Opowieść o Kalibabce
[Przypominam o tym ,że po przekroczeniu pewnej liczby komentarzy pod danym artykułem, kolejne komentarze stają się ukryte i trzeba kliknąć na przycisk "WCZYTAJ WIĘCEJ..." na samym dole, żeby pokazały się kolejne komentarze. Gdy komentarzy jest bardzo dużo, to może być konieczne kilkukrotne użycie tego przycisku.]
Pewien Czytelnik tego bloga przesłał mi scan starej opowieści o przygodach Kalibabki. Moim zdaniem jest to ciekawa lektura i chciałbym się z Wami nią podzielić. I oczywiście - dziękuję temu Czytelnikowi za jego pomoc. 🙂
LINK DO MATERIAŁU: https://files.catbox.moe/xh5spe.pdf
Opisane tam wydarzenia miały miejsca gdzieś na przełomie lat 80-tych i 90-tych, w czasach PRL - to był inny świat, ALE wtedy też byli ludzie którzy żyli normalnie i takie rzeczy nie mieściły im się w głowie. Teraz też dzieją się rzeczy o których ogromna większość ludzi nie ma pojęcia - a gdyby się o nich dowiedzieli, to byliby zszokowani, albo by nie uwierzyli.
Przykładowo w książce jest opisana sytuacja, gdy Kalibabka posuwał dwie kobiety - matkę i córkę - i obie o tym wiedziały i to akceptowały. I to w czasach gdy społeczeństwo generalnie było dużo bardziej konserwatywne niż teraz.
Moim zdaniem to jest ciekawy, rozrywkowy materiał, ale też pośrednio edukacyjny - ponieważ pokazuje jakie rzeczy mogą się dziać, jakie rzeczy czasami się dzieją. Mówię to w takim kontekście, że często mężczyźni nie są w stanie uwierzyć, że niektóre rzeczy są możliwe, ponieważ nie pasują do normy - i albo NIE PRÓBUJĄ, albo próbują bez przekonania i ten brak przekonania sabotuje coś co byłoby możliwe do zrobienia, gdyby było robione z przekonaniem.
Swoją drogą, w kontekście Kalibabki - który okradał, oszukiwał kobiety - jakiś czas temu natknąłem się na taką informację: https://www.onet.pl/styl-zycia/ckm/kondrat-kowalski-oszust-matrymonialny-ktory-oszukal-30-kobiet-w-polsce/60jbpw0,0666d3f1
Według artykułu, ten facet na przestrzeni 17 lat oszukał ponad 30 kobiet kobiet na łączną sumę ponad 2 milionów złotych.
Kiedyś pisałem, że Kalibabka stał się sławny nie dlatego, żeby uwodzicielem, ale dlatego, że wykorzystywał uwodzenie do działalności przestępczej - przez co sprawą zajęła się policja, a za nią media. I że gdyby zajmował się tylko uwodzeniem i robił to tylko dla przyjemności, bez oszukiwania/okradania kobiet, to najprawdopodobniej nigdy byśmy się o nim nie dowiedzieli. Tutaj mamy taką samą sytuację - dowiadujemy się o jakimś uwodzicielu dlatego, że popełniał przestępstwa. Gdyby po prostu ruchał sobie dla samego ruchania, bez dokonywania przestępstw, to nigdy byśmy o nim nie usłyszeli.
Ja odradzam wykorzystywanie uwodzenia do dokonywania przestępstw - to jak widać kończy się problemami z prawem. Naprawdę, nie ma sensu niszczyć sobie życia. Natomiast uważam, że to są ciekawe historie, które pokazują inną stronę życia i to jakie rzeczy potrafią mieć, miewają miejsce.
Ogólny morał który chciałbym, żebyście z tego wyciągnęli jest taki, że z kobietami możliwe są różne rzeczy i wcale nie jesteście ograniczeni do tego, co jest "normalne" w społeczeństwie. Nie dajcie sobie wmówić, zasugerowac, że to co widzicie wokół siebie, wśród "normalnych ludzi" to jest wszystko co można mieć i co można zdziałać.
Cześć. Dzięki za artykuł.
OdpowiedzUsuńByłem wczoraj na randce z PIĘKNĄ kobietą. W mojej skali 8-9/10.
Randkę zaplanowałem. Przed wyjściem przeczytałem sobie Twój artykuł o randkach i odpaliłem ulubiony kawałek. Poszedłem na randkę z nią tak wyluzowany, jakbym był w zupełnie innym stanie. Dużo się śmialiśmy i szedłem w budowanie bliskości emocjonalnej. Bo to dosyć konserwatywna dziewczyna, tak wynika z moich obserwacji.
Ogółem bawiłem się dosyć nieźle, laska się mega dużo śmiała i fajnie ze mną rozmawiała na randce, mówiła też że jej się podoba miejsce, i ogółem miałem wrażenie że dość dobrze się bawi.
Ale musiała szybko uciekać, miała coś do dokończenia z pracy.
Czy warto iść z tym dalej?
Z ciekawości, gdzie się poznaliscie?
UsuńW PIĘĆ MINUT POTRAFIĘ PRZENIEŚĆ KOBIETĘ W CHMURY
OdpowiedzUsuńTo się nie mieści w głowie. Jak można mieć w łóżku po kilka nieznajomych kobiet dziennie? Jak można dymać matkę i córkę, które wiedzą o sobie nawzajem? Jak można odbić i przelecieć na imprezie laskę, która jest z chłopakiem? Jak można jeździć po Polsce z haremem kobiet, które jeszcze podrywają dla władcy haremu inne dziewczyny?
Owszem, to się nie mieści w głowie – z punktu widzenia, rozumowania i doświadczenia 99,9 % facetów. A jednak to możliwe.
Fakt, Kalibabka był przystojny, doskonale ubrany w ciuchy z Pewexu – na tle szarej PRL - owskiej rzeczywistości jawił się jak książę z bajki. Ale jak sam mawiał: „wygląd to połowa sukcesu. Reszta to bajer.” Oczywiście nie tylko o słowa tutaj chodzi, chodzi przede wszystkim o „aurę”, „energię”, coś przed i poza słowami.
U niego, moim zdaniem, to był efekt „kuli śnieżnej”. Każdy sukces budował kolejny, aż do momentu kiedy autentycznie wierzył, że może mieć każdą. Patrząc na kobietę, CZUŁ, że ona jest już jego – i jego mowa ciała, zachowanie to odzwierciedlało. To nie było urojenie schizofrenika, tylko odczucie realne, poparte rzeczywistym doświadczeniem. To była prawdziwa, silna emocja, a emocje – jak wielokrotnie wspominał Milroh - są zaraźliwe. „W pięć minut potrafię przenieść kobietę w chmury” - opisywał swoje uwodzenie Kalibabka.
To jest coś, co można nazwać kreacją własnej RZECZYWISTOŚCI. Zupełnie innej, nieprzystawalnej i nie mieszczącej się w realiach i świadomości ogółu.
Z drugiej strony Kalibabka nie był specjalnie wysoki, a współcześnie niski wzrost jest częstą wymówką dla niektórych.
UsuńNie tyle wymówką, co kobiety realnie odrzucają przez to. Tzn. można nadrabiać innymi rzeczami, ale jest to odbierane jako minus. (Sam mam 1,9+, ale widzę, że niscy koledzy mają ciężej, a ja sam mam inny poważny problem z wyglądem).
UsuńOn jeszcze przed sukcesami mowil że musisz sobie wmówić że jesteś naj we wszystkim że jesteś królem, takie mieć nastawienie, nie mówić o tym tylko to czuć.
UsuńJak twoim zdaniem powinien ubierać się chłopak mający około 24 lata gdy idzie do klubu, a jak na podryw w dzień?
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że ubranie marynarki do klubu, gdzie większość chodzi w koszulkach ewentualnie luźnych koszulach uważam za jakieś niedopasowanie i czułym się sztywniej. Czy bycie taki wyelegantowany nie kojarzy się z byciem nudnym? Myślałem zawsze, że TIANowcy chyba nie przywiązują wagi do ubrań.
Cześć, pierwszy raz piszę tu komentarz mimo że blog przeczytany został wielokrotnie. Zaczynając czytać twój blog byłem gościem naprawdę nieogarniającym spraw z kobietami, niby w miarę atrakcyjny, dobrze zbudowany, ale spięty, traktujący relacje jak obowiązki nad którymi trzeba pracować, dwa razy zdradzony, okropnie traktowany, sfrustrowany, można by powiedzieć że popadłem wiele razy przez to w różnego rodzaje małe depresje oraz lęki.
OdpowiedzUsuńPogodzony już ze swoim losem że tak po prostu jest czytałem twój blog z zaciekawieniem, widziałem wiele patternów które powtarzały się zarówno w moim życiu jak i życiu znajomych mi mężczyzn.
Czytając twój blog rozjaśniłeś mi w głowie i dzięki temu automatycznie zaczynałem stawać się na tyle ogarnięta jednostką że obecnie nie mam żadnego problemu wyrwać laski dla mnie atrakcyjnej, jestem w długim związku wieloletnim gdzie kobieta na samym początku robiła mi kłótnie o głupoty, obecnie nie pamiętam kiedy ostatnio się kłóciliśmy, seks mam na zawołanie, moje liczy się najbardziej, jestem rozpieszczany prezentami, jedzeniem, nie boję się również o to że nasz związek się rozpadnie bo w razie w sobie poradzę ;)
Jesteś naprawdę perełką wśród tych wszystkich pseudo samców alfa, redpillowców, PUA, twój blog naprawdę otwiera oczy i daje realne zmiany w osobie nawet jeśli ona tego chce lub nie.
Chciałbym ci z tego miejsca podziękować, wiedz że zmieniłeś życie na lepsze młodego nieogarniętego mężczyzny.
Czy jest aktualnie możliwość jakiegokolwiek wsparcia cię finansowego?
~pies
Czy planujesz w najbliższym czasie napisać jakiś nowy post?
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńKalibabka miał 175 cm, ale taki wzrost na tamte czasy był uważany za względnie wysoki. Niemniej, jak pisze Milroch, jego kolega- drugi najlepszy uwodziciel jakiego zna, ma też 175 cm. Niższy wzrost nie przesądza o skuteczności. Wiele zależy od konkretnej kobiety ( nie wszystkim kobietom podobają się wysocy) oraz od umiejętności, którymi można "przykryć" niektóre "słabsze strony".
komentarz wyżej odnosił się do wypowiedzi "Anonimowy24 grudnia 2025 09:07
UsuńNie tyle wymówką, co kobiety realnie odrzucają przez to. Tzn. można nadrabiać innymi rzeczami, ale jest to odbierane jako minus. (Sam mam 1,9+, ale widzę, że niscy koledzy mają ciężej, a ja sam mam inny poważny problem z wyglądem)."
Tylko, że braki w wyglądzie twarzy jest taniej i łatwiej zmienić. Łatwiej zarobić kasę i zrobić operację plastyczną. W przypadku wzrostu jest trochę przesrane.
UsuńA możesz powiedzieć jakie to braki w wyglądzie(twarzy) i czy Ci to przeszkadza w uwodzeniu ?
UsuńWyglądam podobnie jak mark zuckerberg https://d.newsweek.com/en/full/2141079/mark-zuckerberg-1.jpg
UsuńTylko do tego słaba gestosc włosów po przeszczepie. Jestem jakieś 4/10 i brak mi odwagi do ładniejszych dziewczyn. Nie chodzi o szacunek do kobiet tylko o to ze bardzo do siebie biorę odrzucenia, smuci mnie jak widzę wyższych i przystojniejszycg z ładnymi
Milroh
OdpowiedzUsuńMamy ostatni dzień 2025 r, napisz w skrócie jak u Ciebie, dalej ta sama praca, ta sama długoletnia partnerka opisana w raporcie, dalej te same zasady relacji? Jakieś nowe obserwacje, plany, 'ciekawe' godne opisania doświadczenia? Jakieś plany, konkretne tematy lub reczywiste działania w obszarze pisania bloga, albo książki?
Milroh
OdpowiedzUsuńMasz jakieś ulubione pozycję seksualne, w których sprawiasz kobiecie orgazm?
PA:
OdpowiedzUsuńKomentarz 1.
Hej, dzięki, ciekawy tekst o ciekawych czasach w Polsce :)
Dosyć zabawne jest to, że jest wiele facetów, a może nawet i większość, które przez całe życie myślą jak to znaleźć dziewczyne lub jak tu w końcu zaruchać, a tu przychodzi jakiś rybak bez edukacji z dużym mniemaniem o sobie i rucha takiemu matke i córkę lub młodą wannabe dziewczynę :D
Myślę, że pokazuje to, że jak w większości 'dyscyplin' ważny jest mental.
Pokazuje też ważność dobrego seksu, energii i wyglądu (zadbana twarz, schludny dobry wygląd).
Jestem obecnie po 30stce i pamiętam właśnie co robili za młodu to jest za dzieciaka, nastoletniego chłopaka czy studenta osoby, które sobie radziły z dupami. To były osoby mocno imprezujące, biesiadujące często nawet i prostackie. Pamiętam jak ja byłem dzieciakiem to patrzyliśmy na starszych kolegów to w zdecydowanej większości nie były to tuzy pracy i inteligencji :P
Myślę, że Casanove też można określić TIANowcem, osobę z luźnym podejściem do życia:
https://www.youtube.com/watch?v=Vu9njzuIc_4
Kolejny przykład całkiem podobny Aleister Crowley:
https://www.youtube.com/watch?v=BGeluhrtRMk
PA:
OdpowiedzUsuńKomentarz2. Część 1.
Napisałeś w poprzednim artykule bardzo ważny, życiowy komentarz, który warty jest większej uwagi.
""Jest coś takiego, że przywiązanie emocjonalne do kobiety może rozwalić "kariera uwodzicielską". Najczęściej to właśnie dlatego uwodziciele zaprzestają działalności uwodzicielskiej - bo się zakochali, zaangażowali, przywiązali emocjonalnie, itd itp.
Moim zdaniem to niekoniecznie musi być złe - jeżeli ktoś jest szczęśliwy w związku to fajnie, ale faktycznie takie coś często ma negatywny wpływ na uwodzenie. Bywa tak, że ktoś się zaangażuje emocjonalnie z kobietą z którą ma dość wysoką kompatybilność, ale też istnieje pewien poziom niekompatybilności - i to "uwiera", ale gość jest zbyt przywiązany by to przerwać i poszukać lepiej dopasowanej kobiety . Lub ktoś się zaangażuje, po latach związek się rozpada, a on jest zagubiony i nie wie jak ma się odnaleźć, ponieważ emocjonalnie, psychicznie przestawił się bardzo mocno w tryb "związkowy".
Generalnie nie jestem przeciwko związkom, ale związki potrafią być na swój sposób "niebezpieczne".
W moim przypadku moja stała kobieta jest SUPER dobrana i ogólnie ma SUPER cechy, SUPER zalety, ale to tym bardziej wywarło "redukujący" wpływ na ilość tego ile uwodzę. (Pomimo tego, że ona akceptuje i popiera model w którym ona jest mi wierna, ale ja mogę sypiać z innymi kobietami.)
Nie chcę nikogo zniechęcać do związków, ale jest coś takiego, że jeżeli ktoś hmmm "mało ugruntowany" jako uwodziciel (ze stosunkowo niedużym doświadczeniem, bez odpowiednio "utwardzonej" psychiki) wejdzie w związek , to może go to "zniszczyć" jako uwodziciela. To nie musi być złe, bo taki ktoś może się świetnie odnaleźć w monogamii, później w życiu rodzinnym, itd, natomiast warto jest mieć świadomość, że coś takiego może wystąpić.""
PA:
UsuńKomentarz2. Część 2.
Dotyczy on nie tylko uwodzicieli, bo też i kobiety, jak i zwykłych facetów. I jest to jedna z najczęściej wypieranych kwestii jakich zauważyłem u ludzi. Później z tego wychodzą ogromne życiowe nieszczęścia. Chociażby u mnie w najbliższej rodzinie i wychodzi z tego oszukiwanie innych, swoich dzieci czy przede wszystkim samego siebie, że chciało się z nią/nim być. Lata lecą i lepiej wyprzeć ten fakt, bo z czasem jest ciężej, a 'rana' w psychice została i doskwiera i może nawet z pozoru być niewidoczna. To jest pojebane jak to działa, bo zamiast się przyznać przed sobą i wykonać działanie to naturalnie wolimy się oszukiwać (niektórzy mniej, inny bardziej).
Większość z nas żyje w takich relacjach. Chociaż uważam, że trzeba spojrzeć szczerze wobec siebie czy mamy odpowiedni poziom, bo można wpaść w pułapkę zbyt wysokich oczekiwań samemu będąc pod wpływem min pua, red pilla, psycholożek czy tego, że jestem kobietą z którą raz w życiu spotykał się i ruchał przystojny czy fajny facet, a teraz tacy nie są mną zainteresowani.
Mam też pytanie co sądzisz o mojej sytuacji. Pewnie w wielu z nas jest lub było w podobnych.
Jestem z kobiętą około roku, jest atrakcyjna fizycznie ale troszkę słaby mental jeśli chodzi o hajs, w kilku kwestiach mamy inne reakcje, inny sposób myślenia i coraz bardziej to widzę. Jest fajna i pewnie wielu facetów chciałoby być, jest dobry seks. Też zauważam, że różnice nie spowodują pogorszenia mojej jakości życia. Ja mogę gdzieś jechać, coś kupić ale nie jestem w stanie płacić tak często za dwie osoby, więc mając bardziej zamożną kobietę mogę po prostu sobie pozwolić na więcej. Mam dobry wygląd, bajere, niestety sam nie jestem z zamożnej rodziny ale dobrze zarabiam i posiadanie wygodnego i fajnego życia jest dla mnie ważne. Widzę, że ona chyba oczekuje że się jej oświadczę, z drugiej strony ona nie chce mieć dzieci. Co to w ogóle za sens brać ślub a nie będzie chciała mi urodzić dzieci. Ja teraz nie chce ale prawdopodobnie będę chciał mieć. Lubię ją, możę nawet i kocham czy po prostu czuje bliskość ale nie wiem czy nie lepiej zaryzykować o 'coś' większego tracąc fajną kobietę.
Co myślisz o tym, że najlepiej po prostu otworzyć się psychicznie na nową kobiętę i jak taka się pojawi to zmienić? Bez jakiś mocnych ruchów z mojej strony, trzymając się po prostu swoich potrzeb?
Pozdrawiam
Zamiast " Też zauważam, że różnice nie spowodują pogorszenia mojej jakości życia. Ja mogę gdzieś jechać, coś kupić ale nie jestem w stanie płacić tak często za dwie osoby,"
Usuńmiało być
" Też zauważam, że różnice powodują pogorszenie mojej jakości życia. Ja mogę gdzieś jechać, coś kupić ale nie jestem w stanie płacić tak często za dwie osoby,"
Pytanie do Milroha i do wszystkich innych w sumie też.
OdpowiedzUsuńJak reagujecie na komplementy? Od kobiet, ale i kolegów?
Ja mam bardzo złe zdanie o sobie. Jakiś czas temu dziewczyna na randce powiedziała, że mam ładną cerę a ja od razu to zbiłem, że "nie nie mam". No jak cały dzień źle o sobie myślę, to dziwnie się czuję z uznaniem. Czasami też kobiety mówią, że jestem przystojny i koledzy, ale ja to zbijam od razu i neguję i nie ma to dla mnie znaczenia. Sam znam najlepiej siebie i swoje, bądź o bądź, wyraźne i znaczące wady.
Przeczytałem ten tekst o Kalibabce i... najbardziej przejebana jest ta akcja, kiedy on ruchał laskę w mieszkaniu jej narzeczonego, a potem ona wyjechała i zostawiła mu klucze do tego mieszkania, a później on w drodze do niego wyrwał inną laskę i ruchał ją w tym mieszkaniu. Czaicie to? Na miejscu tego gościa, wyobraź sobie, wracasz do swojego mieszkania, a tam obcy gość rucha obcą laskę. To jest jakiś absurd. Nie umiem sobie czegoś takiego wyobrazić 😆😆😆
OdpowiedzUsuń"Pytanie do Milroha i do wszystkich innych w sumie też.
OdpowiedzUsuńJak reagujecie na komplementy? Od kobiet, ale i kolegów?"
>> Wiesz co, pytasz jak reagować na komplementy. Myślę, że trudniej reagować na krytykę niż na komplementy...Ale myślę, że po prostu zwykłe "dzięki", mocna energia, zdecydowanie wystarczy :) I co najważniejsze w tym wszystkim, po prostu ciesz się tym, kurewsko się tym ciesz. Nie wszyscy ludzie dostają komplementy od lasek i tym bardziej kumpli (nie mówię już o gejach :D), ze względu na swój wygląd. Więc po prostu ciesz się tym jak cholera. To jest to, co jest jednym z głównych zamysłów tego bloga. Celebracja sukcesu. Bądź narcyzem, ciesz się tym, to Ci tylko i wyłącznie pomoże :)
A powiedz mi jeszcze jedną rzecz, bo mówisz, że masz problem z trzymaniem komplementów, które dostajesz od lasek. A powiedz mi, czy Ty mówisz laskom komplementy? To jest dosyć ważne, ponieważ Milroh pisze na tym blogu o tym, że trzeba mieć potężną energię i tak zwaną "intencję zaruchania" i laski to czują. Kiedy masz ten pazur uwodziciela, jednak taka energia jest dość trudna do osiągnięcia i na dobry początek moim zdaniem wystarczy po prostu pokazać lasce, że Ci się podoba :P Pokaż jej, że ona Ci się podoba, że jej pragniesz. Powiedz jej, że jest fajna, że jest piękna. Powiedz jej komplement. Zrób coś, żeby ujawnić Twoją intencję wobec niej. Ty nie jesteś, kurwa, przyjacielem. Ty jesteś gościem, który chce z nią być, chce ją wyruchać. Ona MA WIEDZIEĆ.
OdpowiedzUsuńJa myślę, że z tym jest często problem. Jeżeli laska Ci mówi, że jesteś przystojny, to powiedz jej, że w takim razie Ty jesteś piękna, mamy coś wspólnego :P Tylko chodzi o to, żeby ta energia, na której to mówisz, nie była desperacka, nie była frajerska, tylko żebyś mówił troszeczkę z pozycji "wyższości", pewności. I myślę, że bez energii faceta świetnego z kobietami..., to wystarczy :D
Mówię. U mnie temat jest głębszy i bardziej złożony, ale nie chcę go rozwijać. Ogólnie uważam komplementy za sciemę najczęściej.
UsuńStary, Ty mi dajesz rady jakbym był z jakiejś pierwszej łapanki. "Na dobry początek" xd
UsuńJa już dawno mam dobry początek za sobą i mam realną praktykęx a bloga Milroha znam na wyrywki.
Gość dał Ci solidną odpowiedz odnoście Twojego pytania, i widać po wypowiedź i że ma sporą wiedzę i nie jest z pierwszej łapanki, natomiast Twoja odpowiedź jest zastanawiająca, i trochę podważająca wielkie doświadczenie, chociaż mogę się myślić.
UsuńMówię. U mnie temat jest głębszy i bardziej złożony, ale nie chcę go rozwijać. Ogólnie uważam komplementy za sciemę najczęściej.
OdpowiedzUsuń>>Jeśli tak uważasz, to nie jestem w stanie tutaj napisać komentarza. Temat jest głębszy, jak mówisz.
No, wybacz, piszę z mojego doświadczenia, nie jestem w stanie pomóc. Pisz dalej :/
Powiem Ci tak, moi drogi, jeżeli masz problem z komplementami i z przyjmowaniem tego, co mówią Tobie inni ludzie, to niestety, ale to nie jest problem uwodzeniowy, to jest problem psychiczny. I tutaj nie znajdziesz ratunku, ani nie znajdziesz rady, jak poradzić sobie ze swoimi kompleksami. Nie poradzisz sobie z nimi patrząc na ten blog. Poradzisz sobie z nimi tylko wtedy, kiedy sam się z nimi zmierzysz.
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam. To wykracza poza samo uwodzenie. Bardzo niska samoocena, wynikająca z innych problemów.
UsuńCo to konkretnie znaczy? Jak mam sobie poradzić z tym ze jestem niski 176cm xD Nie miałbym tego kompleksu gdyby nie to, że spotykam laski mojego wzrostu albo niższego i jasne to nie jest tak ze z dupy odpowiadaja ze jestes za niski (chociaz tez zdarzylo sie), ale raczej nie są zainteresowane a wewnetrzne kompleksy podpowiadaja mi ze kurwa gdybym miał 186 to by było inaczej. Zresztą kocham to uczucie bycia wyższym od kobiety, gdzie patrzysz na nią z góry, więc trochę je rozumiem.
UsuńWiesz co ..wybacz ale 176 cm, nie brzmi wcale tak źle...
UsuńJest sporo fajnych lasek poniżej tego wzrostu... może Twój problem tkwi gdzieś indziej ?
Problem wzrostu wiąże się z problemem wyglądu, ale pytanie jak ogólnie wyglądasz, jaką masz twarz, włosy, jak się ubierasz (istotne)... ciężko ocenić ale moim zdaniem 176 cm to nie jest "dealbreaker".
Swoja drogą ja sam mam 184 cm i... wcale nie czuje się wysoki wobec innych facetów, ale jestem wyższy od większości lasek, choć i one co wyższe i w obcasach są jakby "na równo" ze mną.
Jednak... wychodziło mi z takimi laskami (podczas seksu wzrost znaczenia nie ma... przyjmijmy :P ).... a ogromna większość dziewczyn wcale nie jest wysoka... więc...MOIM ZDANIEM wzrost nie jest w Twoim przypadku największym problemem, może być to coś innego w Twoim wyglądzie albo co bardziej prawdopodobne - w psychice :)
pozdrawiam
"S"
Po prostu wydarzenie losowe na to wpłynęło. Ale dzięki za komentarze. Są naprawdę merytoryczne.
OdpowiedzUsuńJeżeli chcesz, to możesz tutaj napisać, o co chodzi z Twoimi kompleksami, bo gdzież by indziej :P
OdpowiedzUsuńNatomiast ja ... troszeczkę się wymądrzałem, ale ja też mam pewien problem. Nawet w kontekście uwodzenia, z którym nie do końca sobie radzę. Mianowicie nie radzę sobie z konkurencją innych facetów. Może napiszę o tym, kiedy indziej, ale bardzo chciałbym wiedzieć, co Milroh i Wy dobrzy z kobietami o tym sądzicie, bo ja bardzo często plułem sobie w brodę i wykładałem się na tym, że... hmmm... po prostu teraz nieważne. To jest temat na inny komentarz..
Co do wczorajszej rozmowy... łatwo się mówi. "Miej entuzjazm i po prostu podziękuj" , ale kiedy ktoś mówi Ci komplement i Ty masz ten problem, że nie wiesz jak się zachować, to po prostu Twoja energia siada i czujesz się jakbyś się zawalał. I niektórzy ludzie mają tego typu problem, taką powiedzmy piętę achillesową. No i nie ma w tym nic złego. Jesteśmy ludźmi. Możemy starać się jakoś zasięgnąć rady od kogoś, kto wie więcej....no ale często taka "Pięta Achillesowa" niby błaha... może narobić sporego burdelu, i być jak młyński kamień na ogarnięciu psychicznym :(
no widzisz może łatwiej byłoby rozwiązać problem gdybyś podał o co chodzi, ja też jestem ciekaw bo też mam podobnie
UsuńSłuchajcie, chciałbym napisać w komentarzu jeszcze jedną ważną rzecz, mianowicie chodzi o alkohol. Ty, Milroh, pisałeś, że dwa piwka, (tak zwane ), pomagają w uwodzeniu, żeby się wyluzować.
OdpowiedzUsuńJednak myślę, że to jest ten problem, że to jest jak ruchomy piasek... Ty sobie podwyższasz poprzeczkę i dwa piwka zamieniają się w trzy, cztery, pięć piwek. I później jest problem, bo laski, zwłaszcza te lepsze, są uczulone totalnie na najebanych gości.
I ty idziesz na miasto pić i się najebać, albo uwodzić i mieć seks. To są dwie różne rzeczy, albo euforia alkoholowa, albo seks - upraszczam oczywiście, ale mniej więcej, podejmij decyzje :).
Ja zawsze mówię to kumplom, nie wiem czy Ty, Milroh, podzielasz tą kwestię, ale dla mnie zawsze tak to wyglądało. Alkohol przeszkadza w uwodzeniu, a nie pomaga. Pomaga, jeżeli masz umiar, ale dużo ludzi umiar "na placu boju" traci. To jest ten problem.
Może to dziwne, ale jesteś dla mnie jakimś wzorem zdroworozsądkowości, dojrzałości emocjonalnej i kojącej swojskości. Wszystko co jest na Twoim blogu jest zajebiście celne, prawdziwe, złożone, z pewnością trzeba być inteligentną osobą żeby napisać to co napisałeś, ale robisz to bez dziwacznego przeintelektualizowania. Zawsze jak się czuję psychicznie źle, mam jakiś kryzys to jak wejdę na Twojego bloga czuję się jakoś lepiej - sprowadza mnie na ziemię to w jaki sposób myślisz, sprowadza w taki kojący sposób.
OdpowiedzUsuńPytanie niezbyt związane z tematyką bloga: jak radzisz sobie z ludźmi narcystycznymi/socjopatycznymi? Osobami, które próbują zepsuć Ci reputację przed mówienie o Tobie źle innym ludziom za Twoimi plecami, które są wobec Ciebie agresywne/ofensywne (sam na sam lub w towarzystwie), które próbują Cię mniej lub bardziej zastraszyć żeby coś osiągnąć, które wręcz potrafią się zafiksować na punkcie tego żeby jak najbardziej zatruć Ci życie? Jakieś porady jak sobie z takimi radzić?
Oprócz tego chciałbym też zapytać o związki. Zanim zacząłem pisać pytanie przeczytałem znowu Twój artykuł (bardzo stary) o związkach. Napisałeś tam, że Twoim zdaniem najlepszym budulcem dobrego związku jest dobry seks.
OdpowiedzUsuńCo jeżeli chcę zbudować sobie z jakąś dziewczyną dobry, monogamiczny związek (z potencjałem na małżeństwo i bycie razem do śmierci) ale z powodu organicznych, fizycznych problemów z p*nisem nie zawsze jestem w stanie mieć dobrą erekcję, ergo nie jestem w stanie dostarczyć dobrego seksu (może z jakimiś wyjątkami rzadkimi gdy akurat z różnych powodów mój p*nis jest w dobrej formie)?
1) Jakie budulce inne niż dobry seks powinienem zadbać przede wszystkim?
2) czy polepszenie "jakości seksu" innego niż penetracyjny ma sens? Czy Twoim zdaniem można np. mieć fajne, DOBRE życie seksualne z kobietą nie używając przy tym penetracji? Myślisz że można to osiągnąć np. samymi rzeczami takimi jak dotyk, całowanie, oral itp?
mój p*nis czasem działa i jestem w stanie uprawiać seks penetracyjny, ale najczęściej nie jest to satysfakcjonujące tak jak było kiedyś, zanim zacząłem mieć z nim mój problem - dlatego wolę usłyszeć tutaj odpowiedź na moje pytanie tak, jakbym go miał w ogóle nie używać - zakładamy najgorszy scenariusz :)
3) i czy w ogóle uważasz, że zbudowanie dobrego, trwałego, monogamicznego, lojalnego związku jest możliwe bez super seksu, czy raczej depresyjny scenariusz i jestem skazany na frustrację kobiety i zdrady/bycie wymienionym na lepszy pod tym względem model? :)
Nie chcę wypowiadać się na Twoje pytanie pierwsze i drugie, choć moim zdaniem na pytanie drugie odpowiedź brzmi tak... ale nie jestem tutaj kompetentny do tego, niech Milroh odpowie :).
UsuńJednak, jeśli chodzi o pytanie numer trzy, myślę, że to jest kwestia tego, z jaką laską Ty będziesz w związku, w jakim ona będzie funkcjonowała otoczeniu i ile będziesz miał szczęścia lub pecha. Bo wiesz, możesz wyrwać laskę 8/10, być z nią w fajnym związku, ona będzie nieśmiała, introwertyczna, faceci może będą ją podrywali, ale ona będzie się temu opierała i nic wielkiego dla ciebie się nie stanie, ona cię nie zdradzi, ale możesz też być z laską 5/10, która będzie miała naturę tzw. "klubowej lampucery" i ona Ci pójdzie na imprezę z koleżankami i facet pierwszy lepszy wyrucha ją w kiblu. I to jest ten problem. Jeżeli jesteś dobry w seksie, to masz tą przewagę, możesz z tym lecieć dalej, ale jeżeli jesteś słaby, masz ryzyko. I teraz będzie albo dobrze, albo źle. To jest myślę przede wszystkim tego z jaką dziewczyną będziesz, i okoliczności, szczęścia/pecha.
podpisano: "S"
UsuńDo "S":
UsuńNie ja pisałem wyżej w tym wątku, ale chciałbym sie odnieśc. Bardzo dobry komentarz "S". Mam wrażenie, że Milroh rzadko poruszał kwestię tego, jak bardzo ważne i istotne jest na jaką kobietę trafimy z jej charakteru i natury pod relację (ale i uwodzenie/luźne tematy też). Mam wrażenie, że blog głównie skupia się na tym, że my mamy mega duży wpływ na bieg interakcji i relacji (i tak jest), ale po pewnym czasie i ilości doświadczeń, moim zdaniem trafienie na odpowiedni typ kobiety z charakteru jest kluczowy, wręcz może najważniejszy, bo uroda o ile ok. 8/10 jest czymś rzadkim, to jednak powtarzalnym. A kompatybilnosc charakterów lub np. brak lampucerstwa u kobiety czymś bardziej skomplikowanym. Wbrew temu co się mówi, kobiety w detalach swojego zachowania są bardzo różne, o ile się ich trochę poznaje. Na pewno jest kilka szerokich grup typów jak Milroh kiedyś wymieniał np. kobieta robot rodzinny, kobieta emocjonalna, kobieta 100% wyrachowana materialnie itp. ale wewnątrz tych grup ja dostrzegam, że każda ma trochę co innego w głowie, ale to już unikalne cechy, które dopiero w związku się dostrzega. Ten przykład z nieśmiałą 8/10 oporną na innych zalotników jest idealny.
Kontynuując dyskusję... jeśli chodzi o zdradę, inni faceci mogą pragnąć Twojej kobiety, ale oni muszą CHCIEĆ ją wyruchać. Oni muszą mieć INTENCJE ZARUCHANIA jej. A to nie jest do końca oczywiste, bo oni też mają swój szacunek do kobiet, mają swoje opory przed ruchaniem laski, która ma faceta. Ona również ma opory przed ruchaniem się z facetami będąc w związku. I do tego jeszcze muszą zaistnieć pewne sprzyjające okoliczności zdrady, bo jeżeli macie "model domowy", tzn. mieszkacie razem, to zdrada wymaga od laski kłamstwa, mataczenia, wymawiania się, a one też nie zawsze chcą to robić i nie zawsze potrafią. Więc to należy mieć na uwadze.
OdpowiedzUsuńMilroh natomiast powie, że zdrada jest czymś powszechnym i jest wielu facetów, którzy ruchają cudze laski. Tak, ale Milroh i faceci jemu podobni, tak zwani Playerzy, są, ja to nazywam, "soczewką skupiającą", czyli oni skupiają większość zdrad na sobie. Jednak to wciąż nie znaczy, że większość facetów, którzy pragną Twojej kobiety, będą w stanie ją skutecznie wyruchać, albo że nawet będą CHCIELI to zrobić....
Oczywiście najlepiej jest być przystojnym, bogatym i świetnym w łóżku, wtedy masz pewny komfort psychiczny, że kobieta Ciebie nie zdradzi.... no ale szczerze mówiąc, czy ktokolwiek jest w takiej sytuacji? No myślę, że ciężko. Więc tak jak pisałem w poprzednim komentarzu, tutaj chodzi o to, z jaką kobietą jesteś, jakie ona ma wokół siebie okoliczności i to jest kwestia szczęścia lub pecha. Nie wszystko możesz odnieść do siebie.
Czyżbyś był legendarnym Satyrem, kolegą Milroha znanym z podrywu na pełnego poczucia humoru uwodziciela w stylu zabawowym?
UsuńNie, nie jestem kolegą Milroha, nie znam go osobiście, jednak obawiam się, że gdyby Milroh znał mnie osobiście, to by mnie nie polubił, bo uznałby mnie za infantylnego, pajacującego gościa....
OdpowiedzUsuńZ tego, co wiem o Milrohu z tego bloga, to raczej jest on facetem "poważnym", lubiącym konkretne rozmowy, konkretne tematy, a nie lubiącym bzdur, dowcipkowania, rozmów na temat filmów komediowych czy kreskówek itp...
A jeśli chodzi na uwodzenie z użyciem poczucia humoru, laski generalnie nie mają poczucia humoru, jednak często bardzo dobrze na nie reagują :D I ja nie powiedziałbym, że osobiście poczucie humoru jest fundamentem mojego uwodzenia. Raczej jest to fizyczność i eskalacja fizyczna, ale to inny temat....
Natomiast, no cóż, jeżeli ktoś ma zajebiste poczucie humoru trafiające do lasek, to jak najbardziej fajny atut :)