kobietami", a możemy mieć też spostrzeżenia względem konkretnej grupy kobiet typu "X działa/nie działa dobrze na kobiety typu Y".

B. Tu nie chodzi tylko o słowa czy zachowania w prostym, sztywnym ujęciu na zasadzie "powiedzieć X, zrobić Y", tu chodzi także o warianty, "zabarwienie" słów czy zachowań, o połączoną z tym mowę ciała, timing, reagowanie na jej wcześniejsze zachowanie, itd itp. Chodzi przykładowo o to, że jeżeli kobieta spojrzy się na nas w określony sposób, to my wiemy na podstawie poprzednich doświadczeń z kobietami jak my mamy się na nią spojrzeć i jaką minę zrobić, aby wywrzeć dobre wrażenie.

niedziela, 22 grudnia 2013

Czytanie Kobiet Część 1

To jest artykuł o czytaniu kobiet, w sensie rozpoznawania z jakiego rodzaju kobietą mamy do czynienia i co myśli/czuje ta kobieta w danym momencie.

Uwaga!

To raczej nie jest artykuł (seria artykułów) dla każdego.

1. Poruszane tu kwestie bywają subtelne, a cała tematyka jest dość trudna do uchwycenia. Jeżeli lubisz nieskomplikowany i łatwy do strawienia przekaz, to może to nie być artykuł dla Ciebie.

2. Ten artykuł (seria) ma wiele wspólnego ze zwiększaniem skuteczności i zmniejszaniem liczby porażek. Co samo w sobie jest jak najbardziej ok, ale może stanowić pokusę, zachętę do niewłaściwego myślenia. Mam na tu ma myśli to, że wielu facetów chciało działać z kobietami, ale boi się porażek. I ten artykuł mógłby potencjalnie wywołać u części czytelników głupie myśli w stylu "najpierw nauczę się świetnie czytać kobiety, a dopiero potem zacznę działać, nie ponosząc w ogóle porażek". NIE MA TAKIEGO NUMERU. Ten artykuł może wskazać drogę ku zmniejszeniu, ale bynajmniej wcale nie eliminacji porażek. Pewna ilość porażek będzie zawsze. To po pierwsze. Po drugie, nie da się nauczyć czytania kobiet bez obcowania z nimi, nie jest to też substytut doświadczenia czy ogarnięcia psychicznego.


Dlaczego czytanie kobiet jest przydatne?

Powód Pierwszy:

Bo dobre czytanie kobiet w OGROMNYM stopniu zwiększa skuteczność, usprawnia działania z kobietami.

To w sumie powinno być dość oczywiste. W każdej dziedzinie życia jest tak, że aby efektywnie działać, na ogół musisz posiadać INFORMACJE o stanie sytuacji. A jeżeli nie tych informacji nie posiadasz, jeżeli nie wiesz jaka jest sytuacja, to skuteczność Twojego dzialania najpewniej nie będzie zbyt wysoka.

Jeżeli wiesz z jaką kobietą masz do czynienia, jeżeli wiesz jak ona się czuje w danym momencie, to
możesz dostosować swoje postępowanie - zarówno do niej w sensie jej "stałego" charakteru/światopoglądu, jak i jej nastawienia psychicznego na tę chwilę. A to działa dużo lepiej niż pchanie się do przodu "na ślepo", bez dostosowania do tej konkretnej kobiety i do tego konkretnego momentu.


Powód Drugi:

Bo czytanie kobiet w OGROMNYM stopniu ułatwia zwiększanie swoich umiejętności obchodzenia się z kobietami.

Jeżeli ktoś nie posiada dobrej umiejętności czytania kobiet, to widzi tak naprawdę tylko efekt końcowy interakcji. Co nie jest problemem, jeżeli interakcja jest kilku sekundową "zlewką". Ale co jeżeli interakcja to powiedzmy pół godziny przy poznaniu, a potem godzinna randka, zakończona finalnie czy to seksem, czy to odrzuceniem? Które zachowania były dobre i wpływały na laskę korzystnie, a które niekorzystnie? Nawet jeżeli udało Ci się zaliczyć kobietę, to przecież wcale nie znaczy, że wszystko zrobiłeś tak dobrze, jak tylko się dało - mogły być momenty, w których kobieta
była "odpychana" przez niektóre Twoje zachowania. I odwrotnie - nawet jeżeli dostałeś kosza, to wcale nie oznacza, że wszystko zrobiłeś źle. Jak masz nauczyć się czegoś z interakcji, skoro
nie wiesz które spośród Twoich zachowań były trafione, a które nie, jeżeli znasz tylko rezultat końcowy całości?

Jeżeli potrafisz dobrze czytać kobiety, to WIDZISZ kiedy zachowanie Ci wchodzi, a kiedy nie wchodzi. I uczysz się czego należy unikać, a co robi na kobietach dobre wrażenie. Nie mówię tutaj tylko o konkretnych słowach, ale także zachowaniach. Z czasem możesz wiedzieć, że jeżeli przykładowo spojrzysz się dziewczynie w oczy w sposób X, to na ogół działa to dobrze.

Trzy rzeczy wspierające dobre czytanie kobiet:

1. Doświadczenie

Jedną z przyczyn, dla których większość mężczyzn jest dość "ślepa", gdy chodzi o kobiety, jest po prostu to, że brakuje im z nimi doświadczenia. Gdy ktoś ma doświadczenie w danej dziedzinie, to bardzo często potrafi poznać czy też ocenić wiele rzeczy "na oko". Przykładowo osoba zajmująca się tańcem może ocenić klasę innego tancerza, podczas gdy ja będę widział tylko tyle, że ktoś tańczy. To samo ma miejsce z kobietami - facet doświadczony z kobietami będzie widział więcej, niż mniej doświadczony.

I liczy się oczywiście tylko zabarwione seksualne obcowanie z kobietami lub przynajmniej obserwowanie takiego obcowania. Jak już chyba kiedyś pisałem na tym blogu, większość facetów ma wiele do czynienia z kobietami, ale w codziennych sytuacjach związanych z edukacją, sprawami zawodowymi czy rodzinnymi. A to są zupełnie inne okoliczności, w których kobiety zachowują się inaczej i pokazują bardzo niewiele z tego, jakimi są osobami w życiu seksualnym.

Doświadczenie o którym mówię ma miejsce wtedy, gdy idziesz do łóżka z jakąś kobietą, w międzyczasie rozmawiając z nią, poznając ją i jej osobowość. I z czasem, po którejś z rzędu kobiecie układa Ci się w głowie obraz tego, jakim poglądom, cechom charakteru czy emocjom na ogół odpowiadają określone cechy wyglądu, ubrania, różne słowa, spojrzenia, zachowania. Lecz niestety tego nie da się w pełni oddać w tekście. To tak jakby próbować tłumaczyć w tekście, dlaczego jeden człowiek wzbudza w Tobie zaufanie, a drugi sprawia wrażenie cwaniaczka. To się "po prostu widzi", nie da się tego przekazać słowami.

Ja nie mogę Ci tego przekazać, ale na szczęście Ty sam możesz zdobyć takie wyczucie, poprzez zdobywanie doświadczenia z kobietami.

2. Wyluzowanie


Przeciętny facet ma poważne blokady psychiczne. Możemy to nazwać brakiem pewności siebie, nieogarnięciem psychicznym lub jeszcze jakoś inaczej. Ważne jest, że napełnia go to negatywnymi emocjami, napięciem, itd itp. A to wszystko naprawdę nie służy ani dobremu czytaniu. Jeżeli facet jest spięty, wypełniony emocjami i myślami tyczącymi się JEGO SAMEGO, w sensie walki z własnymi negatywnymi myślami i odczuciami, to siłą rzeczy jego zdolność do postrzegania otaczającego go świata ulega zakłóceniu.


Mężczyźni ogólnie traktują zbyt poważnie kobiety i biorą za bardzo do siebie relacje z nimi, tak jakby miały niezwykle istotne znaczenie, wyznaczające ich wartość jako facetów lub wręcz jako ludzi. Jeżeli ktoś podchodzi do tego w ten niezbyt zdrowy sposób, to jego podejście do sprawy będzie generować MASĘ problemów, a zakłócanie czytania kobiet będzie tylko jednym z nich.

Kiedyś napisałem o tym artykuł:

http://uwodzenie-milroh.blogspot.com/2012/06/o-braku-szacunku-do-kobiet.html


3. Otwarty umysł

Ludzie bardzo często miewają wbite do głowy przekonania, które NIE wynikają z ich osobistego doświadczenia. Wiele, wiele razy słyszałem różne opinie, które padały z ust ludzi kompletnie nie mających praktycznego doświadczenia w temacie.

Świetnym przykładem jest być kolega kolegi, którego zdaniem poznanie kobiety na ulicy jest NIEMOŻLIWE. Niemożliwe, bo przecież kobieta da nam w pysk lub policję wezwie. A skąd ów kolega o tym "wie"? Nie wiadomo, bo NIGDY NIE PRÓBOWAŁ. Czy chociaż jakiś jego kolega dostał w twarz od kobiety podczas podejścia ulicznego? Nie, też nie. Więc skąd wziął się jego pogląd? Wyrósł jak chwast na bazie zasłyszanych głupot, własnych kompleksów, itd itp. Ale dla niego, w jego odczuciu "TAK JEST", dla niego to jest "prawdziwe".

Innym, wręcz klasycznym przypadkiem jest osobnik, według którego wszystkie kobiety w eksluzywnym klubie X "lecą na kasę". Ile zna lasek, które poznały tam kasiastego faceta? Zero. Ilu zna kasiastych facetów, którzy poznali tam i przelecieli laskę lecącą na kasę? Zero. Ile razy był w tym klubie? "ON DO TAKICH MIEJSC NIE CHODZI!". No pięknie po prostu...

Ten sam facet uważa, że wszystkie kobiety chodzą do pewnego innego klubu, w którym dla odmiany podobno był, "to szmaty". I jego zdaniem przespanie się z którąkolwiek z nich nie jest jakimkolwiek, najmniejszym problemem. Niestety biedny, głupi Milroh widocznie nie dorósł do geniuszu uwodzicielskiego kolegi, bo jak najbardziej zdarzało mu się dostawać w tym klubie kosze. A ile kobiet z tamtego miejsca przeleciał kolega? Oczywiście zero. A ile kobiet miał w ogóle? JEDNĄ, w wieku 30 lat.

To są skrajne przypadki, ale obrazują pewną prawidłowość. Ludzie "biorą z powietrza" poglądy, które dla nich są "prawdziwe". I potrafią się upierać, wykłócać, i tak dalej i tak dalej, broniąc poglądów pozbawionych jakichkolwiek podstaw.

W przypadku bardziej rozsądnych ludzi mogą wystąpić mniej szokujące, ale też szkodliwe poglądy i oceny "wzięte z powietrza", które będą dla nich "prawdziwe".

W tej chwili przychodzą mi do głowy dwa konkretne typy tego sytuacji:

1. Laska wygląda na sukę, ale potem zaczyna się zachowywać jak wrażliwa osoba. Musimy szybko odstawić na bok starą ocenę i dostosować się do nowych okoliczności. A jeżeli ktoś zbytnio przywiąże się do pierwszego wrażenia i będzie nadal traktował ją jak sukę, to jego szanse drastycznie spadają - efekt jest taki, że ona się otwiera, a on to jak debil odrzuca.

2. Laska wygląda na wrażliwą intelektualistkę, ale potem daje oznaki tego, że tak naprawdę chce faceta silnie seksualnego i dominującego. Niejeden facet będzie miał problem z uwierzeniem, że ta słodko wygląda laska sygnalizuje to, co sygnalizuje. A w efekcie laska uzna, że on kompletnie nie jest facetem którego ona potrzebuje.

Innymi słowy mówiąc, jeżeli chcesz dobrze czytać kobiety, to musisz być gotowy do podążania za tym, co dzieje się i co widzisz na bieżąco. Bez kurczowego trzymania się uprzednich poglądów względem danej kobiety, danej grupy kobiet czy też względem kobiet jako takich.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Docieranie do emocji kobiety, wytwarzanie bliskości emocjonalnej. Część 3


Poziomy głębokości emocjonalnej tematów

Różne tematy mają różne poziomy głębokości emocjonalnej. To może brzmieć tajemniczo, ale chodzi tu o bardzo prostą rzecz. Są tematy takie jak np. rozmowa o pogodzie, które są wyjątkowo mało osobiste i których potencjał emocjonalny jest wyjątkowo niewielki. A są tematy takie jak np. rozmawianie o swoich fantazjach seksualnych czy też o pragnieniach tyczących się idealnego partnera i idealnego związku, które są bardzo osobiste i których potencjał emocjonalny jest bardzo wysoki.

Rozmowa na dany temat zbliży Cię z kobietą [na ogół] w stopniu proporcjonalnym względem poziomu głębokości emocjonalnej danego tematu.

Powiedzmy, że miałbyś teraz przegadać z jakąś kobietą 10 minut na wybrany temat. Jak sądzisz, jakby Was zbliżyło emocjonalnie:

1. 10 minut rozmowy o pogodzie.
2. 10 minut rozmowy o jej pracy.
3. 10 minut rozmowy o imprezach i alkoholu.
4. 10 minut rozmowy o jej pragnieniach odnośnie idealnego związku i idealnego partnera.

To chyba oczywiste, że po 10 minutach rozmowy o jej pragnieniach związkowych będziesz z nią dużo bliżej, niż po 10 minutach rozmowy o pogodzie.

Jakie implikacje ma to w praktyce?


[Na ogół] Twoim celem [na randce] powinno być poruszenie jak najgłębszych, jak najbardziej osobistych tematów.


Wielu facetów robi taki błąd, że rozmawiają o swojej pracy, o jej pracy, o swoich wakacjach, o jej wakacjach, o muzyce, o alkoholu i imprezach, ale nie poruszają żadnych naprawdę osobistych tematów. I co się z tego robi? Robi się z tego randka "niby dobra", na której porusza się wiele ciekawych tematów, ale nie jest wytwarzana zbyt duża bliskość emocjonalna. To tak naprawdę typ randki emocjonalnie rzecz biorąc KOLEŻEŃSKIEJ. Taka randka nadal może zakończyć się sukcesem, bo przecież kobieta przyszła na randkę prawdopodobnie dlatego, że facet się jej podoba, ale skuteczność takiej randki ma się nijak względem randki z dobrym budowaniem bliskości emocjonalnej.

Co się stanie, jeżeli porozmawiasz z kobietą na tematy, na które do tej pory ona rozmawiała tylko i wyłącznie z bliskimi koleżankami i byłymi facetami (kiedy ci byli jeszcze "obecnymi")? To bardzo proste - staniesz się jej bliższy, przestaniesz być "tym OBCYM facetem którego poznałam". A jej BARIERY względem Ciebie i kontaktów seksualnych z Tobą mocno osłabną, bo ona będzie czuła, że naprawdę dobrze Cię zna i że czuje się z Tobą komfortowo także w sprawach osobistych. Oczywiście wiele zależy od tego, co zaprezentujesz podczas takiej rozmowy, bo jeżeli podczas rozmowy na osobisty temat dasz się poznać jako burak, to efekt będzie dokładnie odwrotny.



Jakie tematy są dobre?

Tematy seksualne są bardzo dobre, ALE są jednocześnie najbardziej drażliwe. Należy przy nich zachować dodatkową ostrożność.

Moim zdaniem najlepsze są tematy impresyjne, tożsamościowe, auto-eksploracyjne. Chodzi o rozmawianie o tym:

- Jak ona czuje się w swoim życiu. W ŻYCIU, czyli na poziomie globalnym, a nie np. w pracy.
- Kim ona się czuje, za kogo się uważa. Uwaga to jest wbrew pozorom coś trochę innego niż to jaką jest osobą - to jest niby prawie to samo, ale w praktyce jest duża różnica.
- Co ona chciałaby osiągnąć w swoim życiu, EMOCJONALNIE.

Stopniowanie tematów

Do głębokich tematów należy przechodzić stopniowo. Nie chcemy wyjść na nawiedzonych dziwaków, waląc od samego początku randki głęboką "psychoanalizę". Należy pogadać trochę (np. kilkanaście lub kilkadziesiąt minut) na normalne tematy, a potem STOPNIOWO przechodzić do tych głębszych.

Płynne przechodzenie pomiędzy tematami

Staraj się PŁYNNIE i "NATURALNIE" przechodzić pomiędzy tematami. Unikaj sytuacji, w których w nagły, "nieuzasadniony" sposób zmieniasz temat bez powiązania go z poprzednim tematem, ZWŁASZCZA jeżeli ten następny jest głębszy od poprzedniego.

Jeżeli wprowadzasz płynnie głęboki temat, to masz o wiele mniejsze szanse na opór ze strony kobiety - bo to przecież "tak jakoś samo" wyszło w toku rozmowy. A jeżeli robisz to samo niepłynnie, to może to wyjść tak, że Ty z premedytacją chcesz pchać rozmowę w tym kierunku - więc może nawet myślałeś o tym obsesyjnie od początku randki i dopiero teraz się odważyłeś - a to jest CREEPY.

Jak PŁYNNIE i "NATURALNIE" zmienić temat? Poprzez POWIĄZANIE go z poprzednim. Można ująć to tak, że zaczynasz rozmawiać o kolejnym temacie W KONTEKŚCIE poprzedniego. A potem poprzedni temat gdzieś "umyka" i zostaje tylko ten drugi.

Powiedzmy, że mamy jeden temat płytki - wakacje, a drugi głębszy - otwartość emocjonalna ludzi.

Rozmawiasz z kobietą o tym, że ona była na wakacjach w Egipcie, a Ty w Hiszpanii czy jakoś tak.

Źle:

"Byłem w te wakacje w Hiszpanii i było tam piękne morze i fantastyczni ludzie. <10 minut rozmowy o wakacjach> Co sądzisz o tym, że niektórzy ludzie są bardzo otwarci emocjonalnie, a inni nie?"

Dobrze:

"Byłem w te wakacje w Hiszpanii i było tam piękne morze i fantastyczni ludzie. <10 minut rozmowy o wakacjach> Wiesz co naprawdę lubię w Hiszpanii? To, że Hiszpanie mają zupełnie inny temperament niż Polacy, że są dużo bardziej otwarci emocjonalnie."

Od rozmowy o różnicach w otwartości emocjonalnej Polaków i Hiszpanów można bardzo płynnie przejść do pytania, jaki jest JEJ opinia na temat bycia otwartym emocjonalnie. A z tego z kolei można bardzo płynnie przejść do tego, jaka jej zdaniem jest jej otwartość emocjonalna, dlaczego taka jest, jak to wpływa na jej życie - otwiera się cala masa "psychoanalitycznych" tematów.

Nie wiem czy rozumiesz MOC tego co przedstawiłem powyżej. Temat wakacji jest tematem bardzo
lekkim i łatwym do wprowadzenia - a ja pokazałem, jak można z tego tematu przejść łatwo do tematów emocjonalnych i "psychoanalitycznych". Zastosowana przeze mnie metoda jest prosta, ale daje ogromne możliwości.

Aby przejść płynnie do pożądanego tematu, zacznij mówić o pożądanym temacie W KONTEKŚCIE POPRZEDNIEGO.

Poniżej przedstawię kilka przykładów przejść od zwyczajnych tematów do tematów bogatszych emocjonalnie. Uwaga - zasada stopniowania tematów nadal obowiązuje - poniższe przejścia miałyby sens dopiero po pewnym okresie czasu.

Wykształcenie:

A. Jeżeli laska studiuje/studiowała coś "miękkiego", np. anglistykę: "Bardzo fajnie, że studiujesz anglistykę. Wiesz o tym, że podobno ludzie studiujący kierunki lingwistyczne mają poziom empatii dużo wyższy od przeciętnej?"

B. Jeżeli laska studiuje/studiowała coś "twardego" jak np. prawo: "Wiesz, prawnicy obojga płci których poznałem to tacy jakby zamknięci w sobie, nastawieni tylko na karierę ludzie. Ale Ty jesteś inna, bardziej otwarta i kontaktowa. Jak to jest - może myślałaś o czymś bardziej humanistycznym, a na prawo poszłaś przez pomyłkę? ;)"

Praca:

W zasadzie można podstawić powyższe A i B, bez jakichkolwiek zmian.

Kluby:

"Wiesz, mi się nie do końca podoba atmosfera w warszawskich klubach. Ludzie upijają się w gronie znajomych - są pozornie otwarci i rozbawieni, a tak naprawdę lanserscy i zamknięci emocjonalnie. Ja uwielbiam się bawić, ale w bardziej wyluzowanej, otwartej emocjonalnie atmosferze".

Alkohol/Drinki:

"Wiesz, ja lubię drinka X, ale tak ogólnie to smuci mnie to, że większość ludzi nie potrafi się bawić bez alkoholu. Ludzie są spięci, emocjonalnie zamknięci i potrzebują alkoholu, aby się otworzyć. Ja bardzo lubię imprezować z ludźmi, którzy są naturalnie otwarci emocjonalnie, a piją naprawdę dla przyjemności".


Intensywność "przerobienia" danego tematu.

Nie wystarczy po prostu poruszyć głęboki temat, należy dokonać tego dostatecznie intensywnie. To NIE MA być kilka zdań na krzyż, to NIE MA być coś takiego:


- "(...)Czy otwartość emocjonalna jest dla Ciebie ważna?"
- "Tak, uważam że jest bardzo ważna"
- "Ja też". <Zmiana tematu>

Technicznie rzecz biorąc jest to poruszenie dość głębokiego tematu otwartości emocjonalnej, ale tak naprawdę jest to NIC. Wymiana zdań powinna być dużo, dużo dłuższa. Nie będę pisał takiej rozmowy od A do Z, ale w jej skład mogłyby wchodzić np. następujące pod-tematy:

- Jej wstępna opinia odnośnie otwartości emocjonalnej
- Twoja reakcja (komentarz) na jej powyższą opinię
- Twoja opinia odnośnie otwartości emocjonalnej
- Jej reakcja na powyższą opinię
- Jej ocena własnej otwartości emocjonalnej (po Twoim pytaniu)
- Twoja opinia porównawcza pomiędzy jej powyższą oceną, a Twoim intuicyjnym wrażeniem (prawdziwym czy zmyślonym)
- Twoja ocena własnej otwartości emocjonalnej

Potem możnaby zmienić temat np. na to, jak ona do tej pory dogadywała się z facetami w swoim życiu lub też jakie cechy są dla niej najważniejsze u mężczyzny, itd itp.

Za każdym pod-tematem który napisałem powyżej powinno stać przynajmniej kilka zdań, z różnymi niemożliwymi do przewidzenia pytaniami i komentarzami z obydwu stron. Chodzi mi tutaj o pokazanie, że ten jeden temat to materiał nie na 1, a na np. 10 minut rozmowy.


Miękkie prowadzenie i "Drzwi Obrotowe".

Masz prowadzić rozmowę w odpowiednim kierunku, ale masz czynić to MIĘKKO. Cały przebieg rozmowy ma być miękki i bezproblemowy, bez (widocznego) narzucania swojej woli i forsowania czegokolwiek. Prowadzenie tego w ten sposób powoduje, że kobieta ma wrażenie, że świetnie się z Tobą rozumie i że rozmowa rozwija się sama, a nie że Ty popychasz ją we wskazanym przez siebie kierunku.

Jeżeli kobieta pcha rozmowę w kierunku innym od zaplanowanego przez Ciebie, to zastosuj wariant
techniki "Drzwi Obrotowych", o której pisałem już wcześniej na blogu. Chodzi o to, że drzwi obrotowe przy popchnięciu z jednej strony obracają się, ale z drugiej tak naprawdę nie poruszają się z miejsca ani o centymetr. W przypadku budowania bliskości emocjonalnej "Drzwi Obrotowe" polegają na tym, że gdy kobieta wbrew Twoim zamierzeniom zmienia temat lub mówi coś co Ci nie pasuje, to nie walczysz, nie opierasz się - tylko przytakujesz, zgadasz się z nią, ale nadal starasz się prowadzić rozmowę w pożądanym kierunku.

Czyli jeżeli np. Ty chciałeś przejść do tematu otwartości emocjonalnej z tematu wakacje, a ona nagle zmieniła temat na alkohole, to nie stresujesz się, tylko przechodzisz do tematu otwartości emocjonalnej z tematu alkoholi, oczywiście stosując prawidłowe przejście, z poruszeniem otwartości emocjonalnej w kontekście alkoholu.

Osobiste doświadczenia i interpretacje emocjonalne.

Naszym celem jest zasadniczo emocjonalne otworzenie się i emocjonalna aktywizacja kobiety.

Aby to osiągnąć, należy prowadzić rozmowę w kierunku rozmawiania o OSOBISTYCH DOŚWIADCZENIACH I INTERPRETACJACH EMOCJONALNYCH (Twoich i jej), a nie o suchych faktach czy zdystansowanych opiniach.

Powiedzmy, że kobieta pyta się Ciebie, jakie cechy są dla Ciebie najważniejsze u kobiety.

Odpowiedź, że seksowna twarz, ładne nogi, tyłek czy piersi jest niewątpliwie bardzo szczera, ale w praktyce można bardzo szybko się przekonać, że szczerość nie jest drogą prowadzącą do sukcesu z kobietami. :)

Typowe kłamstwo w stylu "inteligencja, szczerość, wrażliwość" na pewno działa dużo lepiej, ale takie coś jest podaniem SUCHYCH FAKTÓW, co ma się nijak do budowania bliskości emocjonalnej.

Dużo lepsze jest bardziej zaawansowane, bardziej rozbudowane kłamstwo, np: "Wiesz, moim zdaniem najważniejsze jest to, jak CZUJESZ, jak ROZUMIESZ się z drugą osobą. Chodzi o to, aby być z kimś, z kim naprawdę dobrze się rozumiesz, z kim chcesz i potrafisz być naprawdę blisko".

Nie wiem czy to widzisz, ale to co napisałem powyżej sprawia wrażenie czegoś dużo bardziej autentycznego, płynącego z głębi serca, czegoś bardziej indywidualnego, osobistego. I aczkolwiek jedna taka wypowiedź niekoniecznie zmieni wiele, to jeżeli jest takich wypowiedzi więcej, jeżeli stanowią znaczną część rozmowy, to ich wpływ może być bardzo duży.

Powiedzmy, że rozmawiamy o jej studiach i że ona studiuje np. psychologię.

Typowe pytania tyczące się tego to:

- "Czy to ciężkie studia?"
- "Czy jesteś zadowolona?"
- "Co chcesz robić po tych studiach?"

Te pytania są akceptowalne, ale nie są szczególnie użyteczne. To taka gadka-szmatka, która emocjonalnie rzecz biorąc nigdzie nie prowadzi.

Chcemy zwrócić kierunek rozmowy w kierunku jej (lub Twoich) OSOBISTYCH DOŚWIADCZEŃ
I INTERPRETACJI EMOCJONALNYCH. W kontekście studiowania psychologii może nas interesować jej osobisty stosunek, jej osobiste doświadczenia z tym związane.

To może wyglądać np. tak:

- "Dlaczego poszłaś na psychologię?"
- "Bo się tym interesowałam (...)"
- "Czy jest może tak, że CZUJESZ, że chciałabyś lepiej rozumieć innych ludzi?"



Powiedzmy, że kobieta pyta się nas, czy jesteśmy sami/jak długo jesteśmy sami, a potem dlaczego tak jest.

Prawdziwa odpowiedź w moim wypadku brzmi: "nie jestem sam, mam dwie dziewczyny z którymi regularnie się spotykam". I to jest bardzo zła odpowiedź, naprawdę zła. :)

Dużo lepszym rozwiązaniem jest kłamstwo "Rozstałem się pół roku temu".

Odpowiedzią na nie może być przykładowo uprzejme pytanie z jej strony "A mogę się zapytać, dlaczego?"

Akceptowalne, ale niezbyt dobre odpowiedzi to "Nasz związek się wypalił" lub "Przestaliśmy się rozumieć" lub coś podobnego.

Dużo lepszy jest bardziej zaawansowany kit w stylu "Wiesz, to jest przykre, ale czasami człowiek stopniowo przestaje się rozumieć z osobą, którą wydawało mu się że kochał. I to boli, ale z drugiej strony może to po prostu oznacza, że to nie była ta właściwa osoba?"

Laska ma wrażenie, że dzielisz się z nią autentycznymi przeżyciami i że wypowiadasz głębokie, autentycznie znaczące coś dla Ciebie myśli. To działa na Twoją korzyść dużo bardziej niż wcześniej przytoczone "standardowe", niewiele wnoszące emocjonalnie odpowiedzi.

Zasada wzajemnego zaufania i otwarcia emocjonalnego.

To bardzo proste - jeżeli kobieta odnosi wrażenie, że facet traktuje ją powierzchownie i w emocjonalnie zdystansowany sposób, to ona też nie będzie się przed nim otwierać. Ale jeżeli ona ma wrażenie, że facet autentycznie się przed nią otwiera, to ona wtedy czuje, że może mu bardziej zaufać i ma ochotę mu się ODWZAJEMNIĆ, poprzez otwarcie emocjonalne z jej strony.

Innymi słowy mówiąc, TY SIĘ OTWIERASZ - ONA SIĘ OTWIERA. Przy czym Twoje otwarcie oczywiście nie musi być autentyczne, o ile potrafisz to dobrze odegrać.

To między innymi powoduje, że emocjonalne, sprawiające (prawdziwe czy nie) wrażenie autentycznych teksty w stylu tych przedstawionych w poprzedniej sekcji naprawdę dobrze działają na otwartość emocjonalną kobiet.

Ale tyczy się to też wymiany poglądów - jeżeli Ty powiesz lasce o swoich przekonaniach odnośnie jakiejś "głębszej sprawy", np. roli mężczyzny czy kobiety w związku, to ona najpewniej odpowie Ci tym samym, analogicznym "uzewnętrznieniem się". W wyniku czego rozmowa zejdzie na głębsze tory, a jej umysł przestawi się z myślenia o sprawach powierzchownych na myślenie o sprawach głębokich.

Mówienie o negatywnych doświadczeniach i emocjach.

Aby wydusić więcej z poprzedniej zasady, należy zwierzać się kobietom (szczerze lub nie) z tych spraw, które są lub powinny być przykre i bolesne, a nawet delikatne i prywatne. Innymi słowy mówiąc, należy mówić o negatywnych doświadczeniach i negatywnych rzeczach. Oczywiście bez przesady, tak aby nie przeholować w jakieś dziwne klimaty i aby się nie zdyskredytować, ale jednak. To może się wydawać dziwne, bo pierwszym odruchem jest przecież promowanie siebie, przedstawianie siebie i swojego życia w w jak najbardziej pozytywnych barwach.

Moim zdaniem najlepiej zrozumiesz ten mechanizm, jeżeli wyobrazisz sobie jego działanie na sobie samym.

Pomyśl o jakiejś znanej na całym świecie modelce czy aktorce, która bardzo Ci się podoba. Dla mnie na tę chwilę mogłaby to być Irina Sheyk, dla Ciebie może jakaś inna - ważne jest to, aby była to znana na całym świecie laska, która jest dla Ciebie BARDZO atrakcyjna. Wyobraź sobie, że jakimś cudem umówiłeś się z nią na randkę. Nieważne jak mogłoby do tego dojść - może ona miała kaprys na wakacje w Europie Środkowo-Wschodniej, a może Ty akurat byłeś na wakacjach lub pracowałeś np. w Londynie i tam ją poznałeś. Może podszedłeś do niej na ulicy nie wiedząc kim jest, a teraz nie wiesz jak to pociągnąć. W każdym razie liczy się to, że własnie masz randkę z bardzo atrakcyjną w Twoich oczach, znaną na całym świecie modelką/aktorką X.

Wyobraźmy sobie, że X mówi do Ciebie takie rzeczy:

- "Ostatnie wakacje spędziłam na Hawajach, gdzie wynajęłam do swojej dyspozycji cały hotel"
- "Mam w garażu dwa Porsche"
- "Moje życie jest świetne, jestem szczęśliwa, bogata, mężczyźni ślinią na mój widok, odnoszę jeden sukces zawodowy za drugim".
- "Czuję się świetnie, nie mam w życiu żadnych problemów".

Na ile takie rzeczy przybliżyłyby Ci ją EMOCJONALNIE?

Przypuszczam, że w najlepszym razie by Cię nie przybliżyły w ogóle. A w najgorszym mogłyby wręcz nastawić Cię negatywnie, wywołując coś na zasadzie myśli "Po co się chwalisz, wiem że jesteś bogata i świetnie Ci się wiedzie w życiu, to jest irytujące".

Ale co by się stało, gdyby powiedziała o czymś NEGATYWNYM?

- "Wiesz, niby jestem sławna i bogata, ale tak naprawdę to często czuję się nieszczęśliwa".
- "Może nie powinnam mówić Ci o tym, ale miesiąc temu musiałam uśpić mojego kota i do tej pory nie mogę dojść do siebie"
- "Tydzień temu moja przyjaciółka próbowała popełnić samobójstwo... Przeżyła, ale ja czuję się z tym strasznie źle... Nie tylko dlatego, że targnęła się na swoje życie, ale także dlatego, że kompletnie nie wyczuwałam, że może się jej to przydarzyć. Czuję, że ją zawiodłam jako koleżanka."

Moim zdaniem taki tekst ze strony X w przypadku większości facetów zmieniłby naprawdę dużo - X przestałaby być niesamowicie seksownym, niedostępnym "zamkiem do zdobycia", nagle stałaby się normalną osobą, która otwiera się i obdarza Cię zaufaniem, mówiąc o trudnych sprawach i o ważnych emocjach.

Powyższy przykład jest celowo skrajny i przejaskrawiony, aby pokazać bardziej wyraźnie ten mechanizm w bardziej "wydestylowanej" formie. W realnym życiu oczywiście jest to bardziej skomplikowane i wymaga WYWAŻENIA, a także DOPASOWANIA do konkretnej laski i konkretnej chwili - ale to w zasadzie jak całe uwodzenie.

Powiedzmy, że ktoś chce się wypromować "na światowca" i chce powiedzieć lasce prawdę lub fałsz o tym, że przez 2 lata swojego życia mieszkał w Nowym Yorku. (jak ktoś zna trochę francuski czy włoski, to Paryż czy Mediolan są jeszcze lepsze)

Jeżeli powie po prostu "Wiesz, mieszkałem przez 2 lata w Nowym Yorku", to być może wyda się to lasce ciekawe i imponujące. Ale równie dobrze ona może uznać, że on się chamsko chwali, że on próbuje jej zaimponować i rezultat może być ODWROTNY od zamierzonego.

Ale zmieńmy naszą historię, dodając do niej drobny element negatywny, np. nieszczęśliwą miłość.
Gdy rozmowa schodzi na temat kultur czy innych krajów, to mówisz:

Ty: "<Lekki śmiech> Wiesz, krajem który lubię i nie lubię zarazem jest USA <lekki uśmiech>"
Ona: "Dlaczego?"
Ty: "<Lekki śmiech> Nie wiem czy chcesz o tym słyszeć, ale w tej historii występuje pewna Amerykanka, 2 lata życia spędzone w Nowym Yorku i związek zakończony rozstaniem"

I potem opowiadasz jej o tym, jak mieszkałeś 2 lata w Nowym Yorku i jak Ci się tam fajnie żyło, ale potem rozpadł się Twoj związek z pewną Amerykanką i od tego czasu NY i w ogóle USA smutno Ci się kojarzy. Jeżeli zrobisz to dobrze, to będziesz miał z tego podwójną korzyść, bo takie poprowadzenie rozmowy nie tylko zbliży Was emocjonalnie, ale także zwiększy wiarygodność pierwotnego elementu promującego. Dlaczego? Bo Ty przecież nie próbujesz jej zaimponować, opowiadasz jej o smutnej historii miłosnej z Twojego życia, a o tych 2 latach w NY wspominasz przy okazji, w charakterze tła. :) I nie wiem czy to widzicie, ale ta historia to fajne przejście z płytszego tematu do głębszego - gadacie np. o krajach i podróżowaniu, a Ty wstawiasz powyższą opowieść i z krajów oraz podróżowania nagle robią się historie miłosne.

A w kontekście elementów NEGATYWNYCH - jak niby miałaby wyglądać ta historia w oparciu o emocje pozytywne? Że co, że mieszkałeś w NY 2 lata i wszystko było super, byłeś i jesteś w 100% szczęśliwy, a Twoje życie jest wspaniałe? Jasne, to MOŻE się udać, ale szansa na bycie zaszufladkowanym jako "cwaniaczek-bajerant" lub "facet starający mi się zaimponować" wzrasta tysiąckrotnie , a nawet jeżeli tego unikniesz, to wariant pozytywny nie daje tak dobrego zaczepienia emocjonalnego, bo laska nie ma wrażenia, że mówisz o czymś, co jest dla Ciebie ważne (czytaj:
trudne) emocjonalnie.

Chyba już kilka razy wspominalem na blogu o tym, że dla bardzo atrakcyjnych kobiet często ważną informacją (wrażeniem) jest to, że jesteś facetem, dla którego sypianie z kobietami ich kalibru jest czymś całkowicie normalnym. One jakby nie lubią dawać dupy poniżej swoich możliwości. I gdy laska ma wrażenie, że facet przedtem miał tylko same przeciętne/brzydkie kobiety, a ona jest dla niego "łutem szczęścia", to potrafi to działać mocno odpychająco. A gdy z kolei kobieta ma wrażenie, że eks tego faceta były zapewne tak samo atrakcyjne jak ona, to ma wrażenie, że to jest "naturalny" kandydat na partnera dla niej i danie mu dupy nie będzie "frajerstwem".

Jak wywrzeć na kobiecie z wyższej półki wrażenie (prawdziwe czy nie), że kobiety z wyższej półki są naszym naturalnym "środowiskiem"? Najważniejsza rzecz to BARDZO DOBRE UBRANIE i wyluzowanie, ale ta pierwsza sprawa jest poza tematem tego artykułu, a z kolei wyluzowanie jest ważne zawsze i wszędzie. Powiedzmy, że już jesteśmy bardzo dobrze ubrani i że jesteśmy też wyluzowani - co możemy zrobić, aby mocniej zaakcentować, że jesteśmy naturalnym partnerem dla kobiety z jej półki?

Możemy jej przekazać, że nasza eks była modelką, tancerką czy celebrytką. Przy okazji zaznaczę, że ja sam z zasady nie zajmuję się celebrytkami i nie robię z nimi żadnych akcji. Powód jest taki, że
nie chciałbym, aby pewnego pięknego dnia moje zdjęcie znalazło się na portalu plotkarskim, z czego mogłyby wyniknąć różne problemy. Mam za to do czynienia mnóstwo z "mikro-celebrytkami" - fotomodelkami, modelkami czy tancerkami, które nie są znane, ale ich zdjęcia gdzieś tam są, one gdzieś tam się pokazują czy występują. Ludziom spoza Warszawy powyższa wzmianka o celebrytkach może wydać się dziwna - spieszę z wyjaśnieniem, że tutaj w pewnych klubach z wyższej półki celebrytki nie są szczególnie rzadkim widokiem.

A wracając do przekazywania, ze nasza eks była modelką, tancerką czy celebrytką - nie możemy lasce tego po prostu powiedzieć, bo wypadnie to jako chwalenie się, próba zaimponowania, itd itp. Ale możemy to przekazać razem (dez)informacją o negatywnych doświadczeniach czy emocjach, wtedy to będzie dużo bardziej wiarygodne i RÓWNOCZEŚNIE zbuduje większą bliskość emocjonalną.

Przykłady:

1. Toczy się rozmowa o klubach z górnej półki i o tym, że można tam spotkać celebrytów. Mówisz coś w stylu "Wiesz, mi akurat celebryci kojarzą się z pewną konkretną celebrytką i pewnym nieudanym związkiem, więc mogę być mało obiektywny w tej kwestii". Potem NIE mówisz o kogo chodzi i w razie czego tłumaczysz, że tak nie wypada i że nie czujesz się ok plotkując o swojej byłej. I mówisz, że celebryci to w gruncie rzeczy normalni ludzie, chociaż Tobie kojarzą się źle, z uwagi na nieudany związek (i trochę się zwierzasz z negatywnych emocji).

(Powyższe zagranie jest dużo bardziej wiarygodne w Warszawie, gdzie kręci się mnóstwo celebrytek. Gdybym mieszkał poza Warszawą, to takie zagranie byłoby trudniejsze do wiarygodnego zastosowania, ale gdyby weszło, to efekt byłby pewnie jeszcze lepszy)

2. Laska mówi, że jest np. modelką czy fotomodelką. A Ty mówisz np. "Dobrze, że nie jesteś tancerką". Ona pyta się dlaczego. A Ty połowicznie żartobliwie opowiadasz, że Twoja była jest tancerką i z tego powodu masz uraz. (po czym zwierzasz się jej trochę z negatywnych emocji związanych z tamtym związkiem). Albo możesz też polecieć "Jesteś modelką, więc nie wiem czy powinienem się z Tobą zadawać" - i opowiedzieć wariant, w którym eks była modelką. Na koniec można np. dodaćz uśmiechem "Ale Wy nie jesteście wszystkie wredne, nie?".


Ogólnie trzeba dbać o WYWAŻENIE elementów pozytywnych i negatywnych. To wszystko powinno Cię stawiać w dobrym świetle ORAZ być wiarygodne ORAZ budować bliskość emocjonalną. Zazwyczaj elementem pozytywnym powinny być FAKTY, w sensie informacji typu "moja eks jest celebrytką" czy "robiłem doktorat z dziedziny X w Szwajcarii", a elementem negatywnym powinny być EMOCJE. I cała opowieść powinna być opowieścią emocjonalną, "ZWIERZENIEM SIĘ", gdzie promujące w powyższy sposób elementy pozytywne grają rolę tła.